
Walka ze skutkami nawałnic na Pomorzu to jedno, a próby uratowania wizerunku po totalnej kompromitacji rządu i urzędników to drugie. Pierwsza na pierwszy front walki o dobre imię dobrej zmiany poszła telewizja publiczna. Dzisiaj do pomocy wezwano rzeczniczkę MON-u.
REKLAMA
Trzydniowa samotna walka mieszkańców Pomorza z tysiącami powalonych drzew, zniszczonymi domami i drogami przejdzie do historii jako przykład kompromitacji rządu i jego nieudolności. Obrazu blamażu dopełnili Beata Szydło i wojewoda pomorski, którzy pojawili się na miejscu tragedii dopiero po trzech dniach, a grzęznący w błocie Antoni Macierewicz i niespieszące się wojsko jeszcze dopełniło poczucie klęski i właściwie powinno zamknąć sprawę. Tymczasem podjęto próbę zatarcia tej klapy wizerunkowej.
Przedwczoraj "Wiadomości" w TVP1 wystawiły piękną laurkę wojsku, które podobno miało uratować Rytel i pobliskie gminy przed powodzią. Podkreślone zostały też ciężka praca, ofiarność i szybkość działania wojska. Jednak mieszkańcy tych terenów mają zupełnie inne zdanie na temat tego, jak wyglądała pomoc.
Do ekipy ratującej wizerunek rządu dołączyła rzeczniczka Ministerstwa Obrony Narodowej, która w nocy uraczyła nas kilkoma tweeterowymi wpisami pokazującymi jak armia zaciekle walczy ze skutkami żywiołu. I odnosi sukcesy.
Do akcji dołączyła się także Kancelaria Premiera, ale swoją grafiką "zaorała" siebie, premier, MON i cały rząd.
Komentarze są dokładnie takie, jakich można było się spodziewać.
Tych tweetów lepiej żeby nie widzieli mieszkańcy Rytla i okolic. Tam to wcale nie jest śmieszne.
