
Oburzeni – tak nazywa się nowa formacja, na razie formalnie będąca jeszcze stowarzyszeniem. Być może bardziej właściwa byłaby nazwa "Obrażeni". Jej trzon stanowią ludzie związani jeszcze niedawno z ruchem Pawła Kukiza. Nie mają swoich przedstawicieli w Sejmie choć wielu jego członków startowało z list muzyka-posła. Ich zasadnicze postulaty moglibyście wyczytać w... programie Kukiz'15. Różnią się od niego wyłącznie podejściem do kwestii zarządzania formacją – model wodzowski ich zdaniem jest zły. Przy tym "oburzeni" są głęboko przekonani, że mimo braku wyrobionej marki, ludzie na nich zagłosują w kolejnych wyborach. Skąd ta pewność?
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
