Rosjanie królowali w rankingach na najgorszych turystów, teraz doszli kibice.
Rosjanie królowali w rankingach na najgorszych turystów, teraz doszli kibice. Fot. Screen/YouTube

W Marsylii zakatowali Anglika. Zatłukli go na śmierć. 51-letni mężczyzna otrzymał kilka ciosów w głowę, prawdopodobnie metalową rurą. Burdy, agresja – to wszystko poszło w świat i nawet ktoś w Rosji powiedział, że wstydzi się za tych chuliganów. Ale tak naprawdę bojówki kibiców dostały w Moskwie niezły poklask. Niech będą postrachem niczym rosyjscy turyści. Tu też była bezczelność, buta, przekonanie, że "nam wszystko wolno"...

REKLAMA
Wszędzie, gdzie się pojawią, przyciągają wzrok i słuch. Rosyjski turysta to zmora. Ludzie wyjeżdżając za granicę pytają, czy w hotelu będzie dużo rosyjskich turystów. Niektóre hotele w ciepłych krajach zaczęły się nawet reklamować hasłem "Russians free", inne stworzyły poradniki savoir vivre z myślą o Rosjanach i ich karygodnym, dla wielu, zachowaniu (ale o tym dalej).
Teraz doszedł kibic. Nadęty, nieogolony, z kijem baseballowym w ręku i z podbitym okiem, jak przedstawił go w karykaturze francuski magazyn "Charlie Hebdo". Szukający zaczepki, brutalny, nieznający granic, by pokazać, kto tu rządzi. Jeden z ultras – świetnie wyszkolonych skrajnie prawicowych bojówek głoszących rasistowskie, ksenofobiczne hasła. Dzięki niemu stereotyp Rosjanina za granicą jeszcze się nieco rozszerzył, choć w sumie powinniśmy pamiętać wielką bitwę, jaka z ich udziałem rozegrała się w 2012 roku na moście Poniatowskiego w Warszawie.
Ale teraz jest jeszcze gorzej i faktem jest, że dziś rosyjskich kibiców też już wszyscy mają dość.
"Trzecia klasa obywateli"
Można powiedzieć, że właśnie skradli show, które do tej pory należało do rosyjskich turystów. Tych urlopowiczów, którzy od lat przodują w rankingach na najgorszych turystów na świecie, a ich zachowanie trudno czasem wpasować w ramy jakichkolwiek standardów. "Niczym trzecia klasa obywateli" – pisała o ich traktowaniu za granicą rosyjska "Prawda". Czymś sobie na to jednak zasłużyli.
Opowieści można mnożyć. O tym, jak rosyjscy turyści zabierają leżaki do pokoju, by mieć pewność, że rano będą mieć swój przy basenie. Jak ignorują wszelkie kolejki w barach i sklepach i wpychają się pierwsi. Są głośni, klną, traktują obsługę hotelową, jak swoją własność. I mówią tylko po rosyjsku – czasem pewnie udając, że nie znają innego języka. I jak szastają pieniędzmi pokazując, kto ma władzę. Panowie świata, można powiedzieć. Do tego krewki naród, alkohol, o awantury nie trudno.
Szastali pieniędzmi jak mało kto
– Turysta rosyjski miał pieniądze, był bardzo dobrze uposażony. A pieniądze ludzi zmieniają. I tacy ludzie często mają wyobrażenie, że inni powinni absolutnie być na każde ich zawołanie, bo pieniądz jest po to, by ktoś bogatemu nadskakiwał. Tak zachowywali się niektórzy Rosjanie – mówi Ewa Kurek, kierownik Informacji Turystycznej w Zakopanem, które również przez wiele lat przeżywało masowy najazd rosyjskich turystów. Widać było, że wielu z nikim się nie liczy.
– Nie było, gdzie zaparkować, to stawiali samochody gdzie mieli na to ochotę, na przykład barykadując komuś prywatny wyjazd. Szastali pieniędzmi, zachowując się przy tym w dość nieładny sposób. Nigdy nie pytali o cenę, nigdy nie było dla nich ograniczenia czasowego. wchodzili do restauracji i rządzili do rana – wspomina.
W Toskanii, na prośbę hoteli, wręcz nakręcono film z instrukcjami savoir vivre dla bogatych Rosjan. "Nie należy zamawiać cappuccino po obiedzie, a tym bardziej po kolacji. Wino musi pasować do posiłku, nie trzeba wybierać najdroższego. Uśmiechajcie się więcej" – takie rady usłyszeli Rosjanie.
Z Onet.pl

"Prosimy, uśmiechajcie się więcej. Jeśli jesteście zadowoleni z posiłku i obsługi, okażcie to dziękując i mówiąc o tym, nie tylko zostawiając sowity napiwek" - to jedna z rad z poradnika. Proponuje się też słuchać sugestii kelnerów, jakie wino zamówić do dania. Ciężkie czerwone wino nie pasuje na przykład do gotowanej ryby. Czytaj więcej

I gdzie ci turyści?
Dziś tych turystów już prawie nie ma. Pół wakacyjnej Europy odczuwa rosyjską zapaść gospodarczą, kryzys na Ukrainie, mniej korzystną relację rubla do euro – wszystkie czynniki, które spowodowały, że w tym roku dużo mniej Rosjan będzie szaleć w zagranicznych kurortach.
Zakopane też to odczuwa. Dziś turystów rosyjskich jest dużo mniej, a jeśli są, to inni. – Jakby zrozumieli, że na wiele rzeczy ich już nie stać. Już nie śpią w najlepszych hotelach, liczą się z wydatkami, pytają o ceny – mówi Ewa Kurek.
Wielu zagranicznych turystów pewnie odetchnie z ulgą, ale straty dla kurortów są ogromne i już niektórzy żartują, że jeszcze Europa zatęskni za rosyjskimi turystami.
Na razie "Rosjanie idą!"– taki okrzyk zaczęła podobno stosować francuska policja. Jako starszak przeciwko agresywnym kibicom z Anglii. W Polsce powiedzielibyśmy, że wstyd, gdyby nasi zaczęli się tak zachowywać. W Moskwie raczej nikt się tym nie przejął. – Władzom jest to bardzo na rękę. Wszystkie media w Rosji mocno szczują dziś przeciw Zachodowi. Takie prymitywne zachowania bardzo się w to wpasowują – mówi znajoma dziennikarka.
Bójki fanów to norma
Szef związku piłkarskiego właśnie został deportowany do Rosji. Ma powiązania z Kremlem i to też tłumaczy, dlaczego Moskwa nie reaguje na takie zachowania swoich obywateli.
I jak tu się dziwić? Po burdach z Anglikami deportowany właśnie Alexander Shprygin otrzymał gratulacje od ministra sportu. Nie zrugał go również jego bezpośredni przełożony – deputowany Igor Lebiediev, którego Shprygin jest asystentem. "Nie rozumiem polityków, którzy krytykują naszych kibiców. Powinniśmy ich bronić. Bójki fanów to norma" – pisał na Twitterze. Co ciekawe, w odpowiedzi na działania francuskich służb bezpieczeństwa, na dywanik do rosyjskiego MSZ został wezwany ambasador Francji w Moskwie. Poza tym nic. Cisza. Czekanie, co będzie dalej.
Gazeta "Prawda" właśnie napisała, że kara dla Rosyjskiego Związku Piłkarskiego za zachowanie kibiców to tak, jakby tamtejszą organizację turystyczną ukarać za zachowanie rosyjskich turystów na plaży. A internauci od razu znaleźli powód do żartów.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl