
To nie jest ASZdziennik. 12 lat temu rząd Jarosława Kaczyńskiego naprawdę przyjął Strategię Rozwoju Kraju 2007-2015, w której znalazły się takie i inne równie groteskowe dzisiaj założenia. Dokument to odpowiednik przyjętego wczoraj planu Morawieckiego. Nakreślono w nim wizję Polski w 2015 roku. PiS nie rządził w tym okresie – to oczywiste. Ciekawe jest jednak, że ta wizja znacząco rozmija się z działaniami "nowoczesnego" PiS-u. Trudno uwierzyć, że to ta sama partia.
Autorzy tekstu odpalają bombę niemal na początku dokumentu. W trzecim rozdziale traktującym o wizji Polski do roku 2015 czytamy:
Fragment dokumentu "Strategia Rozwoju Kraju 2007-2015"
Społeczeństwo polskie oczekuje zmian, które doprowadzą do wzrostu standardu życia. Temu celowi ma służyć polityka rozwojowa państwa. Zmiany te powinny być zainicjowane przez władze publiczne, ale zakończą się sukcesem, jeśli zostaną przeprowadzone w dialogu ze społeczeństwem. Kluczem do sukcesu jest zmiana sposobu sprawowania władzy. Zasadniczy motyw tej zmiany polega na tym, że to władze publiczne mają pełnić rolę służebną wobec społeczeństwa, a nie odwrotnie.
W dziale o "podstawowych dylematach rozwojowych" pada hasło wprowadzenia euro do Polski. I tutaj także PiS-owi się odmieniło. Dzisiaj partia nie kryje swojej niechęci do wprowadzenia europejskiej waluty w Polsce, choć może to się skończyć wylądowaniem naszego kraju w drugim szeregu, jeśli dojdzie do realizacji koncepcji "Europy dwóch prędkości".
W tamtych czasach – choć być może były to zapisy fasadowe, mając w pamięci totalne zamieszanie z Doliną Rospudy i obwodnicą Augustowa – PiS zdawał się dostrzegać konieczność ochrony środowiska naturalnego.
Fragment dokumentu "Strategia Rozwoju Kraju 2007-2015"
Polska powinna być krajem uporządkowanym przestrzennie, udostępniającym i chroniącym zasoby środowiska naturalnego, dbającym o dobry stan środowiska i bogatą różnorodność biologiczną.
Wojna z organizacjami pozarządowymi to kolejna cecha drugiego rządu Prawa i Sprawiedliwości. Wszyscy pamiętamy krucjatę, którą organizacjom NGO wyprawiły "Wiadomości". Z rządową telewizją na otwartą wojnę w tej sprawie poszedł nawet wicepremier Piotr Gliński.
Fragment dokumentu "Strategia Rozwoju Kraju 2007-2015"
Chcemy, aby Polska była państwem obywatelskim, obfitującym w zróżnicowane formy lokalnej i ponadlokalnej aktywności obywatelskiej, opierającym się na dialogu i współpracy, promującym działalność organizacji pozarządowych i dążącym do jak najszerszego ich udziału w życiu społecznym.
harmonii pomiędzy sferą publiczną, rynkiem i społeczeństwem obywatelskim". Nic więcej nie trzeba dodawać.
Rząd miał też cele i priorytety, które zostały przedstawione w czwartym rozdziale. Główny, wymieniony jako pierwszy, to wzrost konkurencyjności i innowacyjności gospodarki. Autorzy strategii założyli, że uda się zrealizować ten priorytet m.in. poprzez rozwój przedsiębiorczości. "W tym celu przewiduje się poprawę warunków funkcjonowania przedsiębiorców" – czytamy. Rozumieć przez to należy "większą swobodę podejmowania działalności w efekcie kształtowania bardziej przyjaznych regulacji systemowych". Zakładano także "uproszczenie prawa i procedur administracyjnych" i "obniżanie kosztów działalności gospodarczej", w co wliczono obniżanie pozapłacowych kosztów pracy.
Dla porządku dodajmy, że w dużej mierze niezrealizowany został nie tylko plan PiS z 2006 roku, ale i "Strategia Rozwoju Kraju 2020" Elżbiety Bieńkowskiej z czasów rządu PO-PSL. Pytanie, czy wiceminister Morawiecki jest przekonany, że osiągnie swoje założenia.
Napisz do autora: piotr.rodzik@natemat.pl
