Rafał Trzaskowski #TYLKONATEMAT: PiS traktuje Warszawę niczym folwark. Chcieliby tu wprowadzić swojego namiestnika

Kandydat PO i Nowoczesnej na nowego prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski komentuje kontrowersyjną budowę pomnika smoleńskiego i odnosi się do sondaży, które wskazują, że może przegrać z Patrykiem Jakim. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Co tam sobie Patryk Jaki i jego zwolennicy spinują w mediach, to nie moja sprawa. Wiadomo, że Jaki będzie miał ogromny problem ze zdobyciem głosów centrowego elektoratu. Zwłaszcza po tym, co ostatnio wyczynia – mówi #TYLKONATEMAT Rafał Trzaskowski. – Ja wolę ciężko pracować i rozmawiać z warszawiakami. Już od najbliższych tygodni będę prezentował główny kierunek, w którym chcę nasze miasto poprowadzić – dodaje kandydat PO i Nowoczesnej na nowego prezydenta Warszawy.

Nie podoba się panu plan postawienia pomnika smoleńskiego na pl. Piłsudskiego?

Nie, bo to skandal, że PiS traktuje Warszawę niczym swój folwark. Najpierw anektowali pl. Piłsudskiego z pogwałceniem aż trzech ustaw i zasad rozdziału obowiązków między samorządem i władzą centralną. A teraz bez konsultacji z miastem, bez ujawnienia projektu i przede wszystkim bez rozmowy z warszawiakami stawiają ten pomnik. To pokazuje, w jaki sposób PiS traktuje Warszawę. Oni chcieliby tu wprowadzić swojego namiestnika. Jak na folwarku... Znowu stawiają płoty między Polakami, dosłownie oraz w przenośni.



Pojawiają się jednak głosy wskazujące na to, że protestuje pan przeciwko pomnikowi stawianemu także pańskim kolegom z PO, których przecież wielu w katastrofie smoleńskiej zginęło...

Ja nigdy nie powiedziałem, że w Warszawie nie powinno być pomnika poświęconego ofiarom katastrofy smoleńskiej. Sprzeciwiam się tylko temu, że tak bardzo kontrowersyjne decyzje podejmuje się bez dialogu z warszawiakami. I proponuję inne rozwiązanie. Przy okazji zbliżających się wyborów samorządowych moglibyśmy przeprowadzić w Warszawie referendum, w którym mieszkańcy wypowiedzieliby się na temat ewentualnej budowy pomnika smoleńskiego. Jeżeli ta lokalizacja, którą wcześniej proponowała Hanna Gronkiewicz-Waltz się nie podoba, to ja chętnie negocjowałbym inną. Bo trzeba rozmawiać. A dziś nikt tego nie robi. Ludzie PiS "weszli z buta" na plac Piłsudskiego i robią, co chcą.
To mi się nie podoba, bo to jedno z moich ulubionych miejsc w Warszawie. Chodziłem do liceum przy Ogrodzie Saskim, do XI LO im. Reja i nie wiem, dlaczego warszawiakom takim jak ja PiS to miejsce dziś zabiera. I jeszcze je militaryzuje, bo takie było uzasadnienie tej "aneksji". Co oni tam chcą robić, jak już postawią ten pomnik? Co to teraz będzie, jakaś eksterytorialna enklawa na marsze nacjonalistów?! Podobne miejsca w polskich miastach też chcą takimi sztuczkami przejmować? Nikt nie może w taki sposób traktować ani mieszkańców, ani wybranych w bezpośrednich wyborach władz samorządowych.

Sądzi pan, że jeśli doszłoby do takiego referendum pomnikowego, to większość warszawiaków byłaby przeciwna monumentowi na pl. Piłsudskiego?

Jestem o tym przekonany. Dla mieszkańców Warszawy to miejsce jest wyjątkowe i ma swoją tradycyjnie określoną formułę. Poza tym, Plac Piłsudskiego służy nie tylko Warszawie, ale i całemu narodowi w najważniejszych dla niego chwilach. Do niedawna zastanawiano się też nad odbudową Pałacu Saskiego. Nie sądzę więc, by warszawiacy chcieli to wszystko zmieniać i stawiać tam pomnik ofiar katastrofy.

Jest też pewna nieciekawa analogia historyczna. W XIX wieku rosyjski car też na siłę stawiał w Warszawie pewien pomnik. Było to po powstaniu listopadowym, a monument był poświęcony carskim lojalistom. Toutes proportions gardées, oczywiście nie porównuję polityków PiS do rosyjskiego cara. Jednak takie historie przypominają się, gdy mowa o stawianiu pomników, by zrobić warszawiakom na złość.

Jak już jednak wspomniałam, nie chciałbym wyrokować za mieszkańców. Nie jestem Jackiem Sasinem, który jako namiestnik partyjny przychodzi i odgórnie wskazuje, gdzie w Warszawie ma stanąć jakiś pomnik. Ja chciałbym o takich sprawach najpierw rozmawiać z warszawiakami.

A może jednak to politycy PiS lepiej czują, czego chcą mieszkańcy stolicy? Jak wynika z ujawnionych przez "Rzeczpospolitą" wewnętrznych sondaży PiS, to nie pan, a Patryk Jaki jest faworytem do przejęcia władzy w Warszawie.

Wie pan... Znam też sondaże robione przez niezależne instytucje, z których wynika coś dokładnie odwrotnego. Są badania preferencji wyborczych warszawiaków, które to mnie dają zdecydowaną przewagę. Tylko, co można wyczytać z sondaży robionych na 10 miesięcy przed wyborami? Niezbyt dobre są też sondaże robione, gdy właściwie jest tylko jeden oficjalny kandydat. Bo jak na razie, to tylko ja nim jestem. Wolę więc ciężko pracować i rozmawiać z warszawiakami.
A co tam sobie Patryk Jaki i jego zwolennicy spinują w mediach, to nie moja sprawa. Wiadomo, że Patryk Jaki będzie miał ogromny problem ze zdobyciem głosów centrowego elektoratu. Zwłaszcza po tym, co ostatnio wyczynia. Sądzę więc, że jego otoczenie wypuszcza takie informacje do mediów przede wszystkim na użytek wewnątrz obozu rządzącego. To ich wewnętrzne rozgrywki, które – szczerze – mało mnie interesują.

Którego z tych trzech "kandydatów na kandydatów" z PiS najbardziej chciałby pan mieć za przeciwnika? Patryk Jaki, Stanisław Karczewski, czy Zbigniew Gryglas?

Szanuję wszystkich konkurentów. Naprawdę nie mam żadnego faworyta. W PiS muszą sobie odpowiedzieć na pytanie o to, czy chcą puszczać oko do skrajnej prawicy, czy też schodzić do centrum, co ostatnio rewelacyjnie im się udaje. Nie ja jestem od rozwiązywania takich strategicznych dylematów PiS. Mogę tylko zapewnić, że okażę szacunek każdemu konkurentowi. Nawet osobom tak bardzo kontrowersyjnym, jak te, których wystawienie w Warszawie rozważa PiS.

Różne badania potwierdzają, że elektorat PiS na wybory samorządowe będzie bardzo zmobilizowany, a to będzie wielką siłą jakiegokolwiek kandydata "dobrej zmiany". Nie obawia się pan, że o pańskiej przegranej może natomiast zdecydować elektorat lewicowy, który zachowa się podobnie, jak podczas wyborów z 2015 roku i po prostu nie pójdzie zagłosować, z "obrzydzenia" do takiego chadeka jak pan?

No ja jestem raczej dość nowoczesnym chadekiem, który ma bardzo liberalne poglądy... To jest właśnie moje najważniejsze zadanie na najbliższe miesiące kampanii wyborczej, by różnych ludzi do siebie przekonać. Mam prawie 10 miesięcy na zdobywanie i mobilizowanie wyborców. I wierzę, że podczas wyborów samorządowych moim elektoratem będą także ludzie lewicy.

PiS może i nie ma jeszcze dla Warszawy konkretnego kandydata, ale przynajmniej mówi, co chce ze stolicą zrobić. Chociażby chcą wybudować sobie ten pomnik... Pan tymczasem mówi o głównie o tym, czego nie chce. Kiedy warszawiacy dowiedzą się, jaka ma być Warszawa według Trzaskowskiego?

Swoje pomysły na Warszawę będą przedstawiał po kolei, dzieląc je obszary tematyczne. O pierwszym takim obszarze opowiem warszawiakom już w najbliższy poniedziałek. Później będę ujawniał kolejne plany. Bardzo szczegółowe propozycje programowe sformułuję gdzieś na przełomie kwietnia i maja, ale i wówczas praca nad nimi się nie skończy. Wtedy przyjdzie czas, by moje pomysły konsultować z mieszkańcami Warszawy. Już od najbliższych tygodni będę jednak prezentował główny kierunek, w którym chcę nasze miasto poprowadzić.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...