Podwyżka akcyzy nie zawsze idzie w parze z większymi wpływami do budżetu. Tytoniowa układana nie jest taka prosta.
Podwyżka akcyzy nie zawsze idzie w parze z większymi wpływami do budżetu. Tytoniowa układana nie jest taka prosta. Fot. Shutterstock

Podwyżka podatków wcale nie musi wiązać się ze wzrostem wpływów do budżetu. Dokładnie tak na przestrzeni ostatnich lat wyglądała sytuacja na polskim rynku tytoniowym. Choć akcyza rosła, państwowa kasa wcale nie bogaciła się proporcjonalnie do podwyżek tego podatku. Dlatego decyzja polskiego rządu o jego nie podnoszeniu w 2015 roku jest słuszna. W najnowszym raporcie firmy doradczej PwC prześwietlono krajowy rynek wyrobów tytoniowych.

REKLAMA
W 2013 roku 25 proc. wpływów podatkowych do polskiego budżetu pochodziło z tytułu akcyzy. Większym źródłem wpływów do Skarbu Państwa z kategorii "podatki" jest tylko VAT (47 proc.). Największą część tego akcyzowego tortu stanowią paliwa, natomiast na drugim miejscu są właśnie wyroby tytoniowe. W praktyce jest to ok. 8 proc. wszystkich wpływów podatkowych, co przekłada się na ok. 18 miliardów złotych.
Ciągły wzrost
Dlatego też wśród rządzących może pojawiać się pokusa ich konsekwentnego zwiększania. W końcu ludzie palili, palą i palić będą. Z takiego założenia przez lata wychodziło także ministerstwo finansów. Na przestrzeni ostatniej dekady (2004-2014) akcyza od jednej paczki papierosów wzrosła o ok. … 200 procent! Na chwilę obecną 85 proc. ceny każdej paczki to podatki (właśnie akcyza + VAT). To jeden z najwyższych wyników w Unii Europejskiej: większe ma tylko Wielka Brytania i Grecja.
Mylą się jednak ci, którzy sądzą, że wzrost podatków wiązał się w tym przypadku ze wzrostem wpływów do budżetu. Ich dynamika na przestrzeni lat stopniowo malała. Zależność tą dokładnie obrazuje tzw. krzywa Laffera. W momencie przekroczenia pewnego punktu krytycznego wysokości podatków, wpływy podatkowe do Skarbu Państwa nie tylko nie będą rosnąć, ale zaczną spadać. Najprościej mówiąc: zbyt duże podatki sprawią, że wpływy do budżetu zmaleją.
logo
Krzywa Laffera pojawiła się nawet na popularnych Demotywatorach. Fot. Demotywatory
Rząd przesadził
Z raportu PwC wynika, że Polska swój punk krytyczny w przypadku akcyzy na papierosy przekroczyła mniej więcej w 2010 roku. Właśnie od tego momentu spadają wpływy powiązane z wyrobami tytoniowymi. Dalsze brnięcie w podnoszenie podatków poskutkowałoby tylko stratami dla polskiego budżetu. Dlatego też rząd podjął decyzję o tym, by w 2015 roku pierwszy raz od lat nie podnosić akcyzy na wyroby tytoniowe.
Mateusz Walewski,

Jak wynika z przeprowadzonych analiz kluczowe dla określenia potencjalnych skutków zmiany stawek podatkowych jest ustalenie, w którym miejscu tzw. krzywej Laffera znajduje się dany rynek i jak w związku z tym zadziała zmiana akcyzy. Dane z ostatnich lat wskazują, iż obecnie znajdujemy się w takim punkcie, w którym dalsze podnoszenie stawki podatku akcyzowego od papierosów może być kontr produktywne.

raport PwC na zlecenie Polskiego Związku Plantatorów Tytoniu
Idealnym przykładem, obrazującym słusznośc decyzji, wydaje się tutaj rok 2013. Kolejna podwyżka akcyzy na wyroby tytoniowe poskutkowała spadkiem wpływów do budżetu z tego tytułu o 373 mln zł w porównaniu do 2012 roku. Ostatecznie rozminęły się z prognozami resortu finansów aż o 2,2 mld zł.
Dobra decyzja
Autorzy raportu przygotowanego na zlecenie Polskiego Związku Plantatorów Tytoniu podkreślają, że jest to nie tylko uzasadniona, ale i dobra decyzja ministerstwa finansów. I nie ma się co dziwić – z wyliczeń PwC wynika, że przy obecnej tendecji dalsze podwyżki akcyzy (nawet nieznaczne) mogłyby kosztować budżet stratę 170-200 mln zł z wpływów podatkowych. I to tylko w 2015 roku.

Jak rosła akcyza w ostatnich latach?

W 2011 roku ówczesny minister finansów Jacek Rostowski zapowiedział cykl podwyżek na najbliższe lata. W efekcie po czterech latach podatek ten wzrósł o 18 procent. Po 4 procent w 2011 i 2012 roku, a w 2013 i 2014 już po 5 procent. Miał być to zastrzyk gotówki dla budżetu państwa oraz konieczność wypełnienia unijnych zobowiązań. Czytaj więcej

I to właśnie unijne przepisy wspomniane powyżej były często argumentem „za” podwyżką. Zgodnie z nimi, kraje członkowskie muszą stosować minimalny poziom podatku dla konkretnych wyrobów akcyzowych. Nie wyklucza to jednak wyższych stawek powiązanych z wewnętrzną polityką fiskalną danego kraju. Polska jest aktualnie w okresie przejściowym i na podwyższenie tych składek mamy czas do 31 grudnia 2017 roku.
Raport PwC wyraźnie mówi, że obowiązująca teraz stawka akcyzy osiągnęła już wymagane przez Unię Europejską minimum. „Granicę” w tej kwestii przekroczyliśmy w 2014 roku. W związku z tym Polska „nie jest zobligowana do dalszego podwyższania stawek akcyzy na papierosy”, a ewentualne podwyżki będą zależne tylko od ministerstwa finansów.
Co ciekawe, niektóre kraje decydują się na obniżkę podatku akcyzowego. Jak pisaliśmy już w naTemat, w przeszłości taką decyzję podjęło20 krajów UE, dzięki czemu odnotowały wpływy z akcyzy. Takie rozwiązanie popiera także Światowa Organizacja Zdrowia.
Na razie nie wiadomo, jak często będzie zmieniać się wysokość akcyzy na wyroby tytoniowe. Wiceminister finansów Jacek Kapica mówił niedawno, że resort zastanawia się, czy będą to zmiany raz na rok czy na dwa-trzy lata.
Nie wolno zapomnieć o...
W tle wszystkich podatkowych zawirowań jest to, czego niektórzy nie zauważają – szara strefa. W 2013 roku zajmowała ona już 25 proc. całego rynku wyrobów tytoniowych. Z opublikowanego niedawno raportu „Szara strefa wyrobów tytoniowych w latach 2011-2014” przez Pracodawców RP wynika, że nielegalne papierosy mogą kosztować polski budżet nawet stratę 4,7 mld złotych rocznie.
Ze względu na położenie geograficzne Polska jest wyjątkowo narażona na funkcjonowanie szarej strefy. A ta rośnie między innymi przez... wzrost akcyzy na papierosy, która skutkuje podwyżką ceny paczki papierosów. Palacze zamiast płacić więcej, przenoszą się do szarej strefy. To niesie za sobą nie tylko straty dla budżetu, ale przede wszystkim zagrożenie dla zdrowia (pochodzenie niektórych nielegalnych papierosów pozostawia wiele do życzenia), a także wspiera zorganizowane grupy przestępcze.
Wnioski z raportu nasuwają się same: wyższa stawka, to niższe wpływy. Utrzymanie podatku od wyrobów tytoniowych na obecnym poziomie jest korzystne finansowo i gospodarczo. Wysokość akcyzy powinna być swojego rodzaju "złotym środkiem" - tak, by nie zachęcała do ucieczki w szarą strefę, a jednocześnie zapewniła wpływy budżetowe i stymulowała rozwój firm.
Nie wolno jednak zapomnieć, że głównym celem akcyzy jest ograniczenie spożycia dóbr, które są szkodliwe dla zdrowia - o czym wspominał m.in. Ludwik Kotecki, główny ekonomista ministerstwa finansów.