
Ten list otwarty do prezydenta Andrzeja Dudy to niby tylko parę akapitów, ale jest w tym moc. Autorem listu jest ksiądz Stanisław Walczak, który już niejednokrotnie wytykał "dobrej zmianie", że jej działania są niezgodne z zasadami chrześcijaństwa. Tym razem poruszyły go słowa prezydenta ze słynnego już wywiadu dla TVP Historia.
Miejmy tego świadomość, że dzisiaj dzieci i wnuki zdrajców Rzeczypospolitej, którzy walczyli o utrzymanie sowieckiej dominacji nad Polską, zajmują wiele eksponowanych stanowisk w różnych miejscach. Nigdy nie będą chcieli się zgodzić na to, żeby prawda o wyczynach ich ojców, dziadków i pradziadków zdominowała polską narrację historyczną, będą zawsze przeciwko temu walczyli.
Czołgał się w błocie, pośród świstających kul, w przerwach z tęsknotą śpiewał: "czy stąd niedaleko już, do grających wierzb, malowanych wzgórz?" Strzelał i strzelano do niego, a kulom się nie kłaniał...
Po tej morderczej zawierusze powrócił do swoich... Zastał ich żywych. Zabrał się do ciężkiej pracy!
Kilkadziesiąt lat później nazwał Pan jego potomków, potomkami zdrajcy! Jakby zapomniał Pan, Panie Prezydencie o tym, że nowy porządek w Europie po II wojnie światowej był wynikiem umowy pomiędzy zwycięskimi mocarstwami!
Oskarża Pan biedaków, którzy przeszli przez piekło o zdradę oraz o przekazanie jej w genach jego potomkom.
Wiele Pan wie, ale życia to Pan nie poznał!
