
Po warszawskich redakcjach, jak się właśnie dowiedzieliśmy, chodzi mężczyzna z zeszytem. Mężczyzna twierdzi, że ten zeszyt to dziennik Janusza Palikota. Twierdzi, że został on wykradziony podczas przeprowadzki w mieszkaniu posła, korzystając z nieuwagi gospodarza domu.
REKLAMA
W dzienniku mają się znajdować między innymi informacje o majątku Janusza Palikota. Ma z nich wynikać, że Palikot ma finansowe kłopoty, co stoi w sprzeczności z powszechnym przekonaniem o bogactwie posła z Biłgoraju.
Według jednego z naszych rozmówców, który widział rzekomy "dziennik", są w nim również "filozoficzne przemyślenia utrzymane w stylu Gombrowicza". Nasz rozmówca mówi, że opisane są zdarzenia sprzed mniej więcej 5 lat.
Palikot staje w obronie dłużników. Chce im dać prawo do "ostatniej koszuli"
Palikot staje w obronie dłużników. Chce im dać prawo do "ostatniej koszuli"
Mężczyzna oferujący "dziennik" nie chce od redakcji pieniędzy. Wiemy, że zgłosił się do dziennika "Rzeczpospolita" i oczekiwał jedynie opublikowania zawartości zeszytu.
"Dziennik" miał widzieć między innymi reporter "Rzeczpospolitej" Cezary Gmyz. Gmyz w rozmowie z nami nie zaprzeczył, że takie zdarzenie miało miejsce. Nie chciał jednak powiedzieć ani słowa więcej. W redakcji "Rzeczpospolitej" dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że redaktorzy uznali za wysoce prawdopodobne, że "dziennik" Palikota jest fałszywką. Nie zdecydowali się więc na publikację informacji z niego.
Janusz Palikot pytany przez naTemat zaprzeczył, że jest to jego dziennik. Rzecznik Ruchu Palikota Andrzej Rozenek stwierdził, że jest to prywatna sprawa Janusza Palikota i on nie będzie się wypowiadał.
Sprawa jest tajemnicza. Na pewno jest wiele osób, które chcą Palikotowi zaszkodzić. Chęć zaszkodzenia to jednak jedno, a oferowanie dziennikarzom tego rodzaju dokumentów, to coś zupełnie innego.
Palikot zapowiada transfer dwóch posłów Platformy. Przypominamy, ile razy wcześniej nie dotrzymał słowa
Palikot zapowiada transfer dwóch posłów Platformy. Przypominamy, ile razy wcześniej nie dotrzymał słowa
