Psycholog transportu po wypadku w Chorwacji: Starsi kierowcy powinni być badani częściej

Mateusz Przyborowski
08 sierpnia 2022, 18:53 • 1 minuta czytania
Co było przyczyną tragicznego wypadku polskiego autokaru w Chorwacji? Służby wskazują na zasłabnięcie lub zaśnięcie kierowcy. Jak ustalono, w chwili zdarzenia za kierownicą siedział 72-latek. O tym, czy jest to pewne ryzyko, gdy senior prowadzi autobus w tak długiej trasie, rozmawiamy z psychologiem transportu Andrzejem Markowskim.
Wypadek polskiego autokaru w Chorwacji Fot. Zeljko Lukunic / PIXSELL / Press Association / East News

Według chorwackich mediów kierowca autobusu mógł zasnąć lub zasłabnąć za kierownicą. Reporter Radia Plus ustalił, że był nim 72-latek. To jest już wiek emerytalny i oczywiście nie jest złamaniem obowiązującego prawa, ale czy – pana zdaniem – stanowi to pewne ryzyko, zwłaszcza przy tak długiej trasie?

Andrzej Markowski, psycholog transportu: To jest zawsze indywidualna sprawa. Ustawa zobowiązuje kierowców zawodowych po 60. roku życia do przechodzenia specjalistycznych badań psychologicznych co 30 miesięcy. Jednak moim zdaniem powinno to być częściej – co roku.

Nie wiadomo, co było przyczyną tej tragedii, jednak po 60. roku życia są już widoczne pewne zmiany funkcjonowania psychologicznego, czyli te, które łączą się z zachowaniem na drodze. Ocena prędkości pojazdu czy odległości od innego pojazdu może, choć nie musi, być zaburzona. Znam 90-latków, którzy są w stanie pokonać trasę z Polski do Paryża w dwóch etapach i są w doskonałej kondycji.

Wyniki prowadzonych badań jasno też pokazują, że wśród kierowców w wieku 18-25 lat trzykrotnie częściej dochodzi do wypadków niż w przypadku kierowców w wieku średnim, czyli między 26. a 60. rokiem życia. I 2,5 raza częściej do wypadków dochodzi wśród kierowców w wieku powyżej 60 lat.

W najmłodszej grupie najczęstszą przyczyną jest chęć dowartościowania się i pokazania, jaki to ja jestem wspaniały. W najstarszej grupie występują natomiast zaburzenia psychofizjologiczne związane z oceną odległości i prędkości pojazdu, spowolnienie podejmowania decyzji i kłopoty w ich podejmowaniu w sytuacji, kiedy dociera naraz zbyt wiele informacji.

Stąd osoby starsze mają na przykład większe problemy na skrzyżowaniach czy podczas włączania się do ruchu niż na prostej drodze, czego przykładem jest śp. książę Filip (w 2019 roku, w wieku 97 lat mąż królowej Elżbiety II zderzył się z kierowcą innego pojazdu w pobliżu wjazdu na drogę szybkiego ruchu – red.).

Zmiany funkcjonowania psychologicznego, o których pan wspomina, zachodzą szybko?

Nie, powoli, dlatego osoby starsze się do nich przyzwyczajają. Mówią: "Przecież wczoraj zachowywałem się na drodze tak samo jak przedwczoraj, więc dzisiaj też mogę jechać". Te zmiany są niezauważalne, ale niestety rzeczywistość się do nich nie przyzwyczaja. Stąd też wśród starszych kierowców, szczególnie tych, których funkcjonowanie wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, badania powinny odbywać się w mojej opinii częściej niż raz na 30 miesięcy.

W dodatku powinny one być dokładne i specjalistyczne, w wyniku których osoba badana otrzyma nie tylko orzeczenie z informacją "brak przeciwwskazań psychologicznych", bo to nic nie znaczy. To jest ważne jedynie dla urzędnika. Taki opis powinien być kilkustronicową opinią od doświadczonego psychologa, w której pojawi się informacja, że ten kierowca w takich sytuacjach będzie działał dobrze, a w takich sytuacjach mogą występować problemy i aby je zlikwidować, kierowca powinien ćwiczyć to i to.

Ćwiczyć?

Tak! Okazuje się bowiem, że pewne funkcje, które są uszkadzane czy też zaburzane, można zniwelować przez ćwiczenia. Jeżeli wykonywane są konsekwentne, to sprawność tych funkcji, które mogą ulec zaburzeniu, można utrzymać na właściwym i wystarczającym poziomie. I wtedy ktoś, mimo 70 czy ponad 70 lat, może zupełnie sprawnie funkcjonować w roli kierowcy, również zawodowego.

Trzeba też pamiętać o zmęczeniu, dlatego osoby starsze częściej powinny mieć przerwy w prowadzeniu pojazdu. Badania przeprowadzane w 14 krajach europejskich, także w Polsce, wskazują, że jedna trzecia wszystkich wypadków drogowych ma swoją praprzyczynę właśnie w zmęczeniu.

Około 30 proc. kierowców w Europie twierdzi jednak, że zmęczenie trasą można pokonać np. kawą. W Polsce jest jeszcze gorzej, bo co drugi uważa, że może jechać mimo zmęczenia. Być może jest to również jedna z przyczyn, dla których przekraczamy linię, za którą jest już tragedia.

Jak mówiłem, nie wiadomo jeszcze, co było przyczyną wypadku polskiego autokaru w Chorwacji, ale ta tragedia może być pretekstem do dyskusji na temat tego, kogo dopuszczamy do prowadzenia pojazdów, co zrobić, żeby ci, którzy odpowiadają za życie kilkudziesięciu osób, byli jak najsprawniejsi.

I nie chodzi chyba tylko o wiek?

Oczywiście to nie wiek może odgrywać najważniejszą rolę, ale świadomość własnych słabości i niedoskonałości.

Czy wy, środowisko psychologów transportu, walczycie o zmiany w przepisach, by badania specjalistyczne dla starszych kierowców odbywały się częściej niż raz na 2,5 roku?

Tak. I cały czas odbijamy się od ściany. Od wielu lat i niezależnie od opcji politycznej. Słyszymy: "Nie będziemy naszych wyborców narażać na dodatkowe kłopoty i koszty". No tak, badanie psychologiczne to jest wydatek w granicach 150 zł. Straszny wydatek, ogromny, prawda? Czasami myślę sobie, że to jest lęk, ponieważ nasi decydenci sami o sobie dowiedzieliby się pewnych rzeczy, których nie chcą dopuścić do własnej świadomości.

To jest także brak wyobraźni i świadomości naszych polityków. Nikt nie zdaje sobie sprawy, ile można zaoszczędzić przez wprowadzenie rzetelnie przeprowadzanych badań psychologicznych. Koszty wypadków drogowych w Polsce wynoszą około 50 mld zł. Rocznie.

Na pewno pan wie, jak wyglądają badania lekarskie kandydatów na kierowców. Przychodzi młody człowiek do lekarza: – Zdrowy pan jest? – Zdrowy. – A widzi pan tę literkę? – Widzę. – Dziękuję, następny.

Tak to wygląda, bo niewiele więcej lekarz może zrobić.

Nic, poza przeprowadzeniem wywiadu, w trakcie którego otrzymuje odpowiedzi zgodne z prawdą albo nie. Badania psychologiczne są natomiast w stanie określić sprawność przewidywania, logicznego myślenia i to, czy taki człowiek jest impulsywny, czy podejmuje zachowania ryzykowne itd. Bardzo często parafrazuję powiedzenie: "Pokaż mi, jak jeździsz, a powiem ci, kim jesteś".

Kobiety – i to w każdej grupie wiekowej – powodują zdecydowanie mniej wypadków niż mężczyźni. Przecież skądś to się bierze. Inaczej postrzegamy samochody, funkcjonowanie w ruchu drogowym, mężczyźni bardziej też ryzykują. Ale mężczyźni również różnią się między sobą. Zmienić swój temperament jest niezwykle trudno, ale już wiedza na ten temat daje pewną możliwość rozpoznania sytuacji, w których działamy w sposób impulsywny czy niekontrolowany.

Oczywiście badanie psychologiczne nie jest po to, aby kogoś "odstrzelić" z ruchu drogowego. Chodzi o to, aby większa wiedza o możliwych czy już istniejących niesprawnościach stanowiła swego rodzaju bezpiecznik, zanim coś złego wydarzy się na drodze. Gdyby książę Filip miał taką wiedzę, może wcześniej zrezygnowałby z prowadzenia pojazdu.

Właśnie, w innych krajach ta świadomość jest większa niż w Polsce?

Wcale tak dobrze nie jest. Najlepiej jest w Hiszpanii. Dekretem królewskim jeszcze Juan Carlos wprowadził obowiązek okresowego badania lekarskiego i psychologicznego wszystkich kierowców. Przy czym zakres naszych badań jest trochę szerszy niż hiszpańskich. Podobnie jest w Portugalii.

W Niemczech są tzw. grupy ryzyka – badani są ci, którzy przewożą ludzi lub prowadzą wielkie pojazdy. Ostatnio rozszerzono te badania o przedstawicieli handlowych. Austriacy mają podobny model. W krajach skandynawskich położony jest ogromny nacisk na profilaktykę, edukację psychologiczną, są też dodatkowe kursy doszkalające po kilku miesiącach od otrzymania prawa jazdy.

U nas również jest to zapisane w ustawie, ale de facto nie zostało to wprowadzone. To jest... Ciężkie słowa cisną się na usta.