
Wielu przeciwników dobrej zmiany zadaje sobie pytanie, jak to jest – zamieszanie za zamieszaniem, wpadka za wpadką, skandal za skandalem, a PiS-owi rośnie i rośnie. Zastanawia się przy tym, kto i jak robi te sondaże, że partia rządząca niezmiennie znajduje się na szczycie a ugrupowania opozycji (nawet wzięte wszystkie razem) nie bardzo są w stanie zagrozić Prawu i Sprawiedliwości. Mnóstwo osób pyta siebie nawzajem, do kogo ci ankieterzy dzwonią, że wychodzi taki wynik. No i czasami znajdują proste odpowiedzi na swoje wątpliwości. Zbyt proste.
Zawsze czułem, że coś z tymi sondażami jest nie tak... I do mnie też nikt póki co nie dzwonił.
Teraz wiemy jak wyglądają sondaże PiSu.
Tak myślałam, że jest jakiś przekręt. Nie wierzę żeby tyle było "nieświadomych" ludzi w Polsce.
U mnie było identycznie, po odpowiedzi, że mam wyższe od razu zakończono badanie :) :) :) Przynajmniej wiemy, że z ludzi z wykształceniem podstawowym tylko 50 proc. popiera pislamistów.
Tez miałem taką sytuację, wszystkie sondaże popularności PiS są jednym wielkim fałszem.
Należy w takim razie podawać wykształcenie podstawowe, aby móc dobrnąć do pytania o preferencje.
W dwóch zdaniach wyjaśnić się tego nie da – odpowiedź jest trochę bardziej skomplikowana niż podejrzenia wielu tych, którzy w wynikach sondaży dopatrują się jakichś machinacji.
Badanie preferencji wyborczych realizowane jest przez Ipsos na losowej reprezentatywnej próbie mieszkańców Polski metodą wywiadów telefonicznych:
a) losowość zapewniana jest w ramach metody RDD (random digit dialing) polegającej na losowym generowaniu numerów telefonicznych. Ankieter rozmawia z osobą / posiadaczem wylosowanego numeru telefonu. Ważne jest również to, iż respondent jest anonimowy tj. nie wiemy przed rozmową w jakim jest wieku / płci / wykształceniu lub gdzie mieszka…
b) reprezentatywność oznacza, że zrealizowana struktura demograficzna w badaniu będzie miała strukturę zgodną ze strukturą populacji. Innymi słowy jeżeli w Polsce mamy 52 proc. kobiet i 48 proc. mężczyzn wśród wszystkich mieszkańców powyżej 18 roku życia, to nasze założenia wynoszą 520 kobiet / 480 mężczyzn w przypadku próby N=1000. I tak dla wszystkich niżej wymienionych cech: wieku / wykształcenia itd. zgodnie ze strukturą GUS.[/i]
"Pracowałem na infolinii i robiłem takie badania. Osoby z wyższym wykształceniem odpowiadały najchętniej, więc najłatwiej było zrobić badania w tej grupie i kolejni byli wykluczani z badania. Najtrudniej było znaleźć chętnych z podstawowym" – tłumaczy na Twitterze jeden z internautów, by wyjaśnić oburzonym, że powodów do oburzenia nie ma. Zapewnia, że nie spotkał się nigdy z tym, aby zleceniodawca oczekiwał wyników badań dotyczących preferencji tylko jednej określonej grupy. Jak pisze, gdyby coś takiego wyszło na jaw, to byłoby to "sepuku". I to dlatego na samym początku rozmowy telefonicznej ankieter zadaje te podstawowe pytania o płeć, wiek, wykształcenie i miejsce zamieszkania. Dopiero po uzyskaniu na nie odpowiedzi ankieter może przejść do konkretów.
Dla osiągnięcia właściwej struktury próby, szczególnie pod koniec trwania realizacji badania, gdy niektóre z profili demograficznych (cech osób) są już zrealizowane, zdarza się, że po części pytań demograficznych dziękujemy osobom za udział w badaniu i nie kontynuujemy ankiety.
– "(...) zacznijmy od tego, że nikt nie wie, jakie są naprawdę wyniki poparcia. Sondaże w Polsce obarczone są ogromnym błędem. Próby, na których przeprowadza się u nas badania, są niereprezentatywne.
Z czego to wynika?
– Robi pan sondaż polityczny. Ponad 70 proc. ludzi, do których pan zadzwoni, odmówi rozmowy. Właśnie reprezentatywna próba się rozpadła. A 70 proc. to jest w Polsce standard. Żeby próba wyniosła
tysiąc osób, musi pan zadzwonić do czterech tysięcy.
A brakujące trzy tysiące?
– Odmowa odpowiedzi jest skorelowana z poglądami politycznymi. Ludzie wstydzą się przyznać, że na kogoś głosują. Z tego powodu przez lata PiS było partią niedoszacowaną.
A dziś?
– Jest raczej odwrotnie. Zwolennicy PiS chętniej uczestniczą w badaniach. Mają poczucie misji! Zaś strona demokratyczno-liberalna jest zdemobilizowana i rozbita: 'E, nie mam czasu gadać z ankieterem. Mam się przyznać, że głosuję na PO? Bez sensu'".