Zaskakujące ustalenia ws. nowelizacji ustawy o SN. Bruksela nie była "dogadana" z rządem

Adam Nowiński
20 grudnia 2022, 09:47 • 1 minuta czytania
Według ustaleń "Gazety Wyborczej" zmiany w ustawie ws. sądownictwa, które zaproponował ostatnio rząd, nie były konsultowane z Brukselą. To ciekawe, bo zupełnie inny obraz tej sprawy przedstawiał niedawno na konferencji premier Mateusz Morawiecki.
Rząd dogadał się z Brukselą ws. nowelizacji Ustawy o Sądzie Najwyższym? Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

Na początku ubiegłego tygodnia w Sejmie pojawił się projekt nowelizacji Ustawy o Sądzie Najwyższym. Zmiany w tym dokumencie, o które postulowała Komisja Europejska, warunkowały uruchomienie wypłaty środków dla Polski z Krajowego Planu Odbudowy.

Mateusz Morawiecki miał mobilizować zarówno swój obóz polityczny, jak i opozycję, żeby poparli proponowane zmiany, ponieważ zostały one uzgodnione z Brukselą, która popiera je "co do przecinka". Trochę inny obraz sytuacji przedstawia we wtorek "Gazeta Wyborcza".

Według jej ustaleń Komisja Europejska nie zadeklarowała, że na bazie proponowanych zmian, podejmie pozytywną decyzję ws. środków z KPO. Rząd dostał od niej jedynie listę rekomendacji, złożoną z 9 punktów, której sam się domagał podając za przykład kwestię Węgier.

Na liście znalazł się zapis, że Polska powinna uznać wyroki TSUE, musi respektować prawo do oceniania statusu sędziego przez innego sędziego, a sądy dyscyplinarne miały być w pisane w sądownictwo powszechne. Co ciekawe, to nie KE miała rekomendować, żeby to Naczelny Sąd Administracyjny zajął się sądzeniem dyscyplinarnym sędziów. To miał być autorski pomysł Mateusza Morawieckiego.

"Wyborcza" zaznacza, że otrzymana przez stronę polską lista z rekomendacjami, nie była żadnym porozumieniem, ale jedynie wskazówkami.

Duda zahamował procedowanie zmian

Przypomnijmy, że przedstawiciele PiS nie ukrywali, że zależy im na czasie ws. procedowania zmian w ustawie sądowniczej i prosili też o współpracę Senat. Pierwsze czytanie miało się odbyć w czwartek o godzinie 16:30, a kolejne – na dodatkowym posiedzeniu.

W ostatniej chwili PiS wycofał jednak projekt, a wcześniej prezydent Andrzej Duda poskarżył się, że nikt nie konsultował z nim jego treści. Mało tego, zagroził wetem, jeśli w ustawie pojawi się zapis, który miałby podważać przyznane przez niego nominacje sędziowskie.

W tej sprawie głos zabrał kolejnego dnia Mateusz Morawiecki.

– Wszystkie nominacje sędziowskie poczynione przez Andrzeja Dudę w ostatnich latach są nienaruszalne. To warunek nienaruszalny tego procesu – zapewnił premier. – Ta ustawa nie daje żadnych możliwości naruszenia decyzji prezydenta – dodał.

– Kto chciałby, żeby w systemie sądowniczym zapanował jeszcze większy chaos i rozprzężenie? Proces legislacyjny będziemy kontynuować w taki sposób, żeby zniwelować wszystkie wątpliwości prezydenta – zapewnił.

Prezes Rady Ministrów wyjaśnił, że konsultacje trwają także z Jarosławem Kaczyńskim jako prezesem Prawa i Sprawiedliwości, czyli partii, która sprawuje większość w Sejmie. Negocjacje mają być prowadzone także na linii KPRM - Pałac Prezydencki.

Prace nad nowelizacją ustawy mają ruszyć w styczniu.

Spór o KPO

Krajowy Plan Odbudowy został zaakceptowany przez Komisję Europejską już w czerwcu. Jednak wypłata należnych Polsce pieniędzy została uzależniona od wypełnienia tzw. kamieni milowych. Chodzi o szereg przepisów prawnych, w tym tzw. ustawę wiatrakową, ale przede wszystkim o niezależność sądownictwa i Ustawę o Sądzie Najwyższym, która stała się punktem spornym z Komisją Europejską.

Wówczas przedstawiciele Komisji uznali, że "Polska musi wykazać, że te kamienie milowe zostały osiągnięte przed dokonaniem jakichkolwiek wypłat w ramach Funduszu Odbudowy". Chodzi o 23,9 mld euro dotacji i 11,5 mld euro pożyczek w ramach Funduszu Odbudowy.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej latem 2021 roku zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Dotyczy to kwestii m.in. uchylania immunitetów sędziowskich.

W związku z niewykonaniem tego postanowienia pod koniec października ubiegłego roku TSUE zobowiązał Polskę do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej kary w wysokości 1 mln euro dziennie.