
Dni mijają od oświadczenia premier Beaty Szydło, że "Bartłomiej Misiewicz nie pełni już funkcji, które pełnił", a na Twitterze na profilu samego zainteresowanego – bez zmian. Młody polityk, choć bez wątpienia w internetach jest biegły, nie dokonał żadnej modyfikacji i nadal prezentuje się światu jako Szef Gabinetu Politycznego Ministra Obrony Narodowej.
REKLAMA
To już ponad tydzień, odkąd Jarosław Kaczyński mówił o "nieszczęściu z Misiewiczem" zaznaczając, że powinien o "zniknąć ze sceny". We wtorek premier Beata Szydło oświadczyła w Polsat News, że "Misiewicz nie pełni już tych funkcji, które pełnił". A zatem nie jest już ani rzecznikiem MON, ani szefem gabinetu politycznego ministra. W środę szefowa rządu dodała w TVN24, że Misiewicz nie pełni już żadnych funkcji kierowniczych w MON.
I rzeczywiście – w Biuletynie Informacji Publicznej ministerstwa obrony nazwiska Misiewicza już nie znajdziemy. Ale on sam na Twitterze, można powiedzieć, dezinformuje.
Aż trudno w to uwierzyć, bo sam Misiewicz niejednokrotnie deklarował walkę z dezinformacją. Powołał nawet portal o nazwie dezinformacja.net, jednak prezentował się on dość żałośnie, szybko wybuchły wokół niego afery i wkrótce został zamknięty.
AKTUALIZACJA
W weekend, po naszym tekście, na profilu Bartłomieja Misiewicza nastąpiła zmiana i już nie ma informacji o kierowniczym stanowisku w MON.
