"Pan napluł mi w twarz". W szkole pracuje od 23 lat, napisała poruszający list do Morawieckiego

Alan Wysocki
14 października 2022, 12:16 • 1 minuta czytania
"Nie jestem w stanie zapewnić dzieciom zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych w postaci ciepłej wody, w miarę ciepłego domu" – czytamy w liście nauczycielki do Mateusza Morawieckiego. Katarzyna Świeczkowska w szkole pracuje od 23 lat i ma już dość polityki rządu PiS.
Nauczycielka napisała poruszający list do premiera. "Pan napluł mi w twarz" Fot. Paweł Wodzyński / East News

Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej naTemat.pl


Nauczycielka napisała poruszający list do premiera. "Pan napluł mi w twarz"

Historię i sylwetkę Katarzyny Świeczkowskiej zaprezentowała dziennikarka TVN24 Justyna Suchecka. Nauczycielka jest samotną matką trójki chłopców, jednak jak zapewnia, nie żyje z zasiłków, a z ciężkiej pracy.

Świeczkowska wykształciła się na nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej, pedagoga, logopedę, a nawet terapeutę. Jak podkreśla, od zawsze pracowała na więcej niż jednym etacie. Nie jest też pierwszą lepszą nauczycielką. W zawodzie spędziła 23 lata, a za zasługi na rzecz edukacji otrzymała medal KEN.

"Z takim wykształceniem, będąc nauczycielem dyplomowanym, czyli o najwyższym możliwym stopniu awansu, po 23 latach moja pensja netto to 3987 zł" – czytamy w liście.

Jak opisuje Suchecka, Kasia żyje w mieszkaniu, które nie jest podłączone do centralnego ogrzewania. Sam budynek jest nie tylko nieocieplony, ale także popada w ruinę.

"Mieszkanie zrobione na poddaszu, bez ciepłej wody i ogrzewania. Ciepłą wodę uzyskuję z podgrzewaczy, zaś ogrzewam mieszkanie grzejnikami elektrycznymi. Za rok 2021 moje rachunki za prąd w skali roku wyniosły 7820 zł" – pisze w liście do Morawieckiego.

Nauczycielka do Morawieckiego: Już nie mam siły

Kobieta wyjaśniła, że przez całe swoje życie musiała zaciskać pasa przez wzgląd na niskie zarobki. "Już nie mam kolejnej dziurki w pasie, już nie mam na czym oszczędzać... I już nie mam siły" – dodała.

Równolegle warto podkreślić, że przez ręce Świeczkowskiej przeszło całe jedno pokolenie Polaków. Jak jednak zauważyła, od rządu nie dostała nic. "Nikt nie zwrócił pieniędzy za prąd, który wykorzystaliśmy w naszych domach podczas nauki zdalnej. A pracowaliśmy dla naszej Polski, my nauczyciele z pasją" – wytknęła. "Całe życie byłam odpowiedzialna i pomimo osobistych problemów, trudnej sytuacji materialnej, nie prosiłam nikogo o pomoc, tylko działałam sama. A teraz już nie mam siły być odpowiedzialna" – dodała.

Nauczycielka z Olsztyna zauważyła, że zimą nie będzie miała pieniędzy na leki, jedzenie, a nawet na ubrania i koce, które będą niezbędne, żeby przetrwać przy niskiej temperaturze w domu.

"To Pan jest odpowiedzialny za to, że w domu zimą będę miała 8 stopni. Bo to Pan jest odpowiedzialny za to, że moje dzieci będą marzły. Bo to Pan jest odpowiedzialny za to, że nie będziemy mogli się umyć, wyprać ubrań" – podsumowała.