
Aż 28 proc. wyborców w wieku 18-29 lat zagłosowało na PiS w wyborach samorządowych. Wielu dlatego, że ma dosyć rządów Platformy i jest rozczarowanych sytuacją na rynku pracy. Ale czy wybór partii Kaczyńskiego przyniesie coś lepszego? Sprawdzamy, co politycy PiS mają do zaoferowania tym, którzy przesądzili o ich zwycięstwie w samorządach.
Równo siedem lat po wyborach parlamentarnych, w których ponad połowa młodych Polaków zagłosowała na Platformę Obywatelską, niemal co trzeci młody wyborca poparł PiS. To zaskoczenie, ale nie do końca. Już wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego sygnalizowały, że sympatie młodego elektoratu się przesuwają. Wtedy 50 proc. wyborców w grupie 18-25 lat oddało swój głos na partię Jarosława Kaczyńskiego bądź Nową Prawicę Janusza Korwin-Mikkego. Pisaliśmy o "dziwnej generacji" – tych, którzy wydawali się fundamentem elektoratu Platformy, a z taką łatwością odpłynęli do innych partii.
"Szansa dla młodych" – tak zatytułowano dokument, który PiS przedstawił w 2011 roku w ramach kampanii przed wyborami parlamentarnymi. Zawierał 11 bloków zobowiązań, które do dziś stanowią szkielet przekazu partii skierowanego do najmłodszego elektoratu. Wtedy szczególnie mocno podkreślano dwa postulaty: zobowiązanie utrzymania 51 proc. ulgi komunikacyjnej dla uczniów i studentów "bez względu na sytuację budżetową" (czyli w sumie nic nowego, bo ulgi nikt nie chce znosić) oraz likwidację płatności za drugi kierunek studiów (też nieaktualne, bo od przyszłego roku drugi kierunek znów będzie darmowy).
Gdzie konkrety? Trzy lata po pierwszym programie dla młodych PiS przedstawił kolejny – tym razem epatując liczbami. Na początku tego roku usłyszeliśmy, że PiS stworzy 1,2 mln nowych miejsc pracy dla młodych, co umożliwi Narodowy Program Zatrudnienia. Zakłada on m.in. obniżenie składek na ubezpieczenia społeczne w gminach szczególnie dotkniętych bezrobociem i preferencje podatkowe dla osób zatrudniających absolwentów szkół (także zwrot zapłaconego podatku dla przedsiębiorców zatrudniających absolwentów).
Zakłada, że Polska powinna wydawać na politykę prorodzinną ok. 4 proc. PKB. PiS zobowiązuje się wprowadzić comiesięczny dodatek rodzinny w kwocie 500 zł na drugie i na kolejne dzieci do 18. roku życia. Chce też zwiększenia dostępu do świadczeń rodzinnych, zerowej stawki VAT na ubrania dziecięce, wydłużenia urlopów macierzyńskich i wychowawczych.
Kto wie, czy młodych zwolenników PiS nie będzie stale przybywać. Nie tylko z powodu zniechęcenia rządami PO. Zaplecze Kaczyńskiego zaczęło dostrzegać potencjał w najmłodszej grupie wyborców, o czym świadczy choćby wystawienie młodego Dudy przeciwko Komorowskiemu w wyborach prezydenckich. W ten sposób chce wykreować konflikt pokoleń i przyciągnąć młody elektorat, być może doprowadzając do drugiej tury.
