Kopał uczestników imprezy WOŚP, dostał awans w policji. "Normalny policjant wyleciałby ze służby"

Rafał Badowski
Policjant, który został namierzony podczas kopania zatrzymanych w czasie koncertu WOŚP, awansował na zastępcę szefa wydziału, który zajmuje się bezpieczeństwem imprez masowych. – Normalny policjant wyleciałby ze służby, a on kopał skrępowane osoby, został nagrany, a teraz otrzymuje awanse – komentuje źródło "Gazety Wyborczej" w małopolskiej policji.
Policjant, który kopał uczestników imprezy WOŚP, objął eksponowane stanowisko w komendzie wojewódzkiej w Krakowie. Fot. Twitter / Zbigniew Hołdys / zdjęcie poglądowe
Podinspektor Tomasz Marszałkowski został zastępcą naczelnika wydziału Sztabu Policji w komendzie wojewódzkiej w Krakowie. Jednostka ta zajmuje się organizacją i koordynacją działań policyjnych związanych z bezpieczeństwem imprez masowych.

By mieć wyobrażenie, jak kuriozalna jest to nominacja, trzeba cofnąć się do 2002 r. Przed Klubem'38 w Krakowie, gdzie trwał punkowy koncert na rzecz WOŚP, doszło wówczas do rozróby. Zatrzymano prawie 40 osób, większość była pod wpływem alkoholu.

Zamieszki filmowała jedna ze szwajcarskich stacji telewizyjnych. Na nagraniu było widać, jak policjant w cywilu kopie zatrzymanego chłopaka w brzuch, a potem, mocniej, w głowę. W kolejnej scenie kopie w brzuch młodą dziewczynę. Ofiara zwija się z bólu. Następnie ten sam policjant w cywilu podchodzi do młodego mężczyzny siedzącego na śniegu i wymierza mu kopniaka w okolice głowy.


Marszałkowski był w policyjnej służbie od 1991 r. Przez trzy lata kierował policjantami podczas imprez masowych. Po tekście "GW" opisującym zajścia prokuratura postawiła Marszałkowskiego przed sądem. Nie przyznał się do winy. Przekonywał, że nie kopał ludzi, lecz "popychał nogą, by zmobilizować ich do wstania z ziemi". Sąd umorzył postępowanie, uznając, że policjant był... w stresie.

Prokuratura się odwołała, ale rozstrzygnięcie utrzymano. Marszałkowski przez kilka lat nie mógł liczyć na awans. Do łask wrócił w 2007 r. za rządów PiS. Został ekspertem Zespołu ds. Operacji Policyjnych Sztabu Policji Komendy Miejskiej. W 2011 r., już za czasów PO, wrócił na stanowisko zastępcy naczelnika sztabu KMP. Pół roku później był już jego szefem. Kolejne awanse oficerskie zaliczył już za rządów PiS.

W 2016 roku został mianowany przez ówczesnego szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka na młodszego inspektora (odpowiednik wojskowego stopnia podpułkownika) za "znakomite dowodzenie policyjnym sztabem podczas Światowych Dni Młodzieży".

We wrześniu 2018 roku przeszedł z komendy miejskiej do wojewódzkiej i został pełniącym obowiązki zastępcy naczelnika wydziału Sztab Policji. W grudniu decyzją komendanta wojewódzkiego dostał te obowiązki na stałe. Marszałkowski nie chciał rozmawiać z "Gazetą Wyborczą".

Do innego skandalicznego zachowania policji doszło na przykład podczas protestów przeciwko pisowskim zmianom w sądach. Biorąca udział w demonstracjach pisarka Klementyna Suchanow opisała, jak policja rzuciła jej znajomego "dosłownie twarzą w chodnik".

źródło: "Gazeta Wyborcza"