Tadeusz Sznuk kończy 76 lat! To fenomen, dla którego ludzie wciąż włączają TVP

Łukasz Grzegorczyk
"Jeden z dziesięciu" to fenomen, który trudno racjonalnie wytłumaczyć. Teleturniej jest emitowany od 25 lat w zasadzie bez zmiany formuły, a oglądają go całe rodziny – od najmłodszych do najstarszych. To wszystko nie byłoby możliwe bez prowadzącego, który stał się ikoną programu. Takiego jak Tadeusz Sznuk, znajdzie się może jednego na miliard.
Tadeusz Sznuk 16 lipca kończy 76 lat. Prowadzący "Jeden z dziesięciu" stał się fenomenem, a teleturniej TVP już urósł do rangi kultowego. Fot. Facebook.com / Jeden z dziesięciu
Po przeczytaniu wstępu tego tekstu, niektórzy mogą mieć już w głowie melodię z "Jeden z dziesięciu". Bo nawet jeśli nie oglądacie każdego odcinka, to z pewnością nie raz daliście się wciągnąć w odpowiadanie na pytania, które zadaje uczestnikom Tadeusz Sznuk. Prowadzący teleturniej obchodzi właśnie 76 urodziny. Jak to się stało, że udało mu się połączyć pokolenia widzów?

"Jestem nerwusem"
Powiedzmy sobie szczerze, bez Tadeusza Sznuka, ten program nie miałby sensu. Uczestnicy, rywalizacja, ciekawe pytania – to wszystko ważne elementy "Jeden z dziesięciu", ale liczy się osobowość.


Tadeusz Sznuk nie musi tworzyć wokół siebie szumu, by zatrzymać uwagę. Zawsze występuje w garniturze, imponuje spokojem i erudycją. Kiedy czasem wymownie spuentuje odpowiedź uczestnika, jego wypowiedź może krążyć po sieci miesiącami. – Na ekranie zachowuję spokój Bustera Keatona, czy może raczej urzędnika, który nie powinien mieć zbyt mądrej miny – nie ukrywał w rozmowie z interia.pl.

Ten obraz trochę mija się z tym, jak Tadeusz Sznuk zachowuje się na co dzień. – Cóż, jestem nerwusem. W teleturnieju muszę być spokojny. (…) No to się opanowuję, jednak później odreagowuję. Na otoczeniu – przyznał w wywiadzie.
Nagranie "Jeden z dziesięciu" w 2004 r. w Lublinie. Od tamtej pory scenografia niewiele się zmieniła.Fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Gazeta

Sporo o Tadeuszu Sznuku mogą powiedzieć osoby, które brały udział w "Jeden z dziesięciu". Odezwałem się do pana Bartosza, uczestnika jednego z odcinków wyemitowanych w kwietniu. – Już wcześniej byłem fanem Tadeusza Sznuka i jego stylu prowadzenia programu. Jest precyzyjny, dowcipny i zachowuje się z klasą. Po prostu właściwy człowiek na właściwym miejscu – mówi dla naTemat.

Człowiek anegdota
Prowadzący "Jeden z dziesięciu" potrafi czasem skraść całe show. Wspomina o tym w rozmowie z nami pan Bartosz, który potwierdza, że Tadeusz Sznuk ma w zanadrzu sporo anegdot, którymi dzielił się z uczestnikami nawet w przerwach technicznych.

Można odnieść wrażenie, że dziennikarz unika kontrowersji jak ognia, ale czasem wystarczy jedno zdanie, by rozpętać burzę w mediach. Tak było kilka lat temu, kiedy posądzono go o seksistowski żart. Prowadzący zastanawiał się nad tym, dlaczego jest mniej kobiet niż mężczyzn w programie. Odpowiedź? – Nie wiem, choć się domyślam... – stwierdził w jednym z odcinków. I w ten sposób stał się idolem polskich seksistów.

Niektóre wypowiedzi Sznuka stały się kultowe. Internauci zbierają je i tworzą z nich filmiki, które na YouTube zbierają po 100 tys. wyświetleń. To tylko potwierdza, jaką osobowością jest Sznuk.


Fan lotnictwa
Tadeusz Sznuk z mediami związany jest od końca lat 50. ubiegłego wieku, ale na tym jego świat się nie kończy. Z wykształcenia inżynier elektronik, od zawsze miał inną pasję – chciał latać samolotami. I w dość zaskakujących okolicznościach dopiął swego. Dziennikarz trafił na doszkalanie do dyrektora Instytutu Lotnictwa, o czym już kilka lat temu pisaliśmy w naTemat.

Jego kariera w powietrzu potoczyła się dynamicznie. Sznuk miał okazję pilotować samoloty i śmigłowce, prowadził i komentował różne imprezy lotnicze, m.in. Air Show 2009 w Radomiu czy Piknik Lotniczy w Płocku. Publikował nawet artykuły w pismach, związanych z tematyką lotnictwa.

Nie ruszyła go "dobra zmiana"
Po przejęciu władzy przez PiS w mediach publicznych ruszyły czystki w TVP, które nie ominęły programów rozrywkowych. Z "Jaka to melodia" odszedł Robert Janowski, który przez lata był twarzą tego teleturnieju.

A co się stało z "Jeden z dziesięciu"? Tadeusz Sznuk nadal prowadzi program, bo znalezienie argumentu, by się go pozbyć, prawdopodobnie okazało się niemożliwe. Przed laty dziennikarz był oskarżany o współpracę z SB, ale skutecznie zawalczył o swoje dobre imię. Sprawa trafiła przed sąd, a ten przyznał mu rację. Pomówienia okazały się bzdurą.

Poza tym, oglądalność trzymała się na dobrym poziomie, a doświadczony prowadzący na widzów działa jak magnes. Później TVP jeszcze zrobiła ukłon w stronę Sznuka, bo przeniosła program z TVP2 do TVP1. Efekt? Prawie 25-procentowy wzrost oglądalności.

"Klasa od zawsze"
Popularność prowadzącego już dawno wyszła poza "Jeden z dziesięciu". Jego postać stała się fenomenem, bo internauci w ramach konwencji znanej z programu, komentują rzeczywistość. Memy ze Sznukiem w roli głównej pasują do wszystkiego. Nawet do wyśmiania Narodowego Funduszu Zdrowia.
Fot. memy.pl


Oprócz wspomnianych nagrań z najlepszymi momentami programu, w mediach społecznościowych działają fikcyjne profile dziennikarza. Jedno z najpopularniejszych można znaleźć na Twitterze, a Sznuk próbował wpłynąć na jego usunięcie. – Nie ze wszystkimi komentarzami właściciela konta się zgadzam, więc próbowałem je zamknąć. Pisałem kilkakrotnie do Twittera, ale bez skutku – przyznawał w wywiadzie dla gazeta.pl.

Autor tego profilu przyjął prostą konwencję. W stylu Tadeusza Sznuka zadaje pytania osobom publicznym w nawiązaniu do bieżących wydarzeń. Czytając niektóre wpisy, naprawdę trudno nie uśmiechnąć się pod nosem.


Przeglądając wpisy na temat prowadzącego "Jeden z dziesięciu", bardzo trudno znaleźć negatywną opinię. "Niepowtarzalny. Nie wyobrażam sobie, by ktoś inny był w stanie poprowadzić program. Ukłony i wielki szacunek dla jedynego ze wszystkich Pana Redaktora" – to tylko jeden przykładowy komentarz z profilu teleturnieju na Facebooku.

Niedawno program obchodził swoje 25. urodziny. Pod okolicznościowym postem pojawił się wpis, który trafnie ocenia Tadeusza Sznuka, jak i cały fenomen programu.
Fot. Facebook.com / Jeden z dziesięciu