Minister wypatruje lotnictwa obrony terytorialnej?  Może ujrzy, ale najpierw potrzebne jest szkolenie młodej kary, chętnych nie brakuje. Czas na dotowanie aeroklubów!
Minister wypatruje lotnictwa obrony terytorialnej? Może ujrzy, ale najpierw potrzebne jest szkolenie młodej kary, chętnych nie brakuje. Czas na dotowanie aeroklubów! Fot. Piotr Skornicki / Agencja Gazeta

Antoni Macierewicz zapowiedział, że aerokluby zostaną włączone w struktury obrony terytorialnej. Ich zadanie pewnie nie będzie polegało na bombardowaniu wrogich oddziałów.Tym samym minister rozbudził nadzieję na wsparcie klubów lotniczych, tak jak było to dawniej i jest normalne na Zachodzie. Na razie, to "warszafka", uczestniczki wieczorów panieńskich szukające adrenaliny podczas skoku spadochronowego czy też biznesmeni, którzy z „merców” przesiadają się do awionetek, ratują budżety aeroklubów. Od lat te organizacje żebrzą o pieniądze, które przecież pozwalają zrealizować marzenia wielu młodych o lataniu.

REKLAMA
Polityk na pokazach lotniczych pod Nowym Sączem był tylko chwilę. Zdążył jednak wspomnieć o poległych pod Smoleńskiem, ale też przekazać informację, która budzi nadzieję działaczy lotniczych. Czyżby wreszcie będą pieniądze na działalność klubów?
– Aerokluby w całym kraju będą miały swój udział we wsparciu powstających Wojsk Obrony Terytorialnej kraju – powiedział Antoni Macierewicz, szef Ministerstwa Obrony Narodowej w niedzielę w Łososinie Dolnej k. Nowego Sącza podczas obchodów 60-lecia Aeroklubu Podhalańskiego.
Na razie to wsparcie wyglądało fatalnie. Kluby musiały radzić sobie same. Stad różne pomysły na podreperowanie budżetów. Na komentarze internautów nie trzeba było czekać, jeden z nich pytał: – "Czy minister zamierza wyposażyć aerokluby w bombowce? A może każdy skoczek spadochronowy to już komandos?"
Co szef MON-u miał na myśli?
– Niestety, nie mam pojęcia co kryję się pod tymi słowami. Minister po części oficjalnej natychmiast wyjechał. Nie miałem okazji porozmawiać – przyznaje Andrzej Sarata, prezes Aeroklubu Podhalańskiego. I dodaje: – Daj Boże, żeby MON wrócił do chlubnej tradycji, gdy aerokluby były wspierane przez państwo. To leżało u podwalin ich powstania.
Po transformacji w 1989 r. uznano, że organizacje szkolące lotników i spadochroniarzy poradzą sobie same.
– Nie dostajemy nic. Chociażby imprezę lotniczą, na którą przyjechał minister, nasz lokalny samorząd Nowego Sącza nie wsparł ani złotówką. W nazwie naszego klubu jest wspomniany Nowy Sącz – dodaje prezes.
Nie biadolą. Mówią o problemie
Słowa prezesa Saraty to nie „biadolenie” lokalnej organizacji. Problem dotyczy całej Polski. Państwo nie wspiera, a samorządy pomagające aeroklubom można policzyć na palcach jednej ręki.
– Jedyne wsparcie od państwa i dotyczy to tylko części naszej lotniczej reprezentacji narodowej jest ze strony Ministerstwa Sportu. Ministerstwo Obrony dotowało aerokluby do 2000 r, czyli to półtora dekady temu. Były to skromne środki, ale jakieś były – opowiada Włodzimierz Skalik, prezes Aeroklubu Polskiego.
Mimo braku wsparcia miłośnicy latania z Polski odnoszą sukcesy. Co widać na profilu społecznościowym AP.
Włodzimierz Skalik podaje przykład Francji. Działalność tamtejszych klubów lotniczych wspierana jest przez ministerstwo obrony. Często to jest dotowanie utrzymania infrastruktury aeroklubu, które często dysponują własnymi lotniskami. To wcale nie małe wsparcie.
– U nas miasto zamiast wspierać i zwalniać nas z podatków od nieruchomości, to jeszcze podniosło podatek. W ubiegłym roku skorzystaliśmy z miejskiego programu walki z patologią i alkoholizmem. Dzięki temu mieliśmy 3,5 tys. złotych na wsparcie modelarni. To jedyne środki – opowiada Zbigniew Masłowski z Aeroklubu Łódzkiego.
Na pytanie o dotacje ze strony państwa wybucha śmiechem. A słowa ministra?
– Na razie to tylko słowa – kwituje.
Włodzimierz Skalik ciekaw jest pomysłu Macierewicza: – Ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Jakie też zostaną przyjęte rozwiązania.
Tymczasem młodzi chcą się szkolić.
– Moglibyśmy przyjmować więcej osób, ale barierą są finanse. Rodziców nie stać na kursy – dodaje Masłowski z Aeroklubu Łódzkiego.
W tamtejszym klubie kurs szybowcowy na poziomie podstawowym to 3,6 tys zł. W Aeroklubie Podhalańskim kursant musi zapłacić 5 tys. zł. W tym zagwarantowane jest – 60 godzin teorii i 50 lotów. Najmłodsza osoba ostatnio szkoląca się miała 15 lat.
– To i tak jest właściwie po kosztach. Staramy się zdobywać i zarabiać pieniądze, by realizować naszą misję, jaka jest szkolenie młodzieży – dodaje Roman Matyjewicz, szef szkolenia w Aeroklubie Podhalańskim.
Polska kraj niedoszłych spadochroniarzy!
Jak duże jest zainteresowanie podniebnymi lotami, świadczą grafiki firm oferujących skoki spadochronowe w tandemie.
– Zgłaszają się do nas osoby z różnych powodów. Z okazji wieczoru panieńskiego czy kawalerskiego albo skok jest prezentem urodzinowym – opowiada sekretarka jednej z warszawskich firm.
– Grafik mamy wypchany na całe lato. Trudno jest coś wcisnąć – tłumaczy kolejna.
Koszt jednego skoku to minimum 600 zł. Za trochę większe pieniądze można przejść pierwsze szkolenie w aeroklubie na spadochroniarza. Czy firmy szkoliliby skoczków na zlecenie MON-u?
– To trzeba zapytać szefa, ale on ma teraz grupę i są w samolocie – odpowiada rozmówczyni.
Pochwalę ministra, ale może później
Doskonale pamiętam dzień, gdy do mojego liceum przyszli szefowie klubu lotniczego pod Włocławkiem. Dodam, że to było jeszcze za PRL-u. Namawiali do szkolenia szybowcowego, było za darmo, wystarczyło przejść badania. Do dziś żałuję, że nie rozpocząłem tego kursu. Nie oczekuję od ministra Macierewicza pomocy w ukończeniu kursu, ale ciekawi mnie, czy młodzież znów będzie mogła zostać „Ikarami”.
Do Ministerstwa Obrony Narodowej wysłałem pytanie z prośbą o uściślenie, na czym polega koncepcja jego szefa. Bardzo chciałbym pochwalić Antoniego Macierewicza. Pewnie zrobię to następnym razem, bo...
– Pierwszy etap utworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej w latach 2016-2017, nie zawiera ustaleń dotyczących aeroklubów. Miejsce, rola oraz zadania organizacji pozarządowych, w tym klubów lotniczych zostaną przedstawione w „Koncepcji utworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej (Etap II)”, której przedłożenie do akceptacji Ministrowi Obrony Narodowej zaplanowano na koniec br. – czytam w odpowiedź Bartłomieja Misiewicza, rzecznika ministra.

Napisz do autora: wlodzimierz.szczepanski@natemat.pl