Jedna z przedwojennych antysemickich karykatur, Polska, lata 30.
Jedna z przedwojennych antysemickich karykatur, Polska, lata 30. Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa

Zagadnienie polskiego antysemityzmu budzi co rusz gorącą dyskusję, skoncentrowaną głównie na temacie negatywnej postawy Polaków do Żydów przed i w czasie II wojny światowej. Rzadko jednak pyta się przy tej okazji o źródła polskiej niechęci do wyznawców judaizmu. Jej korzenie przybliża Joanna Beata Michlic, autorka książki "Obcy jako zagrożenie", wydanej właśnie przez Żydowski Instytut Historyczny.

REKLAMA
Każda fobia rodzi się wskutek uprzedzeń, uleganiu stereotypom, obawy przed tym, co obce i nieznane. Przypadek Polski jest niezwykle ciekawy - Żydzi zamieszkiwali nasze ziemie od setek lat, współistnieli z Polakami i przedstawicielami innych nacji. Na ogół pokojowo. Co jednak zmieniło tę sytuację?
Bez państwa, ale z narodem
Odpowiedź powinno przynieść odtworzenie dziejów kształtowania się pojęcia Żyda jako "innego", a w końcu i jasno zdeklarowanego wroga - w kontekście rozwoju nowoczesnej polskiej świadomości narodowej. Z takiego właśnie założenia wychodzi autorka "Obcego...". Sporą rolę w tym procesie przyznaje zjawisku, które w fachowej literaturze nazywa się "wykluczającym etnonacjonalizmem". Mówiąc o nim, musimy cofnąć się się XIX stulecia i okresu, kiedy Polacy - jako naród - nie posiadali własnego państwa.

W czasie trudnej walki o wizję Polski i o rząd dusz jej mieszkańców to właśnie ruch etnonacjonalistyczny zdobył wyraźną przewagę nad modelem nowoczesnego nacjonalizmu obywatelskiego. Owa druga wizja nacjonalizmu - nacjonalizm obywatelski - została jasno przedstawiona w okresie międzywojennym w federalistycznej koncepcji Polski autorstwa Józefa Piłsudskiego. Jej korzenie kulturowe sięgają czasów Polski jagiellońskiej (Rzeczpospolita Obojga Narodów).

J. B. Michlic, "Obcy jak zagrożenie. Obraz Żyda w Polsce od roku 1880 do czasów obecnych", wyd. ŻIH, Warszawa 2015.
W spojrzeniu na rzeczywistość rozbiorową, jak podkreśla Michlic, w ściśle określonych warunkach politycznych i społecznych, rozwijał się mit "obcych" Żydów. W tym samym czasie rodzące się społeczeństwo klasowe było świadkiem postępującej modernizacji. Niebawem narodziły się nowoczesne ruchy i partie. Uprzedzenia wobec tego, co nieznane, splatały się z walką o samostanowienie i dążeniem do przetrwania narodu.
Nie tylko jednak kwestie polityczne i społeczne wpływały na rozwój antyżydowskich stereotypów. Ważne były też aspekty ekonomiczny i demograficzny - teza o tym, że Żydzi jako hermetyczna grupa wyznaniowa, rozwija się kosztem Polaków. Polaków etnicznych, z krwi kości, a nie polskich obywateli. Ten pogląd przybrał na sile po 1864 roku, wraz z klęską największego XIX-wiecznego zrywu niepodległościowego - powstania styczniowego.
Jan Długosz - bohater antysemitów?
Ale wrogie opinie o Żydach wysuwali już dużo wcześniej przedstawiciele konserwatywnej inteligencji katolickiej, legitymującej się szlacheckim pochodzeniem. Podobnie spauperyzowana arystokracja i polskie mieszczaństwo. – Literatura antyżydowska tworzona w tych środowiskach zrodziła się wcześniej niż sama endecja, główny ruch polityczny i centralny ośrodek ideologii współczesnego etnonacjonalizmu – wyjaśnia autorka publikacji.
Dlatego po tragicznych doświadczeniach powstań zbrojnych, w określonych kręgach elity intelektualnej debatowano o rzekomo "żydowskim kataklizmie", jaki na Polskę miał sprowadzić już Kazimierz Wielki. Przyznając "obcym" spore przywileje. Powtarzano też słowa czołowego polskiego kronikarza średniowiecza, Jana Długosza. Dziejopis nie krył swojej niechęci do Żydów, których osiedlenie się w granicach Królestwa uważał za "zło konieczne". Dowód? Krytykował samego króla - ostatniego z Piastów na polskim tronie.
– Nie ulega wątpliwości, że pojawienie się poglądu, że Żydzi zagrażają narodowi polskiemu, jest dowodem na to, że na ziemiach polskich nie powiodła się integracja społeczności żydowskiej – podsumowuje Michlic. Zapowiedzią takiego stanu rzeczą było już choćby zwycięstwo kontrreformacji nad Wisłą, a tym samym utożsamienie polskości z katolicyzmem. Na "obcych" zaczęto patrzyć z nieznaną wcześniej podejrzliwością.
Jedyni troskliwi: mieszczanie i kler
– XIX-wieczni etnonacjonaliści uważali XVII-wieczny mieszczański plebs oraz duchowieństwo za jedyne dwa stany w historii Polski, które kierowały się troską o interes narodowy. W ich opinii szlachta z całą pewnością takim stanem nie była, a sprzeciw mieszczan wobec obecności Żydów w państwie i ich znaczeniu gospodarczemu czynił z tej warstwy narodowych mędrców, za którymi należy podążać i których należy naśladować – wyjaśnia Michlic.
A polski Kościół? Choć hierarchów nierzadko łączyły z Żydami interesy, na wyznawców judaizmu patrzył podejrzliwym okiem. Dawno już przestrzegał przed "potopem żydowskim"...
logo
Żydowski Instytut Historyczny