
Ryszard Petru poczuł w sobie moc. Na tyle silną, aby rozdawać karty nie tylko w obrębie własnego stowarzyszenia, lecz także rościć sobie prawa do stawiania warunków starszej – tak „wiekiem”, jak i politycznym doświadczeniem – Platformie Obywatelskiej. Po sześciu tygodniach oficjalnego działania w polityce i średnio zadowalających sondażach to zbyt wcześnie na takie deklaracje.
Ryszard Petru stale próbuje odciąć się od Platformy Obywatelskiej. Im bardziej próbuje, tym bardziej mu nie wychodzi. Zwłaszcza, że polityczni oponenci (i nie tylko) na bieżąco przypominają mu jego związki z Donaldem Tuskiem i jego dawnym rządem. Sam Petru zresztą idealnie się do owych podobieństw „podkłada”. Raz przyzna, że wziął kredyt we frankach, bo Tusk powiedział, że „tak trzeba”. Innym razem zaś napisze, że do koalicji z PO byłby zdolny, ale pod pewnymi warunkami...
Propozycję, o której mówi Tomasz Lis, mógłbym przyjąć tylko wtedy, gdybym miał pewność, że składa ją Platforma inna niż obecnie, naprawdę gotowa do zmiany. (…) po pierwsze, musi odejść Ewa Kopacz, która nie jest w stanie pokazać jakiejkolwiek siły przywództwa politycznego. Jest sprawnym urzędnikiem partyjnym – ale nie tego Polsce potrzeba. Czytaj więcej
NowoczesnaPL to inicjatywa, która na polskiej scenie politycznej stawia dopiero pierwsze kroki. Od kongresu założycielskiego na warszawskim Torwarze minął nieco ponad miesiąc, a od oficjalnej decyzji o pierwszym(!) starcie w wyborach – dokładnie tydzień. I choć inicjatywy, które podejmuje są ciekawe, a program jaki oferuje wpasowuje się w pewną liberalną niszę, przed Ryszardem Petru jeszcze długa droga.
Z jednoznacznym odcięciem się od PO Ryszard Petru ma wyraźny problem. Od samego początku NowoczesnaPL nazywana jest NowoczesnąPO lub drugą Platformą. Przysłowiowej oliwy do ognia dodają też udostępnione zaraz po kongresie informacje WikiLeaks, jakoby Petru był nieformalnym doradcą Donalda Tuska. Wprawdzie sam zainteresowany starał się wszelkie zarzuty szybko prostować, a z krytyki PO uczynił główny temat swojej aktywności w mediach społecznościowych – efekt często był przeciwny do oczekiwań.
Ryszard Petru mówiący o tym, iż jest w stanie współpracować z PO „pod pewnymi warunkami” brzmi niepoważnie i zabija wszystko, co mówił do tej pory – o utracie ideałów przez Platformę oraz braku zgody na zgniłe kompromisy.
Nie godzę się na zgniłe kompromisy i to odróżnia mnie od starych partii, które opierają swoje pomysły wyłącznie na tym, czy będą popularne czy nie. (…) Nie będzie to Platforma bis, bo NowoczesnaPL nie jest tratwą ratunkową dla PO. Czytaj więcej
Napisz do autora: karolina.wisniewska@natemat.pl

