Ksiądz Kazimierz Sowa bardzo ostro skrytykował "Newsweeka" i mnie za okładkę ostatniego numeru. Rzeczywiście ksiądz głaszczący dziecko po głowie to widok budzący jak najgorsze skojarzenia. Za skojarzenia księdza Kazimierza nie odpowiadam. Żałuję tylko, że słowem nie odniósł się on do treści artykułu. Dlaczego? Bo całkowicie zdruzgotałoby to jego tezę, że "Kościół nie ma problemu z pedofilią". Niestety ma, potężny.
REKLAMA
Kazimierz sugeruje, że "Newsweek" ma jakąś obsesję na punkcie seksualności księży. Cóż, wypowiedzi wielu, bardzo wielu księży, wskazują, że to Kościół w Polsce ma jakąś absolutną obsesję na punkcie seksualności. To co mówią przedstawiciele Kościoła w sprawie in vitro czy związków partnerskich jest często demagogiczne, brutalne, głupie, a co gorsza całkowicie wyzute z miłości do bliźniego.
Oto ksiądz profesor oświadcza, że dzieci poczęte metodą in vitro mają jakieś bruzdy na czole. Oto pewien ksiądz arcybiskup de facto porównuje homoseksualistów do zboczeńców. Oto ksiądz biskup - podobno kościelny liberał - stwierdza, że Kościół ma na głowie większe problemy niż pedofilia. Czy szło mu o odpis podatkowy czy o coś innego?
Za każdym razem, gdy pojawiają się merytoryczne teksty dotyczące Kościoła odpowiedzią jest wrzask - "to brutalny, chamski agresywny atak na Kościół", "opisywane przypadki są jednostkowe". Nic nowego. W sprawie zarzutów o pedofilię księży taka była też reakcja Kościoła na pierwsze zarzuty, które pojawiły się w Irlandii i w USA. Zanim okazało się, że oskarżonych o pedofilie księży liczy się w tysiącach, zanim okazało się, że odszkodowania dla ofiar pedofilii księży liczone są w setkach milionów dolarów, zanim siedem amerykańskich diecezji zbankrutowało.
Tam też był krzyk obłudnego oburzenia i ukrywanie wszystkich spraw. Z jakiego to powodu w Ameryce trwa awantura w sprawie uczestnictwa w konklawe arcybiskupa Los Angeles, który pracowicie ukrywał wszelkie wypadki pedofilii? A jak tam historia z kardynałem Bostonu, czyniącym przez lata to samo. U nas podobnie. "Kościół nie ma problemu z pedofilią, to tylko jednostkowe przypadki". Tak? Ale skoro jednostkowe, to dlaczego w każdym z tych przypadków ofiary są zastraszane, zniechęcane do zajmowania się sprawą? Dlaczego w żadnym wypadku Kościół nie pochyla się nad ofiarami. Dlaczego zawsze troszczy się o katów i o instytucję Kościoła, bardziej niż o poszkodowanych wiernych?
Newsweek nie ma żadnej obsesji na punkcie Kościoła. Kościół w Polsce ma po prostu pozycję wyjątkową, powiedziałbym, zalegalizowaną pozycję uprzywilejowaną. Kościół nie tylko naucza. Kościół wskazuje politykom jakie mają zająć stanowisko. Gdy ostatnio grupa tzw. konserwatystów w PO zagłosowała za odrzuceniem projektów o związkach partnerskich, Kościół w oficjalnym oświadczeniu im dziękował i gratulował postawy. Tak zachowuje się wyłącznie instytucja, która uważa, że ma prawa specjalne.
Ale Kazimierzu, jak się chce mieć przywileje i specjalne prawa, to trzeba się też liczyć z tym, że znajdą się tacy, którzy będą mieli odwagę wyświetlać realne czyny korzystających z przywilejów. Bo Kościół robi wykłady o moralności, ale na kościelnych uroczystościach paraduje dumny jak paw arcybiskup Paetz. Czy jego sprawę Kościół już wyjaśnił? Czy jego obecność w pierwszym biskupim szeregu oznacza, że wszystko jest ok? A jeśli nie jest to o czym ta obecność świadczy? Czy nie o absolutnym tupecie i bezczelności?
Czyż liczni, bardzo liczni biskupi, nie są wielkimi stronnikami ojca dyrektora? A kiedy Kazimierzu słuchałeś ostatnio Radia Maryja? To jest ten katolicki głos w naszych domach? Wiem, że nie Ty powinieneś być w pierwszym rzędzie adresatem tych pytań, bo akurat założona przez Ciebie i kierowana przez Ciebie Tv Religia, o czym już tu pisałem, jest wspaniałym przykładem tego, że Kościół może mówić mądrym, pełnym miłości i szacunku dla ludzi głosem. Ale gdy Radio Maryja ze swoim przekazem jest wynoszone na piedestał przez najwyższych hierarchów pytanie o to radio trzeba zadawać głośno!
Ostatnio usłyszeliśmy o groźbach śmierci wysyłanych do członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, którzy mieli czelność nie przyznać Telewizji Trwam miejsca na multipleksie, choć ta nie spełniła do tego wymogów formalnych. Czy biskupi już to potępili? Którzy? Kiedy? Może nie dosłyszałem. Uprzejmie proszę o korepetycje. Jakoś tutaj katolicki głos w naszych domach jest cichutki.
Artykuł w "Newsweeku" o tym jak Kościół ignoruje ofiary pedofilii jest świetnie udokumentowany. Są dokumenty, pisma, pieczątki. Jest wszystko. Może warto się do tego odnieść? Może warto jednak stanąć w obronie ofiar, a nie katów? Bo zniszczonego życia wielu ludzi lepiej nie zakrzykiwać słowami o chamskich okładkach i brutalnej nagonce, o obsesji i problemach ze sobą naczelnego czy redakcji. Co ma zagłuszyć ten atak? Poczucie winy? To może jednak zacząć od pomocy ofiarom? Ofiarom Kościoła i księży!
Traf chciał, że kilkadziesiąt minut po ukazaniu się wczoraj Newsweeka pojawiła się informacja o rezygnacji prymasa Szkocji. 30 lat udawało się zamiatać pod dywan sprawę jego seksualnych nadużyć. Ale po co w ogóle o tym mówiono? To pewnie jednostkowy przypadek. Tak jak Paetza. I innych. Cała masa jednostkowych przypadków. Nie mówmy jednak o nich, bo to brutalny atak na Kościół.
Wbrew temu co sugeruje Kazimierz Sowa Newsweek nie tylko nie ma obsesji na punkcie Kościoła, ale w ogóle nie jest antyklerykalny. Opisuje tylko realne, bardzo realne problemy instytucji, która rości sobie prawa do sprawowania w Polsce rządu dusz. Każdy tekst jest dobrze zdokumentowany i dziwnym trafem żadnego z podanych przez nas "detali" nikt nie zdołał podważyć. A zakrzyczeć się nie da. Bo przecież prawda nas wszystkich wyzwoli.
Pyta ksiądz Kazimierz jaka będzie następna okładka Newsweeka. Szczerze? Nie wiem. Nie będzie to jednak okładka z nadużywającym alkoholu biskupom. Tej sprawie poświęciliśmy zresztą tekst. Pełen empatii dla księży alkoholików. Dlaczego? Bo jeśli czynią oni krzywdę, to głównie sobie. Nie można tego powiedzieć o księżach pedofilach czy o księżach robiących dzieci parafiankom, a potem pozostawiających kobiety i dzieci swojemu losowi. To chyba jasne rozróżnienie.
Jeszcze jedno. Prawie 30 lat temu jako bardzo młody człowiek byłem na hipodromie wrocławskim w czasie mszy celebrowanej przez papieża Jana Pawła II. Utkwiły mi w pamięci słowa z Pisma, które były głównym motywem papieskiej homilii - "Błogosławieni, którzy pragną i łakną sprawiedliwości, albowiem będę nasyceni". Będą, wierzę w to. Prędzej czy później, ale będą.

