Najlepszy polski produkt eksportowy. Wiedźmin, Dying Light – nasze gry podbijają świat, a my wciąż tego nie doceniamy

Nowy trailer Wiedźmina 3 powala na kolana. To tylko potwierdza, że Wiedźmin i polskie gry są obecnie naszym najlepszym towarem eksportowym
Nowy trailer Wiedźmina 3 powala na kolana. To tylko potwierdza, że Wiedźmin i polskie gry są obecnie naszym najlepszym towarem eksportowym Fot. YT/ The Witcher
Nowy trailer Wiedźmina 3 powala na kolana. Tylko z oficjalnego profilu gry udostępniły go prawie 3 tysiące osób, a obejrzało prawie pół miliona. O polskiej grze, drugiej części, mówił nawet Barack Obama. Prezydent USA rozumie bowiem to, z czym my w Polsce mamy problem: że gry to naprawdę wielki biznes i ogromna szansa dla naszej gospodarki. W tej chwili pod względem marketingowym gry to jeden z najlepszych polskich produktów eksportowych – i chodzi nie tylko o Wiedźmina.


Polska kinematografia lub literatura mogą tylko pomarzyć o takim sukcesie, co polskie gry. Barack Obama zapewne o "Quo Vadis" – naszym najdroższym filmie w historii, wyprodukowanym za 76 milionów złotych – nie słyszał. Wiedźmina zaś najpierw dostał w prezencie, a potem wspominał go w swoim przemówieniu.


7 milionów Wiedźminów na świecie
– "Wiedźmin" to najlepszy przykład na to, jakie miejsce Polska zajmuje w światowej gospodarce – mówił Obama. Trudno o lepszy dowód na to, że w tej chwili gry są naszym najlepszym towarem eksportowym – przynajmniej jeśli chodzi o wizerunek Polski na świecie i wypracowanie marek, które będą naprawdę powszechnie kojarzone. Nie brakuje bowiem polskich firm, których produkty sprzedają się na całym świecie: Drutex, PESA, dr Irena Eris – ale w tej chwili Wiedźmin jest prawdopodobnie najbardziej marką z Polski.



Potwierdzają to wyniki sprzedaży: pierwsza i druga część Wiedźmina znalazły około 7 milionów nabywców. Dla porównania: gigahit GTA V sprzedał się w liczbie 32 mln sztuk – a warto pamiętać, że za serią Grand Theft Auto stoi o wiele dłuższa historia i pieniądze.


Nowy trailer W3 powala na kolana
Wiedźmin 3, według informacji "Rzeczpospolitej", ma kosztować maksymalnie 100 milionów złotych – ale są to nieoficjalne doniesienia, bo CDP RED nie chce ujawniać, ile wydaje na produkcję "Wieśka", jak grę nazywają fani. Wiadomo natomiast, że 25 milionów złotych pochłonie marketing gry. Dla porównania, na promocję GTA V Rockstar przeznaczył... ponad 200 milionów dolarów. Przy takiej dysproporcji finansowej między twórcami gier z Polski i USA 7 mln sprzedanych Wiedźminów robi tym większe wrażenie.

Nic dziwnego więc, że gdy tylko CDP RED opublikowało przy okazji targów E3 trailer Wiedźmina 3, ten błyskawicznie rozszedł się po serwisach internetowych i portalach społecznościowych. "Puls Biznesu" oszacował, że dzięki słowom Obamy, wygłoszonym na kilkanaście dni przed startem E3, o polskiej grze mogło usłyszeć nawet 200 milionów ludzi, którzy normalnie nie mieliby styczności z tym tematem.

Co nowego?
Czy faktycznie Obama przyczynił się do popularności trailera, trudno stwierdzić, bo przecież fani gier na całym globie i tak z niecierpliwością wyczekiwali prezentacji. A jest na co czekać, bo nowy Wiedźmin, zarówno od strony graficznej, jak i oferowanej rozrywki, prezentuje się epicko.

Przejście gry zajmie nam około 100 godzin, podczas gdy druga część dawała "tylko" 55 godzin rozrywki. Do tego w trójce znajdzie się o wiele więcej zakończeń fabuły – 36, podczas gdy poprzedniczka miała ich "jedynie" 16. Już w tej chwili Wiedźmin 3 składa się z ponad miliona linii kodu, przy 0,75 mln linii w poprzedniej edycji.

Na to wszystko czekają miliony graczy na całym świecie. Niestety, w Polsce nadal mamy problem ze zrozumieniem, że gry to poważny biznes. O ile jednak społeczny brak zrozumienia można jakoś zaakceptować, to już dziwi fakt, że rząd nie próbuje intensywniej wspierać sektora innowacji i nowych technologii, w tym gier.

Rząd promuję Polskę Bangladeszem, zamiast Wiedźminem
Widząc sukces Wiedźmina, Donald Tusk i jego ludzie już dobre 2 lata temu powinni zacząć pracować nad tym, by to właśnie polscy programiści, naukowcy, graficy, specjaliści od sprzętu, stawali się siłą napędową gospodarki. Gry, ale i aplikacje na smartfony, polska elektronika, technologie – eksperci już od dawna przekonują, że to na te sektory powinniśmy stawiać, jeśli nie chcemy stać się europejską wersją Bangladeszu. Tymczasem rząd w relacjach z inwestorami przekonuje, że naszą największą przewagą konkurencyjną jest tania siła robocza.

Taka polityka jest błędna, bo w samej branży gier mamy dużo produktów do eksportu. Wiedźmin to przykład najbardziej spektakularnego sukcesu, ale w Polsce nie brakuje ani znanych na świecie i cenionych producentów gier, ani samych gier, którymi zachwyca się potem Zachód. Również podczas E3 Polacy zaprezentowali kilka produkcji zasługujących na uwagę.

Inne polskie hity
Po Wiedźminie najpopularniejszą polską grą w produkcji jest niewątpliwie Dying Light wrocławskiego Techlandu. Ma być swoistym połączeniem Dead Island – poprzedniej gry tego studia, w której musieliśmy przeżyć na wyspie pełnej zombie, z Mirror's Edge – głośnej, ale ostatecznie nie powalającej produkcji, w której główną rolę grał parkour. Co z tego wyszło, zobaczyliśmy właśnie podczas E3 i przyznać trzeba, że rozmach i możliwości robią wrażenie.


Zdecydowanie mniej znana, ale nawet bardziej obiecująca – szczególnie dla wymagających graczy – jest The Vanishing of Ethan Carter. Wcielamy się w niej w detektywa Paula Prospero, który poszukuje zaginionego chłopca – tytułowego Cartera. Gra ma być, jak to określili twórcy, "weird fiction horror" – czyli dreszczowcem z elementami mistycyzmu, okultyzmu. Póki co informacji na temat samej rozgrywki za dużo nie ma, ale jedno jest pewne: grafika w niej oszałamia.


Za kilka miesięcy, a dokładniej w październiku, ma też ukazać się Lords of The Fallen – RPG z elementami akcji od City Interactive. CI zasłynęło serią "Sniper", która dała im sukces na giełdzie i rozpoznawalność. LoTF zapowiada się bardzo obiecująco i choć trudno oczekiwać, by gra od CI osiągnęła podobny sukces, co Wiedźmin, to i tak zapewne znajdzie wierne grono nabywców na całym świecie.


Patrząc na te osiągnięcia, chyba każdy przyzna: zdecydowanie lepiej jest, żeby Polska była kojarzona z takimi produktami, niż z wódką i kiełbasą.