Szkoda będzie Radosława Sikorskiego. Nikt już nie pamięta o jego osiągnięciach, a były naprawdę konkretne

Radosław Sikorski miał realne osiągnięcia, a pozostawił po sobie tylko niesmak.
Radosław Sikorski miał realne osiągnięcia, a pozostawił po sobie tylko niesmak. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Radosław Sikorski padł ofiarą swojego wybujałego ego i lordowskich manier. Bo jego kariery politycznej nie zniszczyła treść nagranych rozmów, ale to, co zrobił później: nie chciał zwrócić za obiad, miał problemy z kilometrówkami, a wcześniej BOR przywoził mu pizzę. Szkoda, bo pomimo wad, Sikorski miał realne osiągnięcia. I mógł mieć kolejne.


Radosław Sikorski mimo swoich licznych przywar był nie tylko najdłużej urzędującym ministrem spraw zagranicznych w III RP, ale też jednym z lepiej ocenianych. Nawet przez politycznych konkurentów.

Gdy zastanawiam się co pozytywnego można powiedzieć o polityku Radosławie Sikorskim, to na pewno to, że był kreatywny, proeuropejski i odważny, a w części materialnej pozostawił po sobie przebudowane ministerstwo spraw zagranicznych. Czytaj więcej

Nawet sympatyzująca z PiS prof. Jadwiga Staniszkis nazwała kilka lat temu Sikorskiego "najlepszym ministrem spraw zagranicznych". Co takiego zapamiętamy po ministrze Sikorskim?

1. Partnerstwo Wschodnie

To Polska jest współtwórcą Partnerstwa Wschodniego, pierwszego kompleksowego programu Unii Europejskiej dla państw Europy Wschodniej. W 2008 roku Polska przy wsparciu Szwecji wywalczyła poparcie dla tej inicjatywy u szefa Komisji Europejskiej i liderów państw członkowskich. Na pierwszym szczycie w 2009 roku do programu przystąpiły Armenia, Azerbejdżan, Białoruś, Gruzja, Mołdawia i Ukraina. Unia przeznaczyła 600 mln zł na rozwój tych państw, a w dłuższej perspektywie przygotowanie ich do akcesji.

2. Przemówienie w Berlinie

Słynne przemówienie na konferencji o roli Niemiec w UE było jednym z najgłośniej dyskutowanych pomysłów polskiego polityka od lat. Być może nawet od zaproponowania przez Adama Rapackiego, ministra spraw zagranicznych w PRL, stworzenia strefy wolnej od broni atomowej w Europie Środkowej. Sikorski mówił o przyszłości Unii Europejskiej i strefie euro. Było to o tyle cenne, że Polska nie była (i nie jest) członkiem tego klubu, więc siłą rzeczy jest poza dyskusją o jej przyszłości. Dzięki Sikorskiemu znalazła się w jej centrum. Pokazują to też komentarze w międzynarodowej prasie.

Jeśli jeszcze nie przeczytaliście przemówienia Radka Sikorskiego o Europie, najwyższy czas to zrobić. (…) Jego konkluzja jest taka, że aby uratować cały projekt europejski – nie tylko strefę euro – trzeba mocniej się zintegrować. (…) Tę konkluzję można zinterpretować dwojako. Albo Europa odrodzi się dzięki większej unii i silniejszej federacji, albo stojące przed nią wyzwanie okaże się zbyt trudne i nie da się jej uratować. Mocne. Czytaj więcej


Jesteśmy świadkami historycznej chwili: oto polski minister, zwracając się do niemieckiej publiczności niczym polityczny gracz wagi ciężkiej, przedstawia poważne pomysły i żądania – cóż za zmiana w porównaniu z okresem, gdy Polska postrzegana była jako trudny i biedny odbiorca zachodniego wsparcia. Czytaj więcej


Pan Sikorski jakby wykuł w kamieniu wyzwanie stojące przed Niemcami, nie mógł go przedstawić dobitniej. Czyniąc tak wykazał się znakomitą znajomością psychiki swego zachodniego sąsiada. Świadczy o tym porównanie niemieckich przywódców do Jamesa Madisona i Thomasa Jeffersona. Bardzo inteligentnie minister przypomniał słuchaczom, że kluczowym elementem ówczesnego układu w Ameryce było wynegocjowanie przez Aleksandra Hamiltona wzajemnych gwarancji zadłużenia 13 stanów – to elegancki sposób, by podkreślić, że euroobligacje i silniejszy Europejski Bank Centralny są logicznym następstwem silniejszej Unii Europejskiej. Czytaj więcej

„The Wall Street Journal” „The Economist” German Marshall Found. Wszystkie cytaty podane za "Forum".
Zresztą Sikorski był ambasadorem Polski na salonach, jakiego nie mieliśmy od dawna. Posługujący się świetną angielszczyzną doskonale radził sobie w zachodnich mediach (zapraszano go do prestiżowych BBC czy CNN, ale i do popularnego "Morning Joe") czy podczas debat z takimi sławami jak Henry Kissinger.

3. Negocjacje w Kijowie

W kluczowym momencie, kiedy blisko było rozlewu krwi na gigantyczną skalę, Sikorski zebrał ministrów Trójkąta Weimarskiego i pojechał do Kijowa na negocjacje między protestującymi na Majdanie a rządem Wiktora Janukowycza. Choć w pamięci opinii publicznej wyryło się tylko ostrzeżenie, że bez porozumienia uczestnicy Majdanu mogą wkrótce być martwi, inicjatywa polskiego ministra spraw zagranicznych jest nie do przecenienia. Oddzielną sprawą jest to, co zrobiliśmy z tym później tak mocno chcąc pomóc Ukrainie, że dla Rosji staliśmy się nieakceptowalni jako negocjator i rozejm negocjowano na Białorusi.

4. Polacy w Unii

Ostatnie lata w Unii Europejskiej to kilka ważnych sukcesów personalnych polskich polityków, a więc jednocześnie polskiej dyplomacji. Choć sam Sikorski nie miał szczęścia i nie został ani szefem NATO, ani ministrem spraw zagranicznych UE, jego koledzy piastowali ważne funkcje.


Jerzy Buzek został jako pierwszy polityk z krajów nowej Unii przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, Jacek Saryusz-Wolski szefował ważnej komisji ds. zagranicznych. Janusz Lewandowski zajmował się ważnym odcinkiem programowania budżetowego w Komisji Europejskiej. Zwieńczeniem tego jest wywalczenie dla Polski funkcji szefa Rady Europejskiej, a dla Elżbiety Bieńkowskiej ważnej teki komisarza ds. rynku wewnętrznego.

5. Budżet UE

Tym razem nie było "yes, yes, yes". Przynajmniej przed kamerami, bo pewnie w zaciszu gabinetów Donald Tusk i Radosław Sikorski gratulowali sobie sprawnego przeprowadzenia negocjacji nad unijną perspektywą budżetową na lata 2014-2020. Już nigdy nie dostaniemy tak dużych środków z Brukseli, dlatego do końca toczyła się walka o dodatkowe środki dla nas. Choć na pierwszym froncie był Donald Tusk, grunt pod porozumienie położyli Sikorski i jego ludzie z MSZ.

To już jest koniec...
I na tym – przynajmniej na razie – zamknie się lista osiągnięć Sikorskiego. "Zdecydowałem, że nie będę kandydował w nadchodzących wyborach" – obwieścił na Twitterze. Tym samym były minister spraw zagranicznych znika z polskiej polityki. Przynajmniej na cztery lata. W przeciwieństwie do Jacka Rostowskiego nie zapowiedział, że będzie aktywny publicznie, ale poza parlamentem. Na razie nie wiemy więc, co dalej będzie robił były Marszałek Sejmu.


Ale wiemy, co przydusiło jego karierę polityczną. To wcale nie taśmy kelnerów. A na pewno nie głównie one. Radosław Sikorski to człowiek ciężki w kontaktach, trudny w rozmowie, niełatwy we współpracy. Do tego z ogromnym ego i lordowskimi manierami wprost z Oksfordu. Wyborcy takich polityków nie lubią. Wizerunek partii ludzi oderwanych od rzeczywistości to jeden z największych problemów, przed którymi stoi Platforma Obywatelska w tej kampanii wyborczej. Mieszkający w dworku z kilkuhektarowym parkiem Sikorski jest tego emanacją.

Bogactwo na pokaz
Bo choć zamożność to nic zdrożnego, polityk nie powinien się z nią afiszować. Wiecie, kto jest najbogatszym posłem w Sejmie tej kadencji? Pewnie nie. To Andrzej Gut-Mostowy, właściciel nieruchomości wartych ok. 30 mln zł. Tymczasem Sikorski założył nawet swojej rezydencji oddzielne konto na Twitterze, co może nie miało wielkiej siły przebicia do wyborców, to pokazywało stosunek ministra do swojego majątku.
Jedną z najbardziej barwnych anegdotek na temat ministra jest opowieść o tym, jak zaprosił on do siebie Donalda Tuska. Premier w końcu dał się namówić i pojechał do Chobielina licząc na normalną wizytę z obiadem i rozmowami przy winie. Tymczasem Sikorski zorganizował dla Tuska koncert na zabytkowych organach. Tusk podobno był w ciężkim szoku.

Wpadka za wpadką
W ciężkim szoku byli też wyborcy, kiedy tabloidy poinformowały, że funkcjonariusze BOR dowozili mu pizzę. Ale to nie był koniec jego przygód z gastronomią. Po ujawnieniu nagrań z restauracji Sowa i Przyjaciele Sikorski kategorycznie odmawiał zapłacenia z własnej kieszeni za drogi obiad podlany jeszcze droższym winem. Po długich publicznych dysputach zdecydował się zapłacić tylko część rachunku.

Niedługo później pojawiły się wątpliwości co do jego urodzin zorganizowanych w ośrodku należącym do MON (tym razem minister się wybronił). Kiedy wypłynęła sprawa wyjazdu posłów PiS do Madrytu, Sikorski został trafiony rykoszetem – zauważono, że korzystając z ochrony BOR pobierał z Sejmu pieniądze na przejazdy samochodem, tzw. kilometrówki. Choć prokuratura umorzyła śledztwo, niesmak pozostał.

Bufon
Ale najmocniej to, jak mało rozumie z praw rządzących mediami pokazał przy okazji słynnego tekstu w Politico. Miał w nim powiedzieć, że Władimir Putin zaproponował Donaldowi Tuskowi rozbiór Ukrainy. I znowu: mniej chodziło o treść, bardziej o styl. Sikorski zamiast na początku wyjaśnić sprawę odesłał dziennikarzy do wywiadu, który wkrótce miał się ukazać w "Gazecie Wyborczej" i uciekł z briefingu. Drogę torowała mu Straż Marszałkowska. Dopiero po kilku godzinach wrócił, przeprosił i przedstawił swoją wersję.

Te wszystkie wydarzenia kładą się cieniem na karierze Radosława Sikorskiego, którego Michał Gąsior nazwał kilka tygodni temu "złotym dzieckiem PO, które zostanie sierotą". Bo polityk musi mieć nie tylko umiejętności, wiedzę i doświadczenie, ale też szczęście. Sikorski nie tylko miał pecha, ale wręcz mu pomagał. Nie tylko medialną niepełnosprawnością, ale i tym, że przez osiem lat w PO nie zbudował sobie żadnego zaplecza, że był uzależniony od Donalda Tuska. Gdy ten odszedł, Sikorskiego nie ma już kto obronić. A nawet gdyby Tusk został, też nie miałby problemów z wyrzuceniem Sikorskiego, jeśli by mu się to opłacało.

Poza polityką
Jeszcze po ogłoszeniu rezygnacji z funkcji Marszałka Sejmu Sikorski zapewniał, że będzie nadal czynny politycznie i wystartuje z pierwszego miejsca w swoim okręgu w woj. kujawsko-pomorskim. Zastanawiano się, czy w nowej kadencji jego doświadczenie mogłoby wyciągnąć z marazmu Komisję spraw zagranicznych. Spekulowano też o umieszczeniu go w którejś z międzynarodowych instytucji lub ambasadzie UE (obecnie mamy polskiego ambasadora UE tylko na Ukrainie).

Nic z tego. Sikorski wyląduje pewnie w jakimś międzynarodowym think-tanku i odda scenę żonie. W ich rodzinie panuje umowa, że kiedy jedno z małżonków jest na fali, drugie pozostaje nieco w cieniu i zajmuje się rodziną. Teraz możemy się spodziewać rozkwitu kariery Anne Applebaum.

Sikorski przez pierwszą część kadencji był "złotym dzieckiem". Z czasem nabierał coraz większej pewności siebie (by nie nazwać tego ostrzej), tracił instynkt samozachowawczy i trwonił kapitał polityczny. To on spowodował, że z jego długiej służby w MSZ będziemy pamiętać głównie ośmiorniczki i wino, a z dobrze zapowiadającej się pracy w Sejmie (Sikorski miał rozsądny plan reform) kilometrówki. Szkoda.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...