
Cud – mówią mieszkańcy. O cudzie nad Nysą Kłodzką piszą też lokalne gazety. Bo tłok w Urzędzie Stanu Cywilnego jest taki, jakiego od lat nikt tu nie pamięta. – I o to chodziło. Taki był zamysł. Chyba się udało! – przyznaje z dumą rzecznika Urzędu Miasta w Nysie. To pierwsze miasto w Polsce, które już w styczniu wypłaca swoje 500 zł na dziecko. Ale nie jest tak łatwo, trzeba spełnić wiele warunków. A jednym z nich jest ślub właśnie.
– Mieszkańcy pytają o ślub i spłacają wszelkie zaległości z tytułu czynszu i opłat śmieciowych. Jest ruch! A nasze lokalne gazety piszą, że burmistrz namówił do ożenku i spłaty długów! – przyznaje rzeczniczka Magdalena Zioło. Mówi, że w urzędzie zauważyli ten ruch w grudniu, mniej więcej na miesiąc przed wypłatą pierwszego bonusu. I wtedy w miejscu, gdzie dotychczas było raczej spokojnie, nagle zrobiło się tłoczno. – Do tej pory do Urzędu Stanu Cywilnego mieszkańcy przychodzili głównie w sprawie narodzin dzieci i zgonów. Zapytań o śluby było kilka w tygodniu, a nawet w miesiącu. Teraz jest ich cztery razy więcej. Mieszkańcy zaczęli też spłacać długi – mówi na Temat.
500 zł na dziecko zadziałało jak wabik i nie ma się co dziwić. Ktoś, kto wcześniej żył na kocią łapę i nigdy ślubu nie planował, nagle przeszedł światopoglądową metamorfozę. Można? Można. Pieniądz zrobił swoje w iście ekspresowym tempie. Kalkulacja bez wątpienia była szybka, choć nie wszyscy załapią się na szybką wypłatę bonu.
Oczywiście czynników, które nagle wzbudziły takie zainteresowanie małżeństwem może być więcej, ale w Nysie wszyscy są przekonani, że zadziałał bon. – I bardzo dobrze, że małżeństwa są zawierane. Może kryzys małżeństw, z którym mamy do czynienia, ominie Nysę szerokim łukiem. Mamy nadzieję, że ten trend się utrzyma, a nie będzie trwał tylko kilka miesięcy – mówi Agnieszka Groń z lokalnej gazet "Nowiny Nyskie". Poseł PiS Jerzy Żyżyński: – Oczywiście, że dla dzieci korzystniejsze jest, że wychowują się w rodzinie, w której rodzice są małżeństwem. Wiadomo, kto jest ojcem, a kto matką. Choć lepiej, żeby to były małżeństwa zawarte przed Bogiem.
Wyszliśmy od definicji rodziny. Są różne definicje. My oparliśmy się na konstytucji, która mówi o tym, że małżeństwo, czyli związek kobiety i mężczyzny, podlega szczególnej trosce z punktu widzenia państwa i dlatego wspieramy małżeństwa, a nie inne rozwiązania. Czytaj więcej
A walczyć jest o co. – Romantyzm romantyzmem, ale tu chodzi o ekonomię. Nasz burmistrz ma na imię Kordian i na tym ten romantyzm się kończy. A nasze 500 zł plus PiS-owe 500 zł to już spora kwota. Jak rząd zacznie płacić, my naszych nie przestaniemy wypłacać – przyznaje Magdalena Zioło. Tylko pozazdrościć. Miasto ma pieniądze na przyjęcie 500 wniosków. Pytanie co zrobi, gdy mieszkanki Nysy zaczną teraz rodzić jeszcze więcej dzieci?
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
