Morawiecki wiedział o rtęci w Odrze i kłamał? Jest oficjalne potwierdzenie ws. metalu w rzece

Alan Wysocki
16 sierpnia 2022, 07:39 • 1 minuta czytania
Czy w Odrze jest rtęć? – to pytanie w ostatnim tygodniu wywołało istną burzę. Po serii doniesień o obecności pierwiastka w rzece lub jego braku Główny Inspektorat Ochrony Środowiska wydał oficjalny komunikat. Równolegle Mateusz Morawiecki grzmiał o "fake newsie".
Katastrofa ekologiczna Odry. Jest oficjalne potwierdzenie ws. rtęci. Fot. Robert Stachnik / Reporter / East News

W Odrze wykryto rtęć. GIOŚ potwierdza, jednak jest jedno "ale"

Jak wynika z komunikatu Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, strona polska badała próbki wody w nurcie Odry granicznej w województwie lubuskim, nie stwierdzając obecności toksycznego pierwiastka.

Tymczasem, strona niemiecka pobrała próbki ze starorzecza i dopływów Odry. I w tym wypadku obecność rtęci została potwierdzona. Urzędnicy tłumaczą różnice między badaniami krajowymi a zagranicznymi kwestią samego punktu pobrań.

Strona polska zaczęła analizować skład wody pod kątem weryfikacji doniesień medialnych 11 sierpnia. Już następnego dnia między państwami doszło do wymiany badań laboratoryjnych. W minioną sobotę w dostarczonych dokumentach nie było wzmianki o rtęci. Pojawiła się zaś 15 sierpnia.

Związki rtęci są zarówno obecne w wodzie płynącej, a szczególnie kumulują się w osadach dennych rzek, kanałów oraz zbiorników wodnych. Po wzruszeniu dna rzecznego związki rtęci mogą się uwolnić w większej ilości, wówczas rtęć pojawia się punktowo w próbach badawczychCentralne Laboratorium Badawcze GIOŚKomunikat ws. rtęci

"Wyniki niemieckich badań laboratoryjnych wykazują obecność rtęci i wskazują na przekroczone normy dla wód powierzchniowych. Wskaźnik ten nie przekracza norm dopuszczalnych dla wody pitnej" – czytamy.

GIOŚ zapewniło, że prowadziło badania wody w sposób ciągły. Jak pisaliśmy w naTemat, 13 sierpnia o zgodności badań prowadzonych przez oba państwa informowała Anna Moskwa. "Analizy po obu stronach granicy wykazują wysokie zasolenie. W Polsce trwają kompleksowe badania toksykologiczne" – zapewniała.

Równolegle podczas konferencji w Urazie pod Wrocławiem Mateusz Morawiecki grzmiał o "teorii rtęci" i "fake newsie". Mówił tak w poniedziałek 15 sierpnia, gdy ostatecznie odnotowano... obecność rtęci w rzece.

– W kontekście strony niemieckiej trzeba wspomnieć o fake newsie, który został przedstawiony przez Platformę Obywatelską – zaczął. Chodzi między innymi o jeden ze wpisów Tuska.

"Śnięte są nie tylko ryby w Odrze, śnięte jest całe państwo pod rządami Kaczyńskiego. PiS jest jak rtęć" – przekonywał za pośrednictwem Twittera.

– Pan Donald Tusk podchwycił fake newsa bardzo ochoczo. Oni chyba trzymali kciuki za tę rtęć i zdziwili się temu dementi, zdementowaniu przez ministra po stronie niemieckiej – skomentował polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Katastrofa ekologiczna nad Odrą. "Zrzucono ogromne ilości odpadów"

Szczegółowy komunikat ma na celu rozwianie wszelkich, piętrzących się od kilku dni niejasności wokół składu chemicznego wody w Odrze. A trzeba przyznać, jest co prostować.

O tym, co mogło stać się z rzeką, w ostatnich dniach mówił wspomniany już premier. – Prawdopodobnie do rzeki zrzucono ogromne ilości odpadów chemicznych i zrobiono to z pełną świadomością ryzyka i konsekwencji – tłumaczył.

Polityk zaapelował także, by nie korzystać z wody w Odrze, a także nie kąpać się w niej, choć jeszcze nie tak dawno przedstawiciel rządu Grzegorz Witkowski obiecywał, że wejdzie do rzeki.

Wędkarze, ekolodzy i aktywiści podkreślają, że od dwóch tygodni informowali i skarżyli warunki panujące na Odrze. Jako pierwsze reagowało stowarzyszenie "Wszystko dla Oławy", które od miesięcy alarmowało o działalności lokalnego przedsiębiorstwa – JackPol. "O sprawie rozpisywały się lokalne media. Mieszkańcy wielokrotnie zawiadamiali służby, jednak instytucje państwowe nie potrafiły zlokalizować sprawcy zrzutu tej trucizny, a także zbadać jej składu chemicznego" – pisała dla naTemat, Agata Sucharska.

Tymczasem znaczną liczbę śniętych ryb odkryto już między innymi na rzece Ner. Wojewoda łódzki Tobiasz Bocheński zwołał w tej sprawie posiedzenie sztabu kryzysowego.

W rozmowie z Dorotą Kuźnik dla naTemat głos zabrał także wiceprezes Polskiego Związku Wędkarskiego Wiesław Heliniak, który powiedział, jak wygląda proces oczyszczania Odry z ton śniętych ryb. – To wędkarze, członkowie PZW i społecznicy byli najbardziej zaangażowani w czyszczenie Odry z martwych ryb, które mogły jeszcze powiększyć skalę katastrofy. Ludzie płakali i wymiotowali, ale łowili – tłumaczył.