Aż wstyd – rząd Niemiec interweniuje w sprawie Przystanku Woodstock i polskiej odmowy współpracy. "Cieszymy się z tej interwencji, być może uda się to nieporozumienie odwrócić" – komentuje rzecznik WOŚP.
Aż wstyd – rząd Niemiec interweniuje w sprawie Przystanku Woodstock i polskiej odmowy współpracy. "Cieszymy się z tej interwencji, być może uda się to nieporozumienie odwrócić" – komentuje rzecznik WOŚP. Fot. Facebook.com/ Jurek Owsiak

To list bezprecedensowy, bo i polska odmowa była bezprecedensowa. Przedstawiciel niemieckiego rządu napisał do polskiego wiceministra spraw wewnętrznych i administracji z prośbą, aby rząd zmienił decyzję w sprawie pomocy zachodniego sąsiada przy organizacji Przystanku Woodstock. Brzmi to tak absurdalnie, że – aby była jasność – powtórzę to prościej: Niemcy proszą Polskę, aby Polska zechciała przyjąć pomoc od Niemców.

REKLAMA

Autorem listu jest koordynator rządu w Berlinie ds. polsko-niemieckiej współpracy społecznej i przygranicznej, a jednocześnie premier Brandenburgii, Dietmar Woidke. Zdecydował się podjąć interwencję w rządzie w Warszawie w związku z tym, iż podległa ministrowi Mariuszowi Błaszczakowi Państwowa Straż Pożarna po raz pierwszy nie zgodziła się na przyjazd niemieckich strażaków i ich pomoc w zabezpieczaniu Przystanku Woodstock. Wytłumaczenie, jakie padło przy tej odmowie, wydaje się kuriozalne: to ze względu na zagrożenie terrorystyczne (pisaliśmy o tym tutaj). Cóż mieli pomyśleć sobie Niemcy: że według polskich władz w gronie niemieckich strażaków są terroryści?

Jestem zdziwiony, że strona polska uzasadnia odmowę pomocy potencjalnym zagrożeniem terrorystycznym. Czytaj więcej

Dr Dietmar Woidke

koordynator rządu RFN ds. polsko-niemieckiej współpracy społecznej i przygranicznej; premier Brandenburgii

Przedstawiciel niemieckiego rządu przypomina, że przecież strażacy zza Odry współpracują z polskimi strażakami od lat (nie tylko przy organizacji przygranicznego Przystanku Woodstock) i nikt nigdy nie zgłaszał, że rodzi to jakieś problemy, czy zagrożenie – wręcz przeciwnie: na tej współpracy zyskiwały obie strony. A że festiwal organizowany przez Jurka Owsiaka w Kostrzynie nad Odrą może być uznawany za imprezę podwyższonego ryzyka? Tego nigdy wykluczyć nie można – przyznaje premier Brandenburgii. Ale współpraca transgraniczna na pewno to ryzyko zmniejsza, a nie zwiększa – przekonuje.

Przy dużych imprezach tego typu nie można nigdy wykluczyć podwyższonego ryzyka. Przy imprezach, wykraczających de facto poza granice kraju, wydaje się wręcz wskazane, aby przez wspólne działania i współpracę reagować na niebezpieczne sytuacje.

dr Dietmar Woidke

koordynator rządu RFN ds. polsko-niemieckiej współpracy społecznej i przygranicznej; premier Brandenburgii

Swój list premier Woidke skierował do zastępcy Mariusza Błaszczaka, wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Jakuba Skiby, który także jest koordynatorem współpracy polsko-niemieckiej, prosząc o ponowne rozważenie decyzji w sprawie współpracy.

"Obaj wiemy, że od wielu lat prowadzona jest bardzo dobra współpraca straży pożarnych nad Odrą, zapewniająca bezpieczeństwo mieszkańców w tym regionie" – pisze przedstawiciel niemieckiego rządu do swojego polskiego odpowiednika.
"Obaj wiemy, że od wielu lat prowadzona jest bardzo dobra współpraca straży pożarnych nad Odrą, zapewniająca bezpieczeństwo mieszkańców w tym regionie" – pisze przedstawiciel niemieckiego rządu do swojego polskiego odpowiednika. Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta

Duże nadzieje z pismem premiera Brandenburgii wiąże WOŚP. Rzecznik Fundacji Krzysztof Dobies wierzy, że to pomoże w zmianie decyzji.

Przystanek Woodstock odbywa się na granicy polsko-niemieckiej i jest to spotkanie, w którym ważnym elementem jest także polsko-niemiecka przyjaźń. To właśnie z tego powodu w przeszłości odbyła się wspólna wizyta prezydentów Polski i Niemiec, którzy spotkali się z uczestnikami festiwalu. Nie wiemy więc, dlaczego nagle w tym roku uniemożliwiono udział niemieckich strażaków w zabezpieczeniu festiwalu, co przecież zawsze doskonale wpisywało się w transgraniczną współpracę Polski i Niemiec. Nie widzimy sensu takiej decyzji, więc cieszymy się z tej interwencji, bo być może uda się jeszcze to nieporozumienie odwrócić.

Krzysztof Dobies

rzecznik Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

Sam Jerzy Owsiak podkreśla, że list z Niemiec (jego treść można znaleźć tutaj, na oficjalnym portalu landu Brandenburgia) nie dotarł bezpośrednio do Fundacji – o tej interwencji WOŚP dowiedziała się od przedstawicieli Lubuskiego Urzędu Marszałkowskiego.

– Tak jak długo trwa Przystanek Woodstock w Kostrzynie nad Odrą, tam zawsze były te służby razem, na tym wielkim naszym placu, pracowały razem. Pracuje z nami policja niemiecka, pracują z nami lekarze niemieccy, paramedycy niemieccy. To świetnie wygląda. Kochani! To pokazuje, jak bardzo możemy współpracować właśnie w tym miejscu – przekonuje Owsiak w nagraniu zamieszczonym na swoim profilu na Facebooku. I tłumaczy, jak bardzo Niemcy nie potrafią pojąć decyzji polskich władz.

O tej odmowie mówi się w całych Niemczech. Budzi ona ogromne zdziwienie. (...) Panie sekretarzu stanu Jakubie Skibo! W pana rękach wszystko! W pana rękach między innymi rzecz niezwykle ważna: właśnie przyjaźń polsko-niemiecka!

Jerzy Owsiak

WOŚP

Przystanek Woodstock w tym roku odbędzie się w dniach od 3 do 5 sierpnia. Im bliżej tej imprezy, tym więcej kłód pod nogi dostają organizatorzy. W czerwcu minister Błaszczak określił Owsiaka jako osobę związaną z totalną opozycją, mówiąc przy tym o negatywnej opinii policji w sprawie organizacji imprezy. Szef WOŚP sprostował wtedy słowa szefa MSWiA, bo opinia podległej mu służby wcale nie jest taka, jak to określił minister. "Nie jest ona – jak Pan mówi negatywna – jest ona taka sama jak rok temu. Mówi ona o podejmowanych przygotowaniach i przewidywanych zagrożeniach" – napisał wówczas Owsiak, prosząc o to, aby nie upolityczniał festiwalu.

Jurek Owsiak zwrócił się do Mariusza Błaszczaka, aby nie upolityczniał Przystanku Woodstock.
Jurek Owsiak zwrócił się do Mariusza Błaszczaka, aby nie upolityczniał Przystanku Woodstock. Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Na tym przeszkody się nie zakończyły i – jak stwierdził organizator imprezy – w przyszłym roku, aby tego wszystkiego uniknąć, poszuka współorganizatora. Miałaby nim zostać jakaś organizacja religijna lub związek wyznaniowy. Dlaczego? Impreza zyskałaby wówczas "charakter religijny" i nie podlegałby wielu wymogom, które stawia się imprezom masowym.

AKTUALIZACJA:

Wiceminister Jacek Skiba listownie odpowiedział na pismo premiera Brandenburgii, odpowiedź tę można znaleźć tutaj.