To on obezwładnił nożownika, który zaatakował Adamowicza. Nie czekał na reakcję pracowników ochrony

Rafał Badowski
Wiadomo już, kto obezwładnił napastnika, który zaatakował Pawła Adamowicza na scenie WOŚP w Gdańsku. To pracownik techniczny Andrzej D. Mężczyzna jednak nie chce się stawiać w roli bohatera.
Nożownika, który zaatakował Pawła Adamowicza, obezwładnił pracownik techniczny. Fot. screen / Facebook / Radio Gdańsk

Aktualizacja z 14.01.2019 z godz. 14.40
Pomimo starań lekarzy i wielogodzinnej walce o życie prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zmarł w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Gdańsku. Czytaj więcej

Po tym jak Stefan W. dwa razy dźgnął prezydenta Gdańska, stał na scenie z uniesionymi do góry rękami. W jednej z nich trzymał nóż. Zanim zareagowała ochrona, mężczyzna krążył dobre 20 sekund po scenie i wymachiwał ostrym narzędziem – relacjonowało Radio Gdańsk, którego reporterzy byli blisko sceny.

Ochroniarzy uprzedził pracownik techniczny Andrzej D., który przygotowywał scenę dla muzyków i gości. Nie podajemy jego danych, ponieważ prokuratura zobowiązała go do zachowania anonimowości. Rzucił się na napastnika i obezwładnił go.


"Bardzo dziękuję za miłe słowa, aczkolwiek nie chcę się stawiać w roli żadnego bohatera. Bardzo proszę, trzymajmy kciuki za człowieka by z tego wyszedł. A mi dajcie proszę chwilę na oddech i niedrążenie tematu" – skomentował na swoim profilu na Facebooku. Wpis został już przez D. usunięty.


Moment ataku nożownika relacjonowali rozmówcy Radia Gdańsk. – Raz wpadł, zakręcił się, prawdopodobnie podskoczył do prezydenta. Wrócił się, panu prowadzącemu wyrwał mikrofon, miał w ręku czarny sztylet, ja bym go tak nazwała. Ochrona mu go wyrwała. Nóż upadł mi pod nogi, potem ochrona na niego nadepnęła. Nie było policji – wspomina mieszkanka Gdańska, która stała najbliżej sceny.

Być może to, że tak łatwo było wtargnąć na scenę WOŚP, tłumaczą niskie wymagania dla pracowników agencji ochrony Tajfun, która obsługiwała finał WOŚP w Gdańsku.