W Kościele katolickim są księża, którzy legalnie posiadają żony. "Celibat nie jest dogmatem, jest kwestią dyscypliny"

Biblia nie narzuca księżom celibatu.
Biblia nie narzuca księżom celibatu. Fot. Anna Kraśko / Agencja Gazeta
Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że celibat w Kościele katolickim nie obowiązuje wszystkich księży. Są tacy, którzy całkiem legalnie mają żony i dzieci. Choć fakty te są mało znane, kwestia ta dotyczy sporej ilości duchownych.

Normalni księża
100 000. Tyle jest na świecie żonatych księży katolickich, jeżeli wierzyć informacjom jednego z chrześcijańskich portali. Nie wszyscy mają takie same prawa, ale znaczna część z nich normalnie pełni posługę kapłańską. Sprawuje czynności liturgiczne, udziela sakramentów...



To księża, którzy wcześniej byli pastorami protestanckimi i stali się konwertytami na wiarę katolicką (czyli uznali, że to ten odłam chrześcijaństwa jest właściwą drogą do Boga), w którego Kościele teraz pełnią posługę wobec wiernych.

Od pewnego czasu tego rodzaju konwersja nie wymaga od nich porzucenia swej rodziny. Taką możliwość dały im reformy zapoczątkowane przez Piusa XII. Papieża tego wielu obserwatorów postrzegało jako germanofila. Miał on duże kontakty z protestantami.

Jakie to proste...
Nie ma jednoznacznie określonych zasad co do tego, jak się cała procedura odbywa. Jak informuje mnie Dariusz Bruncz, naczelny portalu ekumenizm.pl, który w naszym kraju najszerzej opisał to zjawisko: – Jest to zawsze kwestia indywidualnych ustaleń pomiędzy zainteresowanymi parafiami katolickimi i protestanckimi, pomiędzy którymi dokonuje się przejście duchownego (w jedną, bądź drugą stronę) – wyjaśnia ekspert.
Jeśli wszystko zostaje załatwione pomyślnie, do papieża jest kierowana prośba o udzielenie dyspensy i voila! ksiądz może zupełnie legalnie i bezgrzesznie mieszkać i żyć ze swoją żoną i ewentualnymi dziećmi.

Kościół wstydzi się czy nie?
Z różnych źródeł można uzyskać sprzeczne informacje na temat tego, jak to zjawisko jest odbierane przez wiernych i czy Kościół się takich księży wstydzi, czy wręcz przeciwnie. Swego czasu "Gazeta Wyborcza" poświęciła bardzo duży tekst żonatemu księdzu, z którego wynika, że Kościół katolicki woli o tego typu sprawach głośno nie mówić.

Jeden z pierwszych tekstów wyświetlających się w Google powiązanych z tym zagadnieniem też stwierdza, że: "Fakt żonatych i posiadających dzieci czynnych księży w Kościele Katolickim był do niedawna jedną z najbardziej strzeżonych tajemnic".

Dariusz Bruncz, który zagadnienie zna dobrze z Europy zachodniej zaprzecza jednak tego typu informacjom. – To nie jest tak, że te przejścia są ukrywane. Jest wręcz odwrotnie, jest to przedstawiane jako otwarcie się Kościoła katolickiego na innych. Czasem na zasadzie: "zobaczcie, heretyk się nawrócił, a Kościół jest taki szczodry, że pozwolił mu nawet żonę zachować". Tego typu sprawy absolutnie nie są utrzymywane w tajemnicy – informuje Bruncz.
– Proszę jednak przy tym pamiętać, że realia życia kościelnego w Polsce i np. w Niemczech są zupełnie inne. Mogą tu istnieć znaczne różnice, tym bardziej, że każdy przypadek traktuje się indywidualnie – zaznacza mój rozmówca.

O tym, że środowiska katolickie, także w Polsce, niekoniecznie się tego typu przypadków wstydzą może świadczyć obszerny wywiad z żonatym księdzem Oddovarem Moi, jaki już w 2009 roku przeprowadziła Fronda.

"Tylko" wikary
Konwertyta opisuje w nim m. in. swą długą drogę w wyniku której mógł znowu pełnić posługę kapłańską. Zajęło mu to aż 6 lat. Ceną za posiadanie rodziny jest w jego przypadku to, że nigdy nie będzie mógł być czymś więcej niż wikarym. Przytacza pewną anegdotę z udziałem naszych rodaków.
Oddvar Moi
Wywiad na portalu Fronda.

Ks. Claes Tande zaprosił mnie do kawiarenki gdzie przy wielkim stole siedziało kilkanaście Polek, wielki z niego humorysta więc klepnął mnie w plecy i mówi do nich: "Proszę, tu macie żonatego księdza!". Panie były tak zdumione, że przez kilka sekund nic nie mówiły, ale ks. Tande od razu dodał: "Spokojnie, Jan Paweł II mu na to pozwolił". Wtedy głęboko odetchnęły. Wszystko w porządku (śmiech). Nigdy nie przeżyliśmy, ani ja, ani żona, jakichkolwiek przykrości z racji mojego kapłaństwa czy małżeństwa. Czytaj więcej

Pewne rozluźnienie dyscypliny w kwestii celibatu, jakie nastąpiło w Kościele katolickim w XX w., a także liczne skandale seksualne przyczyniły się do powstania na łonie Kościoła, a także na jego marginesie licznych organizacji i stowarzyszeń prących do zmian które miałyby doprowadzić bądź do zniesienia celibatu, bądź do dania w tej kwestii księżom wolnego wyboru.

Najważniejszym tutaj ruchem przez wiele lat była organizacja "My jesteśmy Kościołem". Powstała w 1996 roku w Rzymie w celu prowadzenia nacisków na hierarchię, które miałyby doprowadzić do większego udemokratycznienia Kościoła. Bezpośrednim impulsem do powołania ruchu był skandal pedofilski z udziałem wiedeńskiego kardynała Hans Hermann Groëra. Postulat dania wolnego wyboru odnośnie celibatu był tu jednym z wielu.

Przez długi czas "My jesteśmy Kościołem" wolno było funkcjonować w ramach instytucji którą chce zmienić. Zdołała ona przez to zapoczątkować bardzo szeroki ruch kontestacyjny, o którym być może niewielu Polaków znających tylko mocno stabilny i konserwatywny rodzimy Kościół wie. Warto przyjrzeć się ich postulatom, jak i intencjom (dość dobry zarys można znaleźć tutaj).
Ekskomunika
Jednak w 2014 roku liderzy organizacji zostali ekskomunikowani przez biskupa Innsbrucka. Choć kojarzony z pozytywnymi przemianami w Kościele papież Franciszek twierdzi, że nie był w to zaangażowany, wiele mediów jemu przypisało odpowiedzialność.

Ze zjawiskiem księży katolickich posiadających legalnie żonę oczywiście dużo łatwiej zetknąć się na zachodzie Europy, czy w innych krajach, gdzie Kościoły protestanckie są silne. Praktycznie nie występuje ono w Polsce. U nas historie pożycia księży z kobietami są cały czas jedynie elementem skandali i dwuznacznej moralności tych, którzy czują się uprawnieni, by mówić nam, jak powinniśmy postępować. Czy nie lepiej więc, by było gdyby wszyscy katoliccy księża mogli bez przeszkód posiadać rodziny?

Jak to jest z tym celibatem?
Na marginesie naszej rozmowy Bruncz wspomina o ciekawym "drobiazgu": – celibat nie jest dogmatem Kościoła rzymskokatolickiego. Jest to kwestia tylko i wyłącznie zarządzonej w nim dyscypliny. Choć warto podkreślić, że za pontyfikatu Jana Pawła II doszło do bardzo mocnego steologizowania kwestii celibatu. proszę pamiętać, że są księża świeccy i zakonni. Świeccy to ci normalni księża parafialni, oni nie składają ślubów czystości. Te składają tylko zakonnicy – objaśnia Bruncz.
– To, że księdzu świeckiemu nie wolno uprawiać seksu wynika jedynie niejako pośrednio ze złożonych przez niego ślubów – ponieważ składa śluby bezżeństwa, poświęcenia się całkowicie Chrystusowi, a nie żonie. To nie jest przecież wstrzemięźliwość seksualna. Tyle, że z racji tego, że w myśl nauki katolickiej seks jest możliwy tylko w małżeństwie ksiądz nie powinien uprawiać seksu – uzupełnia redaktor protestanckiego portalu.

Pamiętajmy, że celibat w Kościele rzymskokatolickim nie obowiązywał od zawsze. Pamiętajmy, że nie jest dogmatem, tylko wyrósł z chęci narzucenia dyscypliny. Choć siłą instytucji rządzonej przez Franciszka jest m. in. wierność pewnym wiekowym zasadom, to jednak nie jest to organizacja zupełnie niepodatna na zmiany.

Skoro niektórzy księża katoliccy już teraz mają żony i dzieci, a jest to zazwyczaj dobrze odbierane przez wiernych, to czemu nie pozwolić wszystkim na wybór w tej sprawie? Kościół mógłby na tym więcej zyskać, niż stracić.

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...