
To w sumie miły gest ze strony tygodnika Pawła Lisickiego w kierunku redakcji z ul. Czerskiej w Warszawie. "Do Rzeczy" zapowiada, że w najnowszym wydaniu poświęci sytuacji w Agorze dwa duże artykuły. Na okładce natomiast z troską pyta, czy "Gazeta Wyborcza przetrwa na wolnym rynku".
Zła sytuacja w Agorze nie jest tajemnicą. Jak informował w ostatnich dniach branżowy portal wirtualnemedia.pl, pracę w "Wyborczej" ma stracić ponad 130 dziennikarzy, a wydawca zamknie darmowy dziennik "Metrocafe.pl".
Po tych doniesieniach prawicowe media pastwią się nad losem "Wyborczej". Gazeta Adama Michnika mocno bowiem dała się we znaki "dobrej zmianie" jeszcze zanim ona nastała. Dziś mija rok od publikacji tekstu, w którym "Wyborcza" opowiedziała się jasno przeciwko PiS-owi i przestrzegała przed głosowaniem na tę partię. Nie wskazała na kogo, zdaniem tej redakcji warto głosować, wymieniła wówczas w kolejności alfabetycznej 5 ugrupowań: Nowoczesną, Partię Razem, PO, PSL i Zjednoczoną Lewicę.
Dziś "Wyborcza" przypomina swój tekst, a na Twitterze jej wicenaczelnego, Jarosława Kurskiego niektórzy internauci piszą, że "Gazeta" tym ostrzeżeniem sprzed roku walczyła o swój byt.
I w tym samym tonie, że "Wyborcza" tonie pisze też "Do Rzeczy".
Nowa władza rzeczywiście zadbała o to, aby "Wyborcza" dostała w kość. Szybko okazało się, że urzędy państwowe nie będą prenumerować dziennika z Czerskiej. Po co czytać teksty krytykujące władzę? Nie tylko z urzędów "Wyborcza" zaczęła znikać, w internecie pojawiły się informacje o tym, że na niektórych na stacjach Orlenu "Gazeta" sprzedawana jest spod lady. Choć z drugiej strony można przyznać, że i tak "Wyborcza" trzyma się zupełnie nieźle, bo jeszcze niedawno narodowcy organizowali manifestacje świętujące jej śmierć. Przewidywali, że ostateczny upadek "GW" nastąpi w 2016 r.

Fakt, dobra zmiana sprawiła, że strumień pieniędzy skierowano gdzie indziej. Wystarczy przypomnieć niedawne doniesienia, o sumie 3 mln zł z resortu sprawiedliwości dla uczelni o. Rydzyka na szkolenia medialne dla sędziów i prokuratorów. Do tego można przypomnieć o sumie 200 tys. zł dla Fundacji Lux Veritatis od MSZ, czy 140 tys. zł dla TV Trwam od resortu kultury. Tak, medialne imperium z Torunia w tych czasach na pewno nie zatonie.
źródło: "Do Rzeczy"
