
Zapowiedź reformy edukacji – wprowadzenia ośmioklasowej podstawówki i czteroletniego liceum przypomniał mi stare czasy mojej edukacji. Pomysł mnie zmroził. Mimo sentymentu, stare nie powinno wrócić. Dlaczego? Odpowiedź w political-fiction.
REKLAMA
Rok 2020 r. mój syn do tornistra pakuje „Pana Tadeusza”. Tom gruby i z licznymi ilustracjami, bo obrazki mają zachęcić do czytania Mickiewicza, z trudem się mieści w tornistrze.
– Znów plecak jest ciężki– stwierdzam.
Wyjmuję podręczny laptop syna. Na zajęciach już się nie przyda i tak z niego nie korzysta. Zamiast informatyki uczniowie mają dodatkową historię. A „Pan Tadeusz” musi być.
Syn rano ma obowiązkowe czytanie. Już założył mundurek. Całuję go w czoło i wypycham za drzwi.
– Tato, ale modlitwa. Pani w szkole powtarza, żeby zmówić przed wyjściem z domu. Wtedy szczęśliwie się do niego wróci – upomina mnie pociecha.
Dryblasy starszaki i drożdżówki
Junior ma niedaleko do szkoły. Tymczasem po dwudziestu minutach w drzwiach staje zapłakany i zdenerwowany.
Junior ma niedaleko do szkoły. Tymczasem po dwudziestu minutach w drzwiach staje zapłakany i zdenerwowany.
– Tato, ten Rafał z ósmej klasy ze starszymi znów mnie bili. Nie chciałem mu dać drożdżówki – syn szlocha.
– No, cholera. On ma już dowód kieszeni, a jeszcze siedzi w podstawówce – myślę.
FSO nasz polski
Nauczyciele czekają, aż wspomniany Rafał skończy 18-lat i wówczas opuści mury zacnej szkoły. Pakuję juniora do auta, pierwszy fabryczny model z znacjonalizowanego i odbudowanego „FSO” na Żeraniu. Dzięki temu pracę znalazło kilkunastu dotychczasowych emigrantów z Wielkiej Brytanii.
Nauczyciele czekają, aż wspomniany Rafał skończy 18-lat i wówczas opuści mury zacnej szkoły. Pakuję juniora do auta, pierwszy fabryczny model z znacjonalizowanego i odbudowanego „FSO” na Żeraniu. Dzięki temu pracę znalazło kilkunastu dotychczasowych emigrantów z Wielkiej Brytanii.
Auto dużo pali, więc podjeżdżam na stacje CPN. Kiedyś łopotała tu flaga zachodniego koncernu. Skończyły się im dobre czasy zarabiania na Polakach! Wyjmuję kartę, aby zapłacić.
– Przepraszam portal nie działa – sprzedawca wzrusza ramionami. – Rząd przecież przyjął ustawę o tworzeniu niezależnego systemu płatniczego w polskich bankach. Właśnie jest wprowadzany.
Kuźnia nowych elit
Gmach podstawówki syna to byłe gimnazjum. Nie ma tutaj, jak w mojej Zbiorczej Szkole Gminnej krat, które oddzielały piętra młodszych od starszych roczników. Rozrzewniłem się na to wspomnienie. Po zmontowaniu krat nie mogliśmy już biegać między piętrami wśród maluchów, a przecież tak najszybciej można było zgubić pościg.
Trafiłem na przerwę. Nauczycielki ustawiły dzieciaki w trójszeregu. Teraz uczniowie równo maszerują niemal krokiem defiladowym po korytarzu. Mój piątoklasista też dziarsko wyciąga nogi.
– „Ucz się dla ojczyzny! Bądź nową elitą” – wielki napis widnieje na jednej z ścian.
W gablocie oglądam zdjęcia wspomnienia z tragedii smoleńskiej. Do zdjęć przypięty list dziecka, który wzruszająco pisze, że nigdy nie zapomnimy, itd.
Znów pukam do sekretariatu okazuje się, że dyrektorka jest zajęta. Postanowiłem nie odpuścić, czekam do kolejnej przerwy. – Nie teraz nie może. Mamy apel poświęcony Żołnierzom Wyklętym Okręgu Świętokrzyskiego – tłumaczy sekretarka.
Branżówka się szkoli
Trudno, chwilowo odpuszczam. Przejeżdżam obok szkoły branżowej, czyli dawniej zawodówki, i Rafcio jara papierosy z kumplami. Wkurzony podbiegam do młodzieńca w koszulce „Pamiętamy” i strzelam go przez łeb. Teraz klaps nie jest grzechem. Niestety, na ten widok wybiega jakiś gość w mundurze.
Trudno, chwilowo odpuszczam. Przejeżdżam obok szkoły branżowej, czyli dawniej zawodówki, i Rafcio jara papierosy z kumplami. Wkurzony podbiegam do młodzieńca w koszulce „Pamiętamy” i strzelam go przez łeb. Teraz klaps nie jest grzechem. Niestety, na ten widok wybiega jakiś gość w mundurze.
– Co pan! Prowadzimy zajęcia patriotyczno-obronne – krzyczy gość z naszywki na rękawie wnioskuję, że to instruktor obrony terytorialnej.
Z ciekawości pytam, co robią na zajęciach.
– Skryte podchodzenie wroga. Wie pan czasy niespokojne. Trzeba być czujnym – przekonuje jegomość.
Książeczki SKO i właściwa matura
Kiwam głową na potwierdzenie. I spóźniony ruszam do pracy. Włączyłem radio na wszystkich kanałach to samo. No i znów o edukacji.
Kiwam głową na potwierdzenie. I spóźniony ruszam do pracy. Włączyłem radio na wszystkich kanałach to samo. No i znów o edukacji.
– Dzięki wprowadzeniu powszechnych, a nie tylko internetowych Szkolnych Książeczek Oszczędnościowych mamy konkretne korzyści. Dzieci uczą się oszczędzać. W przyszłości będą wiedziały, jak zaoszczędzić na mieszkania z systemu budownictwa narodowego, które uruchomiliśmy – przekonuje jakiś poseł.
Też w takim mieszkam. Będę spłacał przed najbliższe 30 lat, ale w złotówkach. Z nostalgii wyrywa telefon. Dzwoni córka. Przez chwilę nie słyszę co mówi. Z wybuchu emocji i euforii dobiega: – Zdałam maturę z religii.
Nowa retoryka starego
W robocie nuda, ale wracam skonany. Dziś na obiad znów schabowy, bo rząd, aby ratować rolnictwo uruchomił interwencyjny skup wieprzowiny. Kilo mięsa tańsze jest od jabłek, podstawy w każdej polskiej kuchni.
W robocie nuda, ale wracam skonany. Dziś na obiad znów schabowy, bo rząd, aby ratować rolnictwo uruchomił interwencyjny skup wieprzowiny. Kilo mięsa tańsze jest od jabłek, podstawy w każdej polskiej kuchni.
W tv kolejny polityk przekonuje: – Nasz siły zbrojne są podstawą i ostoją moralną tego kraju. Nasze chrześcijańskie formacje gotowe są bronić przed każdym zagrożeniem zewnętrznym i wrogim siłom wewnętrznym.
Ok, niech gada. Szkoda, że ostatnie „Leopardy” padają ze starości. Niemcy nie chcą nam nic tanio odsprzedać. Obrazili się o zaostrzenie przepisów wobec mniejszości narodowych. Wprowadzili kontrolę celną. Pewnie rząd pokaja się, albo szef partii pojedzie do Waszyngtonu.
W końcu wpada młody.
– Ej, pójdziemy na „Orlika”? – pytam.
– Tato, "Orliki" są zamknięte. Możemy pójść na boisko narodowe przed szkołą. A... Nie nie mogę mam wolontariat. Sadzimy drzewka przed szkołą, a potem zbiórkę. Jak znów opuszczę to dostanę niedostateczny – wylicza junior.
Dobrze, że to jest fikcja, która przecież niedawno była prawdą.
Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl
