Dobra zmiana w Studiu Miniatur Filmowych. Dyrektora z 20-letnim stażem zastąpił żółtodziób z nadania Glińskiego

Dobra zmiana weszła do wytwórni, która wyprodukowała Koziołka Matołka.
Dobra zmiana weszła do wytwórni, która wyprodukowała Koziołka Matołka. fot. osrodekkultury.pl
Tę instytucję zna każdy, nawet jeśli nie kojarzy nazwy "Studio Miniatur Filmowych". To właśnie założone w 1958 r. i wielokrotnie nagradzane SMF wyprodukowało "Dziwne Przygody Koziołka Matołka" i 1500 innych filmów, głównie kreskówek. Teraz w SMF nastąpiła zmiana – dobra zmiana – i zaczęła się niepewność.

Dobra zmiana?
Przypadek SMF przypomina sytuację stadniny koni arabskich w Janowie Podlaskim. W tej ostatniej wieloletniego dyrektora, Marka Trelę, zastąpiła osoba z nadania PiS, która nie miała zielonego pojęcia o koniach. W Studiu Miniatur Filmowych z końcem stycznia pojawił się nowy p.o. dyrektora z nominacji ministra Piotra Glińskiego – zastąpił na tym stanowisku Włodzimierza Matuszewskiego, który był szefem SMF od lat 90-tych, a samej instytucji zaczynał w połowie lat 70-tych jako stażysta. Według pracowników SMF, którzy rozmawiali z naTemat zastrzegając anonimowość, nominat Glińskiego nie ma pojęcia o animacji filmowej i zamiast kierować instytucją, sam wymaga kierowania.



Pełniącym obowiązki dyrektora jest Edward Durys. Wcześniej, od 1996 do 2014 r., był dyrektorem warszawskiego kina Femina. W 2014 r. kultowe kino zostało zlikwidowane – zastąpił je sklep sieci Biedronka. W 2016 r. Durys napisał list otwarty, w którym wyraził swoje oburzenie i rozgoryczenie polityką Hanny Gronkiewicz-Waltz (PO) i jej urzędników. Ma im za złe - podobnie jak wielu innych mieszkańców Warszawy – że nie uratowali placówki przed zamknięciem.
Edward Durys
fragment listu Edwarda Durysa, b. dyrektora Kina Femina (1996-2014)

We wrześniu 2014 r. na kil­ka dni przed zamknię­ciem kina, [Hanna Gronkiewicz-Waltz – przyp. red.] usta­mi swo­jego zastęp­cy z dumą ogłasza­ła „wywal­cze­nie kom­pro­misu”, pole­ga­jącego na skłonie­niu firmy Jeron­i­mo Mar­tins Pol­s­ka do pozostaw­ienia w modernizowanym obiek­cie 1 sali kinowej. Dziś, gdy bul­dożery kruszą ściany kina Fem­i­na w Urzędzie Mias­ta panu­je cisza i spokój, wszyscy nabrali wody w usta, sprawą Feminy nikt się już nie interesu­je.

Boli i brzy­dzi to, że mias­to st. Warsza­wa bez wal­ki odd­ało Feminę, że przez swo­je zaniechanie bezpowrot­nie straciło kole­jny obiekt kul­tu­ry, że nie wyciągnęło żad­nej lekcji po stra­cie kin Moskwa, Relax, Skarpa, Wars…

Odd­ziel­nym i smut­nym proble­mem jest los byłych pra­cown­ików kina Fem­i­na. Oni stra­cili nie tylko kino, swo­je miejsce pra­cy, stra­cili też nadzieję, że jeszcze ją zna­jdą (więk­szość z nich miała „zły pesel”, który skutecznie bloku­je lub utrud­nia im znalezie­nie nowego zatrud­nienia).
Czytaj więcej

Poza konkursem
Jednak Femina to już przeszłość. Teraz Durys kieruje Studiem Miniatur Filmowych z nadania ministra Piotra Glińskiego. Nie został wybrany w konkursie, bo w nim nie startował. Dlatego jest p.o. dyrektora. W konkursie rozpisanym przez MKiDN startował tylko jeden kandydat: dotychczasowy dyrektor Włodzimierz Matuszewski.
Komisja powołana przez ministerstwo jednogłośnie stwierdziła, że nie udzieli mu rekomendacji na stanowisko dyrektora SMF. Członkami ministerialnej komisji byli Tomasz Dąbrowski, Piotr Dumała i Tomasz Niedźwiedź. W sytuacji, gdy w konkursie nie wyłoniono dyrektora, minister Gliński mógł już własnoręcznie powołać swojego kandydata. Tak pełniącym obowiązki dyrektora SMF został Edward Durys, za to Włodzimierz Matuszewski został "zredukowany" do kierowania działem programów i produkcji.

Zawód: dyrektor
Pytamy Ministerstwo Kultury, jakie względy merytoryczne stały za wskazaniem nowego p.o. dyrektora przez ministra Piotra Glińskiego. Jakie doświadczenie, kompetencje i umiejętności Edwarda Durysa zdecydowały, że rząd uznał go za lepszego kandydata niż Włodzimierza Matuszewskiego?

Wiemy, że pracownicy SMF skarżą się na to, że ich nowy szef jest żółtodziobem, którego muszą przyuczać do zawodu – ale może przemawia przez nich niechęć wynikająca z lojalności wobec poprzedniego, długoletniego szefa? Może Edward Durys jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu? Przecież nikomu, w tym Matuszewskiemu, nie należy się dożywotnie szefowanie – może rzeczywiście była to dobra zmiana?

Resort ministra Glińskiego przysyła rozbudowaną odpowiedź, w której uzasadnia, że polityk miał prawo powołać swojego nominata, skoro komisja konkursowa jednogłośnie odrzuciła kandydaturę Włodzimierza Matuszewskiego. Urzędnicy przytaczają ustawy, artykuły i paragrafy. "Do czasu powołania dyrektora Studia w trybie art. 15 lub art. 16 ustawy z dnia 25 października 1991r. o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej Minister powierzył pełnienie obowiązków dyrektora panu Edwardowi Durysowi na okres nie dłuższy niż rok" – piszą. Ale na pytanie o kompetencje nowego p.o. dyrektora w dziedzinie animacji filmowej nie piszą ani słowa. Gdy dopominamy się o odpowiedź, kontakt z Ministerstwem Kultury nagle się urywa.
Między dyrektorami
Dzwonimy więc do samego Edwarda Durysa. Na stronie internetowej SMF próżno szukać informacji o drodze zawodowej, która doprowadziła go w to miejsce. Trzeba wpisać jego nazwisko w wyszukiwarkę, by wyskoczyła informacja "Edward Durys – p.o. dyrektora". Tylko tyle. Może on sam powie coś więcej?

Nowy szef Studia Miniatur Filmowych wydaje się zaskoczony pytaniem o swoje kompetencje. Uprzejmie odmawia rozmowy na ten temat przez telefon. Odsyła do ministra Glińskiego. Zgadza się na przesłanie pytań drogą elektroniczną, ale – podobnie jak w przypadku Ministerstwa Kultury – po wysłaniu kilku prostych pytań kontakt nagle się urywa. Z jakiegoś powodu zarówno ministerstwo, jak i p.o. dyrektora SMF, nabierają wody w usta.

A co o całej sprawie ma do powiedzenia poprzedni dyrektor, Włodzimierz Matuszewski? – Jest to dla mnie bolesna, trudna i niezrozumiała sprawa – mówi naTemat. – Gdy ministerstwo odrzuciło moją kandydaturę, urzędnicy nie podali żadnego powodu – tłumaczy. Dopytujemy więc, jakie względy merytoryczne stoją jego zdaniem za tym, że minister Gliński powołał Edwarda Durysa. – Nie wiem. Wcześniej nie zajmował się animacją filmową - mówi Matuszewski.

Dobra zmiana u Koziołka Matołka
Dlaczego Włodzimierz Matuszewski nie uzyskał rekomendacji Ministerstwa Kultury? Jakie powody stoją za powierzeniem kierownictwa SMF Edwardowi Durysowi? I wreszcie, jakie są jego kompetencje w dziedzinie animacji filmowej? Ani MKiDN, ani nowy szef SMF, nie chcą o tym rozmawiać.

Ta niechęć prowadzi do kolejnych pytań: czy zmiana kadrowa dokonana przez ministra Glińskiego w ogóle ma podstawy merytoryczne, czy chodzi po prostu o położenie ręki przez PiS na Studiu Miniatur Filmowych? Oby "dobra zmiana" w animacji filmowej nie skończyła się taką porażką, jak "dobra zmiana" w stadninach.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...