
Gdy wyjechał do Brukseli, Platforma przegrała wybory. Gdy wygrał w Brukseli, słupki dla PO natychmiast zaczęły szybować w górę. Donald Tusk to PO. Platforma bez niego nie istnieje. Z całym szacunkiem dla obecnej partii i ostatniego sondażu IBRIS, bardzo wielu Polaków tak właśnie dziś uważa. "Jeśli wróci do Polski, to na niego zagłosuję" – to głos młodej kobiety. Która kiedyś głosowała na PO, ale w 2015 roku wybrała PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego doskonale wie, kogo i czego najbardziej się dziś obawiać.
"Polacy chcieliby ich wyrzucić przy pierwszej okazji"
Efekt jest jednak odwrotny. Im bardziej w PiS go nienawidzą i próbują zohydzić polskiemu społeczeństwu, tym większą Donald Tusk staje się dla tego społeczeństwa nadzieją. – Zdecydowanie tak. Biorąc pod uwagę to, co wyrabia partia dojnej zmiany, wydaje się, że Tusk byłby dobrym rozwiązaniem, by wesprzeć Polaków, którzy nie chcą bolszewizacji kraju i de-europeizacji Polski – ocenia prof. Roman Kuźniar.
Znajoma, która wcześniej była za PO, w ostatnich wyborach wybrała PiS i przyznaje otwarcie, że to wina Tuska. – Gdyby nie wyjechał do Brukseli, pewnie znów zagłosowałabym na niego, ale bez Tuska polityków Platformy nie dało się już słuchać – mówi. A gdyby za dwa lata wrócił do Polski? – Jest szansa, że miałby mój głos – pada odpowiedź.
Nie wiemy, czy Tusk w ogóle weźmie udział w wyścigu prezydenckim. – Nie wiemy też, jakie w Polsce będą nastroje społeczne za trzy lata, może znajdą się inni liderzy polityczni, trudno to przewidzieć – prof. Kuźniar nie chce spekulować. Ale wątek wyborów prezydenckich w 2020 roku przybiera na sile. Pokazując przy okazji linię PiS, że Tuska nie bardzo biorą pod uwagę.
Faktycznie, jeśli prezes PiS spełni swoje groźby, może nie być fajnie. – Oni różne rzeczy robią z tego strachu, nie tylko przed Tuskiem, ale przed Polakami w ogóle. Widzą, że siłą będą musieli bronić swoich pozycji, by rządzić bezterminowo. Takich wolnych wyborów, jak oni wygrali, już nie będzie, nie ma wątpliwości. Bo skoro wygrali, to mogą i przegrać, a takiej myśli nie dopuszczają. Tusk jest tylko jednym z elementów – mówi proc. Kuźniar.
"Spraw, w związku z którymi były premier Donald Tusk może mieć problemy, jest kilka: afera Amber Gold, prywatyzacja CIECH-u i w końcu wszystko to, co działo się po 10 kwietnia 2010 r. - liczne zaniedbania, zaniechania, łamanie prawa wprost". Czytaj więcej
Bo, podobnie jak z anty-Tuskową kampanią w UE, która przyniosła odwrotny skutek, teraz może być absolutnie tak samo. Wtedy pisaliśmy, że rząd PiS tak naprawdę zrobił szefowi Rady Europejskiej doskonały prezent. Teraz, jak skomentował Piotr Kraśko na antenie TOK FM: "PiS właśnie rozkłada Tuskowi czerwony dywan do kampanii prezydenckiej".
Napisz do autorki : katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
