"Kurator de facto staje się decydentem". Tak tylnymi drzwiami wprowadzany jest "lex Czarnek"

Diana Wawrzusiszyn
30 maja 2022, 09:01 • 1 minuta czytania
W całej Polsce zaczyna brakować dyrektorów szkół. Jedni rezygnują, drudzy przechodzą na emerytury, a nowych chętnych brak. Dyrektorzy narzekają na zarobki, a ministerstwo edukacji, korzystając z okazji, wprowadza rozwiązanie znane z "lex Czarnek".
Przemysław Czarnek Fot. Jacek Dominski/REPORTER

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Maj jest miesiącem, w którym przeprowadzane są konkursy na dyrektorów szkół. W tym roku, jak zauważa "Gazeta Wyborcza", jest duży problem kadrowy. Nie ma wielu chętnych do objęcia tego odpowiedzialnego stanowiska. W ostatnim czasie bardzo dużo dotychczasowych dyrektorów zrezygnowało ze stanowiska lub przeszło na emeryturę. Problem jest zauważalny w wielu miastach. Do tej pory brakowało nauczycieli, teraz brakuje także chętnych do objęcia stanowiska dyrektora lub wicedyrektora szkoły.

Dlaczego brakuje dyrektorów szkół?

Pełnienie funkcji dyrektora placówki oświatowej to bardzo wymagające i odpowiedzialne zadanie. Nie zachęcają też zarobki. Dyrektorzy zarabiają często tyle samo, a czasami nawet mniej niż nauczyciele dyplomowi z długim stażem pracy. Jednak nie tylko z powodów finansowych brakuje chętnych do objęcia tego stanowiska. Dyrektorzy obawiają się również zbytniej ingerencji ministerstwa i kuratoriów w ich pracę. Próby wprowadzenia "lex Czarnek" wywołały w środowisku atmosferę strachu i niepewności. 

Przypominamy, że "lex Czarnek" to nowelizacja ustawy Prawo oświatowe, która m.in. wzmacnia rolę kuratora oświaty. Ustawa była silnie forsowana przez PiS, jednak ostatecznie prezydent Andrzej Duda ją zawetował. Mimo to Przemysław Czarnek zapowiedział, że trwają pracę nad "lex Czarnek 2.0". Jednak dyrektorzy boją się, że warunki pracy będą coraz trudniejsze i już teraz odchodzą.

"Lex Czarnek" tylnymi drzwiami

"Gazeta Wyborcza" donosi, że ministerstwo próbuje już teraz wprowadzić rozwiązania rodem z ustawy sygnowanej nazwiskiem obecnego ministra edukacji.

Przemysław Czarnek w środę podczas prezentowania specustawy dotyczącej pomocy dla Ukraińców zapowiedział, że znajdzie się tam zapis o zatrudnianiu dyrektorów szkół. Możliwe będzie zatrudnianie dyrektorów bez konieczności przeprowadzania konkursów, ale po otrzymaniu pozytywnej opinii kuratora oświaty.

Czytaj także: Niemieckie media bezlitosne dla "lex Czarnek". "Polska młodzież nie żyje na Marsie"

W praktyce oznacza to, że jeśli nie uda się znaleźć dyrektora do 2 września, będzie można przedłużyć powierzenie tego stanowiska dotychczasowemu dyrektorowi lub wicedyrektorowi albo nauczycielowi tej szkoły. Potrzebna jednak będzie pozytywna opinia kuratora oraz opinia rady pedagogicznej i rady szkoły. W przypadku nowych szkół samorząd może powierzyć stanowisko dyrektora ustalonemu przez siebie kandydatowi na jeden rok szkolny, również po uzyskaniu pozytywnej opinii kuratora, czyli bez konkursu i bez opinii rady szkoły i rady pedagogicznej.

Jak zaznacza w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO), w tej sytuacji kurator staje się decydentem.

– Do tej pory powierzenie p.o. dyrektora miało być uzgadniane z kuratorium. Teraz poszli na twardo: potrzebna jest zgoda. Ci dyrektorzy, którzy się nie spodobają, zgody na przedłużenie nie dostaną. Wybrani zostaną ci, którzy się będą podobać. Kurator de facto staje się decydentem - powiedział Pleśniar na łamach dziennika.

Czytaj także: https://natemat.pl/339843,zmiany-w-szkolnictwie-wyzszym-newsweek-o-czarnku-i-tworzeniu-nowych-elit