
Po co to Jarosławowi Kaczyńskiemu? Po tym pytaniu Donald Tusk najpierw westchnął, a potem odparł, że nie jest psychologiem. Po czym wyjaśnił to, co się dzieje w kategoriach politycznych. Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk był w piątkowy wieczór gościem "Faktów po Faktach" na antenie TVN24. W rozmowie na temat zmian przeprowadzanych w polskim wymiarze sprawiedliwości padło wiele gorzkich słów. Także o jego byłym głównym rywalu politycznym.
Donald Tusk ostrzegł, że te "reformy" mogą mieć poważne skutki dla Polski. I to nie tylko dla rządzących, ale i dla wszystkich 38 mln Polaków. – To może stać się za chwilę – mówił szef RE i tłumaczył, co może oznaczać "ocena Komisji Europejskiej, że polskie sądy mogą nie być obiektywne". Wyjaśniał, że to byłby choćby bardzo istotny sygnał choćby dla przedsiębiorców z innych państw UE, którzy chcieliby np. w naszym kraju zainwestować. Przyznał przy tym, że jego zdaniem nie dojdzie do zastosowania słynnego art. 7 TUE. Bo zagrożenie dla Polski – jak tłumaczył Tusk – nie jest w Brukseli, lecz w Warszawie. Dlatego wystosował apel do rządzących:
Donald Tusk
przewodniczący Rady Europejskiej
Tusk przyznał, że apel ten chciał osobiście przekazać prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Przedwczoraj szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski przyznał, że wpłynęła prośba o spotkanie ze strony szefa Rady Europejskiej, ale spotkała się z odmową. W dyplomacji, jak pisaliśmy, takie zachowanie nazywa się obrazą. Jednak Tusk w rozmowie z Katarzyną Kolendą - Zalewską mówił, że nie czuje się obrażony, lecz rozczarowany. – Zbyt wielkich nadziei nie miałem. Ale trzeba wykorzystać każdą możliwość, aby pomóc Polsce wyjść z tego zakrętu, na jakim się znalazła i mówię także o kontekście międzynarodowym, bo to oczywiście miało być tematem rozmowy – mówił Tusk, tłumacząc, że "od wielu wielu lat nie mówiono tak źle o Polsce".
Po co rządzącym te zmiany? – Budują sobie instrumenty do ograniczania wolności. Majstrują przy przepisach po to, żeby - jeśli zechcą - ograniczyć wolność – diagnozował były premier. Ale zapytany, po co te zmiany Jarosławowi Kaczyńskiemu, na chwilę się stropił, westchnął... – Ja nie jestem psychologiem – zaczął – ale jeśli chodzi o wymiar polityczny mam bardzo złe domysły – stwierdził.
Wątek prezesa PiS powrócił jeszcze później, w pytaniu o słynne przemówienie o "kanaliach". – Żal mi go jako człowieka. Jako polityka uważam go za coś bardzo złego dla Polski – odpowiedział były główny rywal Jarosława Kaczyńskiego na polskiej scenie politycznej. Były, bo dał do zrozumienia, że na tę scenę nie zamierza wracać. A pytany o aktualną opozycję i poszukiwania jednego lidera, odpowiedział, że nie sądzi, by "w tej chwili konieczny był wspólny lider opozycji". – Widzę kilku. Czy ktoś ma pozycję tego jednego? Nie sądzę – podkreślił.
