"Diablo Immortal" dopiero wyszło, a już zalewa je fala krytyki. Gracze wściekli na mikropłatności

redakcja naTemat
06 czerwca 2022, 10:04 • 1 minuta czytania
2 czerwca na platformach mobilnych i komputerach PC swoją premierę miała długo wyczekiwana gra Blizzarda - "Diablo Immortal". Debiut tytułu spotkał się z krytyką środowiska graczy, którzy obawiają się, że aby wygrać w tę darmową grę, będą musieli opróżnić swój portfel. Wszystko przez tzw. mikropłatności.
Gra "Diablo Immortal" jest krytykowana za mikropłatności. Fot. "Diablo Immortal"

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Gracze wściekli na mikropłatności w "Diablo Immortal"

Od premiery gry "Diablo Immortal" nie minął nawet tydzień, a fani już mają pretensje do Blizzard Entertainment za wypuszczenie tytułu, który tylko z nazwy zdaje się być "darmowy". Przypomnijmy, że nowa produkcja amerykańskiego wydawnictwa to gra multiplayer oparta na modelu free-to-pay, którą można pobrać bez konieczności płacenia za nią na komputerach PC, Androidzie i w aplikacji iOS.

Problem w tym, że graczy przytłacza liczba mikrotransakcji, które można napotkać na swojej drodze podczas grania w "Diablo Immortal" Choć na stronie Metacritic, która dla gier jest tym, czym RottenTomatoes dla filmów, recenzje krytyków są niezwykle pozytywne, to od graczy nowy produkt Blizzarda zbiera ciężkie baty. Na 325 ocen aż 294 są negatywne, co w efekcie końcowym daje grze wynik 1 w skali od 1 do 10.

"Ta gra jest niezaprzeczalnie najgorszą grą, jaką kiedykolwiek stworzono pod względem monetyzacji"; "Ta gra jest gówniana. Po kilku godzinach grania wciąż trafiałem na obrzydliwy ekran z płatnościami. Nawet 'Diablo 3' ze swoim domem aukcyjnym nie zeszło tak daleko. Byłoby w porządku, gdyby Blizzard sprzedał pełną grę bez mikropłatności"; "Rozbój w biały dzień" – czytamy wśród komentarzy.

Według kanału na YouTube noszącego nazwę Bellular News zdobycie najlepszych klejnotów w grze - bez konieczności zakupu mikrotransakcji - może zająć nawet... 10 lat grania. Ci, którzy zdecydują się jednak sięgnąć po portfel, na zakup legendarnych przedmiotów mogą wydać nawet 100 tys. dolarów. Za pomocą tzw. klejnotów gracz ulepszy swój ekwipunek, a co za tym idzie także swoje statystyki.

Szef rozwoju "Diablo Immortal" Wyatt Chang powiedział na jednym z konwentów Blizzcon, że w grze "Diablo" najlepsze jest zdobywanie łupów poprzez zabijanie potworów. Po tym, czym okazał nie nowy tytuł Blizzarda, fani wytykają mu hipokryzję. "Wstyd to dobry sposób na opisanie tego rozczarowania" – napisał jednej z użytkowników YouTube.

Kontrowersje wokół Blizzarda

Jak pisaliśmy wcześniej w naTemat, Activision Blizzard jeszcze nie tak dawno plasowało się wysoko w rankingach "najbardziej zaufanych twórców gier", gdzie dumnie stało u boku innych firm, które koniec końców mocno nadwyrężyły zaufanie swoich pracowników. "Diablo", Overwatch", "Call of Duty", "Hearthstone" i "World of Warcraft" – kto by się spodziewał, że za tymi tytułami może kryć się ludzka krzywda. Mowa o niej w 29-stronnicowym pozwie złożonym po dwóch latach śledztwa przeciwko Blizzardowi. W zeszłym roku Departament ds. Uczciwego Zatrudnienia i Mieszkalnictwa (DFEH) w Kalifornii oskarżył Activision Blizzard o szereg nadużyć przez przełożonych wobec osób o niższym stanowisku, a także o złe traktowanie pracowników innej płci niż męska. W pozwie wskazano między innymi na brak kobiet (stanowiących 20 proc. całego teamu) na stanowiskach kierowniczych firmy i na szklany sufit, który z założenia utrudnia im możliwość jakiegokolwiek awansu. "W szczególnie tragicznym przypadku jedna z pracownic popełniła samobójstwo podczas podróży służbowej ze swoim przełożonym, który zabrał ze sobą korki analne i lubrykanty" – napisano w pozwie. W przeszłości kobieta była rzekomo związana seksualnie z mężczyzną. Przed śmiercią nagie zdjęcia jej genitaliów miały krążyć podczas imprezy pracowniczej z okazji świąt.

Czytaj także: https://natemat.pl/365943,wszystko-o-skandalu-w-activision-blizzard-pracownica-popelnila-samobojstwo