
To list bezprecedensowy, bo i polska odmowa była bezprecedensowa. Przedstawiciel niemieckiego rządu napisał do polskiego wiceministra spraw wewnętrznych i administracji z prośbą, aby rząd zmienił decyzję w sprawie pomocy zachodniego sąsiada przy organizacji Przystanku Woodstock. Brzmi to tak absurdalnie, że – aby była jasność – powtórzę to prościej: Niemcy proszą Polskę, aby Polska zechciała przyjąć pomoc od Niemców.
Jestem zdziwiony, że strona polska uzasadnia odmowę pomocy potencjalnym zagrożeniem terrorystycznym. Czytaj więcej
Przy dużych imprezach tego typu nie można nigdy wykluczyć podwyższonego ryzyka. Przy imprezach, wykraczających de facto poza granice kraju, wydaje się wręcz wskazane, aby przez wspólne działania i współpracę reagować na niebezpieczne sytuacje.
Przystanek Woodstock odbywa się na granicy polsko-niemieckiej i jest to spotkanie, w którym ważnym elementem jest także polsko-niemiecka przyjaźń. To właśnie z tego powodu w przeszłości odbyła się wspólna wizyta prezydentów Polski i Niemiec, którzy spotkali się z uczestnikami festiwalu. Nie wiemy więc, dlaczego nagle w tym roku uniemożliwiono udział niemieckich strażaków w zabezpieczeniu festiwalu, co przecież zawsze doskonale wpisywało się w transgraniczną współpracę Polski i Niemiec. Nie widzimy sensu takiej decyzji, więc cieszymy się z tej interwencji, bo być może uda się jeszcze to nieporozumienie odwrócić.
O tej odmowie mówi się w całych Niemczech. Budzi ona ogromne zdziwienie. (...) Panie sekretarzu stanu Jakubie Skibo! W pana rękach wszystko! W pana rękach między innymi rzecz niezwykle ważna: właśnie przyjaźń polsko-niemiecka!
AKTUALIZACJA:
