Magdalena Ogórek rozpoczęła dyskusję w sprawie telefonu do Władimira Putina.
Magdalena Ogórek rozpoczęła dyskusję w sprawie telefonu do Władimira Putina. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Przykład Magdaleny Ogórek pokazuje, że nie trzeba rozmawiać z dziennikarzami, aby nadać ton debacie publicznej. Paradoksalne, ale prawdziwe. Kandydatka SLD zapowiedziała na sobotniej konwencji, że nie bałaby się rozmowy telefonicznej z prezydentem Rosji i przysporzyła swym konkurentom nowe retoryczne wyzwanie. Dziś ze słynnym pytaniem „Czy zadzwoniłby pan do Putina?” borykać się muszą wszyscy najważniejsi kandydaci.

REKLAMA
Ogórek dzwoni do Putina
Na swojej konwencji wyborczej dr Ogórek mówiła o polityce zagranicznej całkiem dużo i – jak przekonywał wprogramie Tomasza Lisa były prezydent Aleksander Kwaśniewski – nie zawsze rozsądnie. Dziś mało kto zwraca jednak uwagę na potępienie agresji na Ukrainę czy plan normalizacji stosunków z Rosją. Do historii przeszła bowiem inna deklaracja.
Nieważne, czy mowa o programie telewizyjnym, audycji radiowej czy konferencji prasowej. Wszystkich dziennikarzy obecnie interesuje jedno – telefon do Putina. – Nie wahałabym się odpowiedzieć na depeszę Władimira Putina i podniosłabym słuchawkę, by do prezydenta Federacji Rosyjskiej zadzwonić – zapowiedziała ambitne kandydatka, a słowa jej doskonale wpisały się w kształt przedwyborczej dyskusji.
Andrzej Duda na celowniku
Ofiarą ostrzału pytań w sprawie telefonu do Putina padł na poniedziałkowej konferencji Andrzej Duda. Kandydat PiS próbował „obejść” jednoznaczną odpowiedź. Mówił o tym, że dbałby o interes Polski i Polaków, a jako prezydent prowadziłby inną politykę zagraniczną od samego początku. Nieusatysfakcjonowani odpowiedzią dziennikarze uparcie trwali przy swoim. Nie było łatwo, a pytanie: „Byłby telefon do Putina czy nie” – padło ze strony dziennikarzy czterokrotnie.
Konferencja prasowa minęła – pytanie pozostało. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości musiał się do niego odnieść także we wtorkowym programie „Polityka przy kawie” na antenie TVP Info.
Andrzej Duda

Gdybyśmy byli liczącym się graczem, to może zadzwonienie do Władimira Putina miałoby sens, ale nie jesteśmy (...) Ja od początku prowadziłbym aktywną politykę międzynarodową. Gdyby dziś polska polityka zagraniczna była aktywna i działała w sprawie Ukrainy, to być może taki telefon byłby adekwatny, ale nie prowadzimy takiej polityki. Czytaj więcej

Komorowski: Ogórek bije się z rzeczywistością
Zadzwonić czy nie zadzwonić? Odpowiedzi na kluczowe ostatnio pytanie poszukiwał również Bronisław Komorowski. W poniedziałkowym programie „Kropka nad i”. Prezydent – podobnie jak Andrzej Duda – uznał, że wtedy kiedy telefon ma sens, warto by go wykonać i przypomniał, że sam z Władimirem Putinem wielokrotnie rozmawiał, także telefonicznie. Samą deklarację dr Ogórek określił jako „dobry pomysł z zakresu politycznego PR-u”, nie zaś polityki zagranicznej.
5 minut dla Ogórek
W sprawie telefonu do Putina chętnie głos zabierają wszyscy. Janusz Palikot krytykuje dr Ogórek za pomysł – jego zdaniem – absurdalny. – Mam szacunek dla młodej, ambitnej osoby, ale przecież jakie ta osoba ma dokonania, że może siąść koło Putina i negocjować z nimczy z Obamą? Przecież to, sam ten obrazek, już śmiechem zabija – mówił o kandydatce Sojuszu.
Powiedzieć łatwo, zrealizować – trudniej. Na razie nic nie wskazuje na to, aby kandydatka Sojuszu miała okazję – jako prezydent – podnieść słuchawkę i do Władimira Putina zadzwonić. Unikając spotkań z wyborcami i dziennikarzami nie da się uzyskać dobrego wyniku. Mimo to, Magdalena Ogórek, swoim krótkim zdaniem rozbiła przedwyborczy bank, a do jej słów muszą ustosunkowywać się dziś liderzy prezydenckiego wyścigu.