Zamieszki w Paryżu. Policja użyła gazu, demonstranci odpowiedzieli kamieniami

Paweł Kalisz
O tym, że w Paryżu może dojść do zamieszek francuskie służby informowały już kilka dni temu. Przepowiednie się sprawdziły. Na ulicach stolicy Francji doszło do starć między protestującymi a policją. Poleciały kamienie, policja użyła gazu łzawiącego.
W Paryżu doszło do zamieszek, policja użyła gazu, płonęły ławki, samochody i kosze na śmiecie. Zatrzymano dziesiątki protestujących. Fot. Screen z YouTube / RT
Ulicami miasta, jak co roku, ruszył marsz pierwszomajowy zorganizowany przez francuskie związki zawodowe. Tym razem jednak na czoło wysunęli się zamaskowani demonstranci, protestujący przeciwko polityce Emmanuela Macrona. Wielu z nich miało na sobie żółte kamizelki, stające się swoistym symbolem i znakiem rozpoznawczym protestujących. Według władz do Paryża przyjechało około dwóch tysięcy członków skrajnie lewicowego Czarnego Bloku. Na ulice skierowano przeszło 8 tysięcy policjantów. Polecono zamknąć około 500 sklepów, barów i restauracji znajdujących się w centrum Paryża. Kontrolowano turystów w pociągach podmiejskich i na stacjach metra. Do pierwszych starć między demonstrantami a policją doszło przed godziną 14. Media donosiły o kłębach czarnego dymu nad Paryżem, podpalane były ławki, samochody i pojemniki na śmieci. Policja użyła gazu łzawiącego, w stronę funkcjonariuszy poleciały kamienie i butelki. W ciągu kilkudziesięciu minut zatrzymano ponad 160 osób.