
– W interesie miasta jest utrzymywanie bardzo dobrych stosunków z rządem – powiedział Tadeusz Ferenc. Dlatego, jak pisze wyborcza.pl., kazał wyrzucić z porządku obrad punkt, który mówił o tym, że Rzeszów – wzorem innych miast – mógłby stosować się do wyroków Trybunału Konstytucyjnego.
REKLAMA
Odpowiednia uchwała była inicjatywą radnych wszystkich ugrupowań – łącznie z klubem Rozwój Rzeszowa, z którym związany jest prezydent. Oczywiście, wyłączając PiS. Wszystko było już gotowe, łącznie ze stosownym dokumentem, w którym radni uznali, że będą stosować się do wyroków Trybunału Konstytucyjnego, również tych nieopublikowanych w Dzienniku Ustaw. Głosowanie miało się odbyć we wtorek i – jak pisze wyborcza.pl – wszystko wskazywało na to, że będzie to tylko formalność.
Stało się jednak inaczej. Prezydent, członek SLD, o którym wiele razy pisaliśmy, jak bardzo mieszkańcy Rzeszowa go uwielbiają, uznał, że tak być nie powinno. Najważniejszy bowiem jest interes miasta. A Rzeszów za jego prezydentury, to trzeba przyznać, zmienił się bardzo.
– Uważam, że zajmowanie się sprawą Trybunału Konstytucyjnego nie leży w kompetencjach rady miasta, samorządu. Naszym zadaniem jest dbanie o interesy miasta, o to, by Rzeszów rozwijał się jak najlepiej. Aby móc to osiągnąć, trzeba mieć dobre stosunki z rządem. I na tym mi zależy. Poleciłem moim radnym z klubu Rozwój Rzeszowa, by ściągnęli punkt dotyczący Trybunału z porządku obrad – powiedział Tadeusz Ferenc.
Radni mają nadzieję, że do sprawy wrócą. W innych miastach, na przykład w Łodzi, czy Warszawie, radni stanęli po stronie Trybunału.
źródło:wyborcza.pl
