
Co mówią statystyki?
Według oficjalnych danych, tylko w ciągu ostatnich 12 lat o nadanie statusu uchodźcy we wszystkich państwach Unii Europejskiej ubiegało się ponad 270 tys. Rosjan, z czego najwięcej na terytorium RP - ponad 70 tysięcy. 90 procent z nich stanowią Czeczeni. Czytaj więcej
Na początku kwietnia Wojewódzki Sąd Administracyjny odrzucił odwołanie od negatywnej decyzji Szefa Urzędu Do Spraw Cudzoziemców dotyczącej przyznania jej ochrony międzynarodowej na terytorium RP. Sąd nie przychylił się do przedłużenia pobytu. – Ja tam nie mogę wrócić – mówi 39-letnia Czeczenka, a w jej głosie słychać desperację. Od osób zbierających podpisy pod petycją w jej obronie dowiedziałem się kilku faktów z życia tej kobiety. Ale ten jeden mówi niemal wszystko. W 2014 roku upadła w sklepie i została odwieziona do szpitala. Lekarze stwierdzili u niej tzw. Zespołu Stresu Pourazowego, który dotyka nie tylko żołnierzy, ale i ofiary wojny.
Okazuje się, że ojciec Larisy wraz z wybuchem wojny działał w czeczeńskiej partyzantce. Wkrótce też z domu musiał uciekać jej mąż. Od tego czasu nie ma z nim kontaktu. W Groznym przeżywała naloty Służby Bezpieczeństwa. Wytrzymała do czasu aż młodsze rodzeństwo podrosło. W końcu w 2013 r. zdecydowała się razem z koleżanką wyjechać do Norwegii. Po drodze przewodnik porzucił je w Niemczech. Wkrótce na pół roku trafiła do szpitala. – W Czeczeni byłam jak zamrożona. Musiałam się trzymać. W Niemczech dopadł mnie tłumiony stres – opowiada. Niemcy cofnęli ją jednak do Polski. Wówczas złożyła wniosek o przyznanie ochrony międzynarodowej na terytorium RP.
Mimo trudności ze zdrowiem skończyła w Polsce kurs opieki nad starszymi osobami. – To niezwykła osoba. Powiedzieć, że profesjonalnie zajmowała się moją teściową to za mało. Bardzo się przywiązała. Przyszła nie tylko na pogrzeb, chociaż nie musiała, ale potem też na ślub córki – opowiada Ewa Pytlak z Warszawy. – Jestem "błagadarna" – mówi Larisa, co znaczy – wdzięczna. Przełyka łzy i dodaje, że często dzwonią do niej rodziny, u których opiekowała się starszymi osobami. Współczują. – Ja tutaj w Polsce spotkałam wielu życzliwych ludzi. Są wspaniali. Tu jest bezpiecznie – mówi.