
Jednak to nie przysłuchiwanie się procesom jest jego głównym zajęciem. Rysownik wyjaśnia, że sąd, zwłaszcza Najwyższy nie jest miejscem "emocjonalnym". Czasami w kilkugodzinnym procesie zdarza się jeden ciekawy moment czy interesująca wymiana zdań, która pomaga mu w koncepcji rysunku. Jak w takim razie rysować coś, gdzie zamiast emocji jest samo gadanie?
Rysunki Arthura Liena możesz obejrzeć na jego blogu.
Odejdźmy jednak od historii Arhura Liena i przyjrzyjmy się całej branży, która przy wszechobecnej technologii i kryzysie prasy tradycyjnej, nadal jest mocnym punktem amerykańskiej kultury. Rysownicy do gry wchodzą w momencie, w którym sędziowie zdecydują się nie wpuszczać kamer na sale sądową. Jak pisze Bartosz Węglarczyk na stronie "Rzeczpospolitej", w latach 70. sprzęt elektroniczny był tak głośny, a ekipy go obsługujące tak duże i hałaśliwe, że przeszkadzały w procesie. Stąd też odmawiano im prawa wejścia na salę.
Materiał o rysowniczce sądowej
Robienie zdjęć i nagrywanie filmów jest traktowane, jako ujawnienie wizerunku, dlatego media wysyłają na rozprawy swoich rysowników. W świetle prawa rysunek sporządzony w trakcie procesu nie narusza niczyich dóbr. W taki oto sposób na sali sądowej oprócz przekrzykiwania się prawników można usłyszeć odgłos rysowania. Rysownik sądowy skupia się głównie na wyrazie twarzy, ekspresji, gestach, atmosferze i nastroju portretowanych osób. W nadzwyczajnych przypadkach zdarza się, że musi dostać zgodę na wykonanie konkretnego rysunku.
Rysownik pojawia się na sali zaledwie kilka minut przed rozpoczęciem procesu. Bardzo ważne jest zajęcie dobrego miejsca, z którego będzie widoczna cała "akcja", ale coraz częściej sądy tworzą specjalne miejsca dla rysowników. Procesy mają do siebie to, że mogą trwać kilka dni lub kilka miesięcy. Artysta musi być gotowy do przybycia na jak największą część z nich. Również tych poza miejscem swojego zamieszkania. Kilkaset kilometrów dalej? Jedziesz. Kilka tysięcy kilometrów dalej? Jedziesz.
Długa historia "courtroom sketchingu"
Historia rysunków z sali sądowej sięga dużo dalej niż kilkadziesiąt lat wstecz. Pierwsze prace miały pojawić się już nawet w XVII wieku podczas procesu Czarownic z Salem. Rysownicy byli obecni już także na procesie abolicjonisty Johna Browna w połowie XIV wieku.
Rysunek z procesu sprzedam
Prace rysowników sądowych trafiają oczywiście do mediów. To właśnie one zatrudniają artystów, którzy obsługują dla nich najważniejsze procesy. Arthur Lien zauważa jednak na swoim blogu, że w przeszłości ten biznes był dużo lepszy. Teraz coraz częściej kilka mediów zatrudnia jednego artystę, który tworzy prace dla każdego z nich. Rysunki trafiają do prasy i mediów internetowych, jako ilustracje do artykułów o danym procesie. Używa się ich także jako migawki w serwisach telewizyjnych. Czasami trafiają także do książek o tematyce prawno-sądowej. Rysownicy mogą także sprzedawać je na własną rękę.
Ten rodzaj rysunku nie jest łatwy, bo oprócz pracy pod presją, wymaga także określonego typu dzieł. Istnieją specjalne szkoły specjalizujące się w nauce rysunku z sal sądowych, który porównuje się często do karykatur. Popularnym sposobem jest ćwiczenie podczas otwartych procesów podczas zasiadania na widowni.
Poniżej kilka linków, pod którymi możecie znaleźć trochę ciekawych rysunków z sal sądowych.
- The Atlantic Wire
- Trutv.com
- OceanStateFollies.com
- JustinMuir.hubpages.com
- Buzzfeed.com (te raczej nie wyszły)