Piękny gest siatkarzy. Zaśpiewali razem "Sto lat!", Bartosz Kurek aż się zarumienił
- Bartosz Kurek w poniedziałek obchodził swoje 34. urodziny
- Siatkarze zaskoczyli kapitana i zrobili mu małą niespodziankę
- Ten nie krył zawstdzenia, gdy cały zespół zaczął śpiewać "Sto lat!"
Bartosz Kurek to w polskiej kadrze człowiek instytucja. Debiutował w drużynie narodowej jako 19-latek, dokładnie 1 czerwca 2007 roku w meczu Ligi Światowej z Argentyną (3:1). Selekcjonerem był wtedy Raul Lozano, który w wysokim i niezwykle chudym chłopaku dostrzegł ogromny talent. "Mały rycerz" zabrał go na mistrzostwa Europy do Rosji i chyba sam się nie spodziewał, że ma pod ręką człowieka, który zostanie legendą kadry.
ZOBACZ WYNIKI I TERMINARZ MISTRZOSTW ŚWIATA SIATKARZY 2022 >>>
Dziś Bartosz Kurek ma na koncie cały worek medali - złoto mistrzostw świata (2018), mistrzostw Europy (2009) oraz Ligi Światowej (2012), a przy tym masę innych medali i wyróżnień. Trzy razy grał na igrzyskach olimpijskich, jest kapitanem drużyny prowadzonej przez Nikolę Grbicia i jej liderem. Tak na parkiecie, jak i poza boiskiem.
W dniu urodzin przypomnieliśmy w naTemat postać 34-letniego siatkarza, postaci absolutnie nietuzinkowej: "Trudno sobie wyobrazić reprezentację Polski siatkarzy bez tego gracza. Bartosz Kurek, od niedawna kapitan Biało-Czerwonych, to zawodnik, który wygrał niemal wszystko. Zarówno jemu, jak i innym polskim siatkarzom brakuje "tylko" medalu olimpijskiego. Historia Bartka Kurka na przestrzeni lat to świetny scenariusz na film".
Równie ważną postacią, co dla kibiców i ekspertów, nasz kapitan jest dla kolegów z drużyny narodowej. Potrafi krzyknąć, ale i doradzić, do tego cieszy się wielkim respektem, ale też jest po prostu kumplem z szatni, który nie zadziera nosa i nie zachowuje się, jakby był kimś ważniejszym w zespole. Pokora i szacunek to dwa słowa, które z czasem stały się jego znakami rozpoznawczymi.
W poniedziałek, w dniu 34. urodzin, koledzy z drużyny narodowej zaskoczyli kapitana.
Na nieco ponad 24 godziny przed kluczowym dla losów w grupie starciem z Amerykanami, nasz zespół udał się na trening do Będzina. A tam już miały rozpocząć się zajęcia, gdy zespół ustawił się na parkiecie i zaśpiewał z werwą "Sto lat!" kapitanowi. Ten najpierw zaskoczony cofnął się o dwa kroki, a potem tylko się uśmiechnął i zawstydzony zaczerwienił. Grzegorz Łomacz próbował jeszcze wepchnąć kolegę na środek sali, ale się nie udało...
Mistrzowie świata pracują w pocie czoła, przed nimi kluczowe mecze w finałach MŚ, ale też proces, który ma potrwać do igrzysk w Paryżu. Na naszych oczach rodzi się zespół, a więzi między siatkarzami są coraz trwalsze. Idealnym testem dla nowej drużyny Nikoli Grbicia będzie grupowy pojedynek z Amerykanami. Ci zbili nas srogo w Bolonii w półfinale Ligi Narodów (3:0) miesiąc temu.
Teraz nadszedł czas na rewanż. Początek meczu w katowickim Spodku o godzinie 20:30.