Djoković w finale Wimbledonu. Wyjątkowy rekord Serba, nikt wcześniej tego nie osiągnął

Maciej Piasecki
08 lipca 2022, 19:53 • 1 minuta czytania
Nie było niespodzianki w półfinale Wimbledonu pomiędzy Novakiem Djokoviciem a Cameronem Norrie. Serb zwyciężył 2:6, 6:3, 6:2, 6:4 i w niedzielę zagra w swoim 32 wielkoszlemowym finale. Takiego dorobku nie ma żaden inny tenisista w historii. Rywalem serbskiej legendy będzie Australijczyk Nick Kyrgios.
Novak Djoković swoim piątkowym zwycięstwem i awansem do finału, zapisał się na kartach historii światowego tenisa. Fot. Twitter/Wimbledon

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


To był scenariusz, którego można się było spodziewać. Novak Djoković podobnie jak w ćwierćfinałowym pojedynku przeciwko Jannikowi Sinnerowi, ponownie zaczął od deficytu, przegrywając seta otwarcia z Cameronem Norrie. Faworyt gospodarzy potrafił szybciej opanować nerwy i już w pierwszym gemie przełamał serwis serbskiej legendy.

Zanim Djoković wrócił na właściwą ścieżkę, set numer jeden padł łupem Brytyjczyka. Norrie sensacyjnie znalazł się w gronie czterech najlepszych tenisistów Wimbledonu. Kibice w Londynie mocno trzymali kciuki za swojego człowieka, ale mieli świadomość, że po drugiej stronie siatki jest wielki mistrz. A Djoković przyzwyczaił już kibiców, że choć początki spotkań miewa niemrawe, z czasem łapie odpowiedni rytm i pokonuje kolejnych rywali.

Serb od drugiego seta zminimalizował liczbę własnych błędów. To one w głównej mierze powodowały, że Norrie mógł mieć nadzieję na niedzielny finał, w którym czekał już Nick Kyrgios. Warto przypomnieć, że Australijczyk w piątek nie musiał pojawiać się na korcie. W czwartek jego półfinałowy rywal Rafael Nadal poinformował, że ćwierćfinałowa batalia ze zdrowiem, którą wygrał, nie będzie do powtórzenia. Hiszpan zrezygnował z gry, kontuzja mięśni brzucha okazała się zbyt poważna, żeby podejmować kolejne ryzyko.

Warto przeczytać: Bolesna decyzja Rafaela Nadala. Hiszpan wycofał się z Wimbledonu i nie zagra o finał

Djoković konsekwentnie budował swoją przewagę. Kilka przełamań serwisów Norriego sprawiło, że Brytyjczyk stracił kontrolę nad spotkaniem. Raz w drugim, dwa razy w trzecim i ponownie raz w czwartym secie - wystarczyło do zwycięstwa Serba. Choć same wyniki poszczególny partii wskazują, że spotkanie było wyrównane, to trzeba oddać, że Djoković w kluczowych momentach nie pozwalał rywalowi nawet na chwilę pomyśleć o wygranej.

W nadzwyczaj upalnym słońcu - jak na Londyn - obaj tenisiści spędzili łącznie nieco ponad dwie i pół godziny. Jak na czterosetowy pojedynek, jest to wynik przyzwoity, ale dobrze też ukazujący, że daleko było w półfinale do morderczyć starć wykraczających ponad cztery czy pięć godzin. A nie raz bywało tak w przypadku męskich turniejów wielkoszlemowych.

Djoković ostatecznie seta zamykającego mecz zakończył wygraną 6:4 i zapisał na swoim koncie kolejny wielki tenisowy rekord. Tym razem mowa o liczbie przypadków, w których Serb był/jest/będzie finalistą turnieju wielkoszlemowego. Djoković w niedzielę na korcie centralnym Wimbledonu będzie 32 raz w karierze w finale Wielkiego Szlema. To wynik, którego nie osiągnął żaden inny tenisista w tzw. erze Open. Dotychczas po 31 takich przypadków miał Djoković oraz Szwajcar Roger Federer.

Serb będzie zdecydowanym faworytem niedzielnego finału. Kyrgios po raz pierwszy zagra o wielkoszlemowy tytuł, ale należy pamiętać, że Australijczyk potrafi zaprezentować genialne zagrania. Z tego też względu trudno jedoznacznie przekreślać charyzmatycznego przeciwnika Djokovicia prosto z Antypodów.

Finałowy pojedynek rozpocznie się o godzinie 15:00 polskiego czasu. Transmisję z pojedynku przeprowadzi Polsat Sport.

Czytaj także: https://natemat.pl/424096,sensacyjna-decyzja-rafaela-nadala-wycofal-sie-z-wimbledonu