
Im dłużej rząd Prawa i Sprawiedliwości (sic!) odmawia opublikowania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, tym bardziej w Polsce narasta napięcie. Wojna PiS kontra reszta świata ma na razie charakter symboliczny. Jest spokojnie. Jeszcze. Ale już są oznaki tego, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli. Wystarczy jedna iskra. Czy grozi nam polski Majdan?
To nie musi być drobiazgowo zaplanowana prowokacja. To w ogóle nie musi być prowokacja. Zamieszki albo siłową interwencję policji może wywołać zwykłe nieporozumienie lub nieszczęśliwy wypadek. Czyn niezrównoważonej psychicznie osoby lub oburzająca plotka. Szczucie w dzienniku telewizyjnym lub ostre przemówienie polityczne. Cokolwiek.
Kiedy polityka przenosi się na ulice, z udziałem setek tysięcy ludzi, trudno przewidzieć przebieg wypadków, a dzisiejsza ofiara – jutro może stać się bohaterem, w obronie którego wyjdą na ulice kolejne tysiące. Czytaj więcej
Polacy pozazdrościli Ukraińcom tej niebywałej mobilizacji społecznej setek tysięcy ludzi, którzy stale, rotacyjnie bądź choćby epizodycznie, domagali się wolności. Majdan to początek budowy społeczeństwa obywatelskiego na Ukrainie. Mimo agresji i prowokacji ze strony władzy Ukraińcy wykazali się ogromną dyscypliną, zdolnościami organizacyjnymi, a przede wszystkim wytrwałością. Dlaczego w Polsce taki zryw nie był możliwy? Dlaczego mimo rosnącej niechęci Polaków do obecnych rządów nie udało się nigdy porwać takich tłumów? Czytaj więcej
Dziennik telewizyjny straszy manifestantami KOD, którzy nie dość, że z miłości do Polski nie wyrywają drzewek, to jeszcze nawet nie depczą trawy. Kolejni politycy Prawa i Sprawiedliwości mówią, że w Polsce jest wszystko w porządku, bo rząd nie wyprowadza służb mundurowych przeciwko protestującym. Minister Ziobro pochyla się z troską nad wszystkimi, co nie są z PiS-em, wyrażając nadzieję, że kryzys konstytucyjny nie zmieni się w kryzys polityczno-kryminalny. W języku polityki tak formułuje się ostrzeżenia.
Naturalnie w PiS-ie pojawił się syndrom oblężonej twierdzy. Choć na PiS głosowałoby 38 proc. osób deklarujących udział w wyborach, to partia nie ma poparcia społecznego dla swojej awantury o Trybunał Konstytucyjny. Aż 75 proc. Polek i Polaków uważa, że rząd PiS powinien – tak jak obliguje go do tego Konstytucja – opublikować orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego.
Jednak ci, którzy bawią się ogniem, mogą się sparzyć. Spokój na ulicach leży nie tylko w interesie społeczeństwa, lecz także – i to może być decydujący dla PiS argument – w interesie samego PiS-u. Władza, która już za miesiąc przywiezie autokarami do Warszawy swoich zwolenników, by – na wzór białoruski czy wenezuelski – wyrazili dla niej entuzjastyczne i spontaniczne wsparcie, powinna dołożyć wszelkich starań, by ani wtedy, ani wcześniej, ani potem, nie doszło do żadnych incydentów, a już tym bardziej do zamieszek.
Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl
