Grupa naTemat

USA podkładały pluskwy w biurach Unii Europejskiej, podsłuchiwały i szpiegowały unijnych urzędników

Amerykańska agencja NSA podsłuchiwała unijnych polityków i urzędników, czytała ich maile
Amerykańska agencja NSA podsłuchiwała unijnych polityków i urzędników, czytała ich maile Fot. vipflash / Shutterstock.com
Stany Zjednoczone podłożyły pluskwy w biurach urzędników Unii Europejskiej i miały dostęp do wewnętrznej sieci komputerów UE – donosi "Der Spiegel". Służby wywiadowcze USA nie tylko podsłuchiwały rozmowy telefoniczne, ale miały też dostęp do maili i dokumentów pracowników UE. Jak by tego było mało, kilka europejskich państw prawdopodobnie udostępniało Amerykanom wrażliwe dane o swoich obywatelach.

O tym skandalu na światową skalę donosi "Der Spiegel". Dziennikarz gazety opisuje "super tajny" dokument NSA (National Security Agency), który mówi o tym, że NSA podłożyła pluskwy w biurach Unii Europejskiej.

NSA wie wszystko?
To jednak nie wszystko. NSA mogła nie tylko podsłuchiwać rozmowy unijnych urzędników, ale też szpiegowała wewnętrzną sieć komputerów UE, dzięki czemu mogła czytać e-maile i mieć dostęp do dokumentów. Szpiegowano, między innymi, na terenie budynku Justus Lipsius w Brukseli, w którym znajduje się siedziba Rady Unii Europejskiej. "Spiegel" pisze też, że w samych Niemczech NSA kontrolowała około 500 milionów połączeń. Warto przypomnieć, że dosłownie tydzień wcześniej media donosiły o NSA szpiegującej rosyjskich polityków podczas szczytu G20, w tym prezydenta Miedwiediewa.

Jak by tego było mało, dokument, o którym pisze "Der Spiegel", określa Unię Europejską słowem "cel". Co jednoznacznie pokazuje intencje Amerykanów. Przedstawiciele służb USA nie chcieli jeszcze komentować tych doniesień. Szef Parlamentu Europejskiej Martin Schulz już zapowiedział, że jeśli dokument okaże się prawdą, to będzie to miało "ogromny wpływ" na relacje między UE i USA. – Natychmiastowo domagam się pełnych wyjaśnień i dalszych informacji od władz USA odnośnie tych zarzutów – napisał Schulz w oświadczeniu w tej sprawie.

Z kolei minister spraw zagranicznych Luksemburga Jean Asselborn stwierdziła w komentarzu dla niemieckiej gazety, że jeśli jej doniesienia są prawdziwe, to jest to po prostu "obrzydliwe".

Europa zaskoczona
Dokument, o który opiera się "Der Spiegel", pochodzi z 2010 roku i został ujawniony dziennikarzowi przez Edwarda Snowdena – który w czerwcu ujawnił szokujące informacje na temat programu PRISM, za pomocą którego władze USA inwigilowały obywateli w internecie.

W zachodnich mediach trwa burza odnośnie tych informacji. Sprawa rozgrzewa też użytkowników Twittera w całej Europie: pod tagami #nsa #eu i #prism toczą się ożywione dyskusje po angielsku, francusku i niemiecku. Twitterowicze domagają się reakcji ze strony zarówno władz UE, jak i USA. Do tej pory jednak żaden wysoko postawiony unijny polityk nie wypowiedział się na ten temat na Twitterze – jedynie Martin Schulz wydał wspomniane wcześniej oświadczenie.

Kto daje Amerykanom informacje
Oburzenie wywołał też artykuł "Guardiana", który niespodziewanie zniknął z portalu tego medium. Brytyjska gazeta opisała proceder, w którym kilka europejskich państw: Niemcy, Dania, Holandia, Francja, Hiszpania i Włochy podpisały tajne umowy z USA, na podstawie których przekazywały tamtejszym władzom wrażliwe dane o swoich obywatelach. Ujawnił to Wayne Madsen, były pracownik NSA, w rozmowie z blogiem Privacy Surgeon. Madsen uważa bowiem, że "ludzie nie powinni być trzymani w niewiedzy".

Wayne Madsen
Były pracownik NSA w rozmowie z blogiem "Privacy Surgeon"

Rządy wolały trzymać te informacje z dala od publiki. Ale nie rozumieją, że czasy, kiedy na sucho uchodziły im konspiracje i milczenie, już minęły.


Jak wynika z relacji Madsena, w sprawę mocno uwikłane są Niemcy i ich kanclerz Angela Merkel. Nasi zachodni sąsiedzi mogą mieć przez to poważne problemy, bo Merkel była jedną z osób, które mocno potępiły Amerykanów za program PRISM.

Wayne Madsen
Były pracownik NSA, wypowiedź dla bloga "Privacy Surgeon"

Nie wiem jak Angela Merkel może zachowywać dobrą minę, wymagając wyjaśnień od Baracka Obamy i Wielkiej Brytanii, podczas gdy sama uczestniczy w tych relacjach.


Tekst jednak zniknął ze strony "Guardiana" i teraz krąży już tylko w przepisanych wersjach na innych portalach. Więcej o sprawie można przeczytać na stronie salon.com i blogu Privacy Surgeon.

Jeśli doniesienia te okażą się prawdą, europejscy politycy będą mieli ciężki orzech do zgryzienia. Obecnie wszak toczą się rozmowy o tym, by powstała strefa wspólnego rynku USA-UE, ale podsłuchiwanie urzędników może rzucić się dużym cieniem na tę kwestię. Szczególnie, że Europejczycy – patrząc po komentarzach w internecie – są wściekli na to, że ich kraje przekazywały informacje o obywatelach do USA. Polski, na szczęście, nie wymienia się w tym kontekście.

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka międzynarodowaBarack ObamaNiemcyUnia EuropejskaEdward SnowdenUSA
Skomentuj