Janusz Palikot
Janusz Palikot Fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta

Po warszawskich redakcjach, jak się właśnie dowiedzieliśmy, chodzi mężczyzna z zeszytem. Mężczyzna twierdzi, że ten zeszyt to dziennik Janusza Palikota. Twierdzi, że został on wykradziony podczas przeprowadzki w mieszkaniu posła, korzystając z nieuwagi gospodarza domu.

REKLAMA
W dzienniku mają się znajdować między innymi informacje o majątku Janusza Palikota. Ma z nich wynikać, że Palikot ma finansowe kłopoty, co stoi w sprzeczności z powszechnym przekonaniem o bogactwie posła z Biłgoraju.
Według jednego z naszych rozmówców, który widział rzekomy "dziennik", są w nim również "filozoficzne przemyślenia utrzymane w stylu Gombrowicza". Nasz rozmówca mówi, że opisane są zdarzenia sprzed mniej więcej 5 lat.

Palikot staje w obronie dłużników. Chce im dać prawo do "ostatniej koszuli"
Mężczyzna oferujący "dziennik" nie chce od redakcji pieniędzy. Wiemy, że zgłosił się do dziennika "Rzeczpospolita" i oczekiwał jedynie opublikowania zawartości zeszytu.
"Dziennik" miał widzieć między innymi reporter "Rzeczpospolitej" Cezary Gmyz. Gmyz w rozmowie z nami nie zaprzeczył, że takie zdarzenie miało miejsce. Nie chciał jednak powiedzieć ani słowa więcej. W redakcji "Rzeczpospolitej" dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że redaktorzy uznali za wysoce prawdopodobne, że "dziennik" Palikota jest fałszywką. Nie zdecydowali się więc na publikację informacji z niego.
Janusz Palikot pytany przez naTemat zaprzeczył, że jest to jego dziennik. Rzecznik Ruchu Palikota Andrzej Rozenek stwierdził, że jest to prywatna sprawa Janusza Palikota i on nie będzie się wypowiadał.
Sprawa jest tajemnicza. Na pewno jest wiele osób, które chcą Palikotowi zaszkodzić. Chęć zaszkodzenia to jednak jedno, a oferowanie dziennikarzom tego rodzaju dokumentów, to coś zupełnie innego.

Palikot zapowiada transfer dwóch posłów Platformy. Przypominamy, ile razy wcześniej nie dotrzymał słowa