
Narodowy Instytut Audiowizualny stał się właśnie członkiem projektu Google Performing Arts. Od czwartku internauci mogą oglądać w całości i bezpłatnie spektakl "(A)pollonia" Krzysztofa Warlikowskiego. Wiadomość jest elektryzująca. Z jednej strony dlatego, że cieszy się ogromną popularnością i braknie na niego biletów, z drugiej - w świetle ostatnich decyzji ministra kultury, może zapoczątkować rewoltę.
REKLAMA
WIlk syty i owca cała?
NInA chwali się współpracą i nie ma w tym nic zaskakującego - Google Culture Institute, którego częścią jest Performing Arts, ma cele warte realizacji. Internauci dzięki tejże platformie mają szansę zapoznać się ze sztuką przez duże S. W jej budowę angażuje się 20 krajów, dzięki czemu można oglądać setki dzieł. Teraz jednym z nich będzie "(A)pollonia" Krzysztofa Warlikowskiego - spektakl wybitny i wzbudzający skrajne emocje, również ze względu na śmiałą grę aktorów.
NInA chwali się współpracą i nie ma w tym nic zaskakującego - Google Culture Institute, którego częścią jest Performing Arts, ma cele warte realizacji. Internauci dzięki tejże platformie mają szansę zapoznać się ze sztuką przez duże S. W jej budowę angażuje się 20 krajów, dzięki czemu można oglądać setki dzieł. Teraz jednym z nich będzie "(A)pollonia" Krzysztofa Warlikowskiego - spektakl wybitny i wzbudzający skrajne emocje, również ze względu na śmiałą grę aktorów.
Francuscy krytycy nazwali go jednym z najważniejszych w historii współczesnego teatru. Sam reżyser uchodzi zaś za kontrowersyjnego, idącego niewydeptaną ścieżką artystę, dla którego najważniejszy jest przekaz. Dlatego w Polsce nie przez wszystkich jest rozumiany.
Pod tym względem Warlikowski przypomina Jana Klatę, na którego polują krakowscy posłowie PiS. Ich zdaniem Klata to człowiek niemal pozbawiony moralności, skoro pokazuje bezeceństwa na scenie Starego Teatru. Jakie znaczenie ma fakt, że sztuka wymaga wiele, jeśli nie chce się powielać cudzych, ogólnie przyjętych za znośne rozwiązań? Być może żadnego - Klacie zatem daleko jest do pupilka nowej władzy. Warlikowski też raczej nim nie będzie.
Artyści na cenzurowanym
Ostatnie tygodnie pokazały, że teatrowi w Polsce powoli, ale niezbyt subtelnie zakłada się kaganiec. Wanda Zwinogrodzka, sekretarz stanu w ministerstwie kultury, zapowiada, że wkrótce nastanie nowa rzeczywistość. Przerwie bowiem "lewacki wrzask", który ponoć słychać było przy podnoszeniu kurtyny. Listę krzyczących otworzył Jan Klata, za nim plasuje się dyrektor wrocławskiego Teatru Polskiego, Krzysztof Mieszkowski. Warlikowski oficjalnie ma święty spokój i właściwie może go zachować.
Ostatnie tygodnie pokazały, że teatrowi w Polsce powoli, ale niezbyt subtelnie zakłada się kaganiec. Wanda Zwinogrodzka, sekretarz stanu w ministerstwie kultury, zapowiada, że wkrótce nastanie nowa rzeczywistość. Przerwie bowiem "lewacki wrzask", który ponoć słychać było przy podnoszeniu kurtyny. Listę krzyczących otworzył Jan Klata, za nim plasuje się dyrektor wrocławskiego Teatru Polskiego, Krzysztof Mieszkowski. Warlikowski oficjalnie ma święty spokój i właściwie może go zachować.
Udostępniony właśnie spektakl jego autorstwa nie musi być początkiem rewolty niepokornych artystów. A jednak warto zauważyć, że kiedy Piotr Gliński wysyła do Krakowa posłańca złej nowiny, taka premiera może nieco krzyżować mu plan. Prostowanie sztuki na modłę prawicy nie jest przyjmowana z wielkim entuzjazmem. Szala przechyla się na stronę artystów, choć sprawa może być już przegrana - za to na jednym polu. Pozostaje bowiem jeszcze... Internet. Premiera "(A)pollonii" odbywa się na scenie, której nikt nie zamknie - bo nienamacalnej, dostępnej dla wszystkich. Sztuki bowiem nie da się okiełznać.
źródło: Nina.gov.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
