Gen. Szymczyk zabrał głos ws. dymisji. Ukraińcy mieli zapewniać, że to "złom"

Katarzyna Rochowicz
19 grudnia 2022, 10:18 • 1 minuta czytania
Generał Jarosław Szymczyk odniósł się do kwestii dymisji po wybuchu granatnika na Komendzie Głównej Policji w Warszawie. Poinformował również o okolicznościach otrzymania granatnika i zapewnieniach strony ukraińskiej ws. bezpieczeństwa.
Generał Jarosław Szymczyk odniósł się do kwestii dymisji po wybuchu granatnika w KGP. Fot. Krzysztof Kaniewski / Reporter

Jak przekazał komendant główny policji generał Jarosław Szymczyk w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", nie widzi powodu do dymisji.

W rozmowie wyjaśnił okoliczności otrzymania prezentu. Szymczyk poinformował, że strona ukraińska zapewniła go, iż granatnik nie zawiera materiałów wybuchowych i jest "złomem".

Szymczyk ma wątpliwości czy była to pomyłka

Gen. Jarosław Szymczyk mówił, że tuba zużytego granatnika miała zasłonięte końcówki. Z tego powodu nie było możliwe do rozpoznania czy była to uzbrojona broń. Komendant przekazał, że nie widzi na dziś powodu, aby złożyć wniosek o dymisję.

– Choć życie nauczyło mnie, by opierać się na faktach i dowodach, to w tej sprawie mam duże wątpliwości, czy była to czyjaś pomyłka – podsumował generał.

Poszukiwania następcy Szymczyka

Jak już informowaliśmy dzisiaj (19 grudnia) rano, w MSWiA trwają poszukiwania osoby, która zastąpi generała Jarosława Szymczyka. O ruchach MSWiA związanych ze stanowiskiem Komendanta Głównego Policji mieli mówić dziennikarzom śledczym Radia Zet i RadioZET.pl, Mariuszowi Gierszewskiemu i Radosławowi Grucy, ich informatorzy.

"W MSWiA ruszyły poszukiwania nowego Komendanta Głównego Policji. Pod uwagę brany jest oficer z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Informatorzy twierdzą, że gen. Szymczyk może usłyszeć zarzuty dot. przywiezienia do kraju poza wszelkimi procedurami granatników" – czytamy we wpisie Mariusza Gierszewskiego na Twitterze.

Wśród kandydatów, którzy mogliby stanąć na czele polskiej policji, ma być m.in. oficer pracujący w Komendzie Wojewódzkiej w Poznaniu, który w przeszłości pracował w Warszawie.

Według informatorów generał Szymczyk "powinien usłyszeć zarzuty w wątku przywiezienia broni do kraju, nawet jeżeli w dalszym śledztwie prokuratury nadal będzie uznawany za pokrzywdzonego w wątku dotyczącym wystrzału granatnika w Komendzie Głównej Policji".

Wybuch granatnika na Komendzie Głównej Policji

Przypomnijmy, że do eksplozji w Komendzie Głównej Policji doszło w środę 15 grudnia. Z komunikatu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji dowiedzieliśmy się, że "eksplodował jeden z prezentów, które komendant otrzymał podczas wizyty w Ukrainie od jednego z szefów ukraińskich służb".

Generał Jarosław Szymczyk miał go otrzymać, gdy przebywał z wizytą w Kijowie, o czym powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Przypomnijmy, że sprzęt trafił na policję, a do eksplozji miało dojść, gdy gen. Szymczyk chciał przenieść granatniki na zaplecze. Co ciekawe, granatnik wjechał do Polski bez odpowiedniej kontroli. – Nie przyjmujemy zapakowanych przesyłek, a gdybyśmy mieli je sprawdzać pirotechnicznie, popadlibyśmy w obłęd – wytłumaczył komendant.

Szef polskiej policji trafił do szpitala na trzydniową obserwację. Stracił słuch na kilka godzin.