Rzymkowski odkleił się od rzeczywistości. Wypalił, ile zarabiają nauczyciele w Polsce

Mateusz Przyborowski
23 czerwca 2022, 10:27 • 1 minuta czytania
– Widzieli, co brali – w ten sposób wiceminister edukacji Tomasz Rzymkowski skomentował wysokość nauczycielskich pensji. Jak dodał, na jego konto wpływa miesięcznie 11 tys. zł netto i zna nauczycieli, którzy zarabiają tyle samo. Jego zdaniem nie tylko niskie zarobki są problemem.
Tomasz Rzymkowski o zarobkach nauczycieli: Znam zarabiających po 11 tys. zł netto Fot. Zrzut ekranu / Twitter / Gość Radia ZET

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Tomasz Rzymkowski w programie Gość Radia ZET był pytany o problemy w polskim szkolnictwie. Wiceminister edukacji stwierdził, że nie chodzi tylko o niskie zarobki. Dodał również, że zna nauczycieli, którzy miesięcznie zarabiają tyle samo, co on.

Rzymkowski o nauczycielach: Znam zarabiających po 11 tys. zł netto

Ile pan zarabia? – zapytała wiceministra prowadząca audycję Beata Lubecka. – Na konto netto mi spływa 11 tys. zł netto – odparł. – To proszę mi pokazać nauczyciela, który tyle zarabia – powiedziała dziennikarka. – Znalazłbym, wie pani? A skoro ja znam, to chyba nie jest to zjawisko odosobnione – odpowiedział polityk.

Rzymkowski dodał, że zna kilku takich nauczycieli, na przykład w jego okręgu wyborczym. Tłumaczył, że jeden z nich pracuje w dwóch szkołach i jest z tego zadowolony. – Panu wpływa 11 tys. netto na konto – kontynuowała Lubecka. – Przy pracy 7 dni w tygodniu – bronił się minister. – Widziały gały, co brały – stwierdziła dziennikarka. – Nauczyciele też widzieli, co brali – powiedział wówczas Rzymkowski.

Dopytywany o to, jak szkoły poradzą sobie we wrześniu, skoro już teraz dyrektorzy szukają prawie 13 tys. nauczycieli, Rzymkowski odpowiedział, że nauczyciele odchodzą nie tylko z powodu zarobków.

Czytaj także: PiS złożył projekt podwyżek dla nauczycieli. O tyle miałyby wzrosnąć pensje już w maju

– Problemem jest też zbyt niskie pensum nauczycieli – 18 godzin, bariery wynikające z karty nauczyciela. Powodów odejść jest wiele, różnej maści, od wynagrodzeń poprzez kwestie organizacyjne pracy – stwierdził.

I dodał, że "jeśli ktoś chce bić się w piersi i przepraszać za to, że nauczyciele zarabiają mniej, a mogli zarabiać więcej, to powinny to zrobić związki zawodowe i na przykład pan Broniarz (prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego – red.)".

– Leżała na stole propozycja. Proponowaliśmy zwiększenie pensum nauczycieli do 22 godzin przy tablicy, przy podwyżce zarobków 36 proc. Związki zawodowe zaoponowały – stwierdził.

Opozycja chciała 20-proc. podwyżki

Do 20-procentowej podwyżki wynagrodzeń dla pracowników sektora publicznego wezwał niedawno Donald Tusk. – To od nich zależy, czy odbudujemy zaufanie społeczne, czy odbudujemy sprawnie funkcjonujące instytucje – mówił lider PO na kwietniowym posiedzeniu Rady Krajowej swojej partii.

Zgodnie z uchwaloną pod koniec marca nowelizacją Karty nauczyciela, której projekt przygotowali posłowie PiS, od 1 maja tzw. średnie wynagrodzenie nauczycieli podniesiono o 4,4 proc. Senat zaproponował do nowelizacji dwie poprawki.

Zgodnie z pierwszą wynagrodzenie nauczycieli miałoby wzrosnąć do wspomnianych przez Tuska 20 proc., a zgodnie z drugą – subwencja na ten cel miałaby być zwiększona nie o 1,6 mld zł, tylko o 10 mld zł. W połowie kwietnia Sejm odrzucił te poprawki Senatu.

Czytaj także: https://natemat.pl/415972,tak-tylnymi-drzwiami-wprowadzany-jest-lex-czarnek