Zwolennicy greckiej lewicy
Zwolennicy greckiej lewicy Fot. Shutterstock

Kurczy się socjaldemokratyczna Europa. Taki trend. Do grona prawicowych państw, po niedzielnych wyborach, właśnie dołączyła Portugalia. Przynajmniej jeśli patrzeć na zwycięską partię. O koalicjach jeszcze za wcześnie mówić. Ale na kontynencie jest już blisko 20 takich krajów. Tylko niewielka resztka to rządy lewicy, z której nawet grecka Syriza przestała już być tak radykalna, jak jawiła się jeszcze kila miesięcy temu. ”Lewicowe ruchy wymierają” – pisze ”Business Insider”.

REKLAMA

Co się dzieje? Hasła mało aktualne? Ludzie mają już pracę, mieszkania, darmowe szpitale? Są związki partnerskie, małżeństwa homoseksualne, aborcje, eutanazje i nie ma o co walczyć? Bo lewicowe partie coraz rzadziej wygrywają wybory. A jeśli rządzą, to najczęściej jako koalicjant. ”Kryzys globalnego kapitalizmu został im dostarczony na tacy. A oni nie wiedzieli, co z nim zrobić” – tak ”Financial Times” podsumował to, co dzieje się dziś na europejskiej lewicy. Austria, Chorwacja, Czechy, Francja, Włochy, Malta, Słowacja, Szwecja, Grecja. Tu jeszcze rządzą lewicowe partie. Ale w niektórych krajach również tracą poparcie.

Lizbona
Lizbona Fot. Shutterstock

Tu właśnie wygrała centroprawica, choć do parlamentu weszły aż trzy partie lewicowe. Co prawda zdobyły na tyle dużo miejsc, że prawica musiała pożegnać się z większością absolutną, ale wciąż za mało, by tworzyć rząd. Dlaczego im się nie udało?

Dokładnie 10 lat temu to właśnie lewica odniosła w Portugalii przytłaczające zwycięstwo i pierwszy raz w historii zdobyła większość absolutną. Nawet jeszcze rok temu mówiło się, że w siłę rosną radykałowie z komunistami na czele, którzy chcieli stać się drugą grecką Syrizą. W kampanii nie pomogła jednak krytyka prawicy za cięcia budżetowe. Nawet to, że bezrobocie wynosi tu 35 procent. Ani tym bardziej podział, niczym w Polsce. – Nie chcemy być drugą Grecją – orzekli Portugalczycy.

Barcelona
Barcelona Fot. Shutterstock

Jeszcze na początku tego roku radykalna partia Podemos prowadziła we wszystkich sondażach, choć wybory odbędą się dopiero w listopadzie. To było pewne objawienie w Hiszpanii, tak jak Syriza w Grecji. Lider Podemos nie ukrywał zresztą swojego poparcia dla Alexisa Ciprasa, tak jak grecki premier swojego dla hiszpańskich kolegów. Podobne hasła, podobne cele. Z Grecją wyszło potem, jak wyszło, i notowania hiszpańskiej lewicy zaczęły lecieć na łeb i na szyję. Dziś na Podemos głosowałoby ok. 15 procent Hiszpanów. To spadek o ponad 8 punktów procentowych w ciągu ostatnich miesięcy. A w Hiszpanii, podobne jak w Portugalii, słychać, że nie chcą być drugą Grecją. Bo z tym lewica teraz im się kojarzy.

Po styczniowym zwycięstwie
Po styczniowym zwycięstwie Fot. Twitter

Wygrana Alexisa Ciprasa dawała nadzieję radykalnej lewicy w Europie. To premier Grecji jawił się wreszcie jako lewicowy przywódca z charyzmą, który krzyczy do tłumu, że zerwie z polityką oszczędzania, nie będzie żadnego zaciskania pasa. Ale musiała być. By nie dopuścić do bankructwa kraju musiał podpisać porozumienie z wierzycielami i zgodzić się na reformy. Radykalizm zaczął blednąć. Wciąż jest premierem, ale teraz częściej mówi o reformach niż życiu bez nich.

Imigranci z Somalii w Kopenhadze
Imigranci z Somalii w Kopenhadze Fot. Shutterstock

To był największy szok, gdy socjaldemokraci przegrali niedawne wybory z nacjonalistami. Oczywiście, na fali imigrantów, a raczej antyimigracyjnego nastawienia tych drugich. Nie pomogły hasła socjaldemokratów o tym, że azylanci znajdą w Danii pracę, a państwo do 2020 roku zamieni się w kraj ogromnego dobrobytu. Duńczycy mieli dość. I imigrantów, i mieszkań dla nich, i obietnic, że będzie lepiej.

Szwecja – główne skojarzenie: imigranci
Szwecja – główne skojarzenie: imigranci Fot. Shutterstock

Jak nic kraj ten kojarzy się z socjaldemokratami, którzy roztoczyli nad Szwecją parasol państwa opiekuńczego. Rządzą od lat nie mając praktycznie żadnej konkurencji. Ale niedawne sondaże są bezwzględne. Kilka tygodni temu pierwszy raz w historii Szwecji pokazały, że gdyby wybory odbyły się dziś, wygraliby nacjonaliści. Choć rząd otwiera ramiona dla kolejnych imigrantów, wielu Szwedów ma już dość widząc, jak zmienia się ich kraj. Rośnie przestępczość, przybywa żebraków na ulicach. W ostatnich sondażach socjaldemokraci znów poszybowali w górę. Ale nigdy jeszcze ich pozycja nie była tak zachwiana.

Ostatnie sondaże pokazują, że wybory prezydenckie wygrałaby Marine Le Pen
Ostatnie sondaże pokazują, że wybory prezydenckie wygrałaby Marine Le Pen ot. Jérémy-Günther-Heinz Jähnick / Wikimedia Commons / CC-BY-SA 3.0

Socjaliści rządzą, ale jak długo jeszcze? Jak pokazują najnowsze sondaże w grudniowych wyborach lokalnych we Francji mogą zająć dopiero trzecie miejsce. Po konserwatystach i nacjonalistach z Frontu Narodowego. Liderkę Frontu wielu widziałoby dziś jako prezydenta. Obecny, socjalista Francois Hollande obiecał, że w ciągu najbliższych dwóch lat przyjmie 24 tysiące osób. To nie podoba się Francuzom.

Juha Sipilä, premier Finlandii
Juha Sipilä, premier Finlandii Fot. YouTube.com/Maaseudun Tulevaisuus

Kolejne zaskoczenie. W niedawnych wyborach socjaldemokraci odnotowali jeden z najgorszych wyników w historii. Nie pomogły żadne hasła o związkach zawodowych, o pakiecie reform społecznych. Ich notowania spadały od lat.

Nowy lider Partii Pracy
Nowy lider Partii Pracy Fot. Facebook.com/jeremycorbyn

Jeremy Corbyn, nowy lider Partii Pracy, ma być tym, który wyciągnie brytyjską lewicę z impasu. Ale hasła, którymi zaczął swoje przywództwo, brzmią nudno. Bo Corbyn jest za walką z nierównościami, opieką społeczną, uniwersalnymi prawami człowieka i rozbrojeniem nuklearnym. A także przeciwko cięciom budżetowym. – Ludzie mają prawo do godnego życia. Koniecznie należy zwalczać konserwatywną politykę oszczędności – powtarza. Czy porwie Brytyjczyków?

Robert Fico, premier od 2012 roku
Robert Fico, premier od 2012 roku Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

Tu rządzi lewicowy premier Robert Fico. Nie przejmuje się hasłami, Europą, żadną polityką zagraniczną czy gospodarką. Mówi to, co myśli. Na przykład w kwestii uchodźców, których na Słowację nie chce przyjąć. I brzmi zupełnie nielewicowo...