
Od czasu do czasu Jarosław Kaczyński powie coś takiego, co sprawia, że tysiące Polaków sięgają do słowników, by się dowiedzieć, o czym prezes PiS do nas mówi. Dziś było podobnie, gdy szef partii rządzącej zabrał głos na konwencji Solidarnej Polski – ugrupowania wchodzącego w skład Zjednoczonej Prawicy. Jarosław Kaczyński dwukrotnie użył słowa "skomprymować". I choć zadziwionych tym słowem jest wielu, to językoznawca prof. Jerzy Bralczyk w rozmowie z naTemat wyjaśnia, że słowo zostało użyte jak najbardziej poprawnie.
Prezes PiS przemówił na konwencji Solidarnej Polski jako gość honorowy, nie szczędząc ciepłych słów szefowi tego ugrupowania Zbigniewowi Ziobrze. W swoim wystąpieniu nakreślił plan dla Polski. Dwukrotnie oświadczył, że chce budować "państwo skomprymowane". Skonfundowanych owym skomprymowaniem było wielu. Jedni w poszukiwaniu wyjaśnienia postanowili wykorzystać koło ratunkowe i o pomoc poprosić internautów.
Zwróciliśmy się zatem o pomoc do językoznawcy. Prof. Jerzy Bralczyk zapewnił, że słowo "skomprymowane" zostało tu użyte poprawnie. Choć nie należy tego związku frazeologicznego rozumieć dosłownie, lecz jako metaforę. – "Skomprymowany" oznacza także "skoncentrowany, zwarty", więc takie określenie państwa jest dopuszczalne – wyjaśnił ekspert.
Z drugiej jednak strony, stosowanie takiego języka, który jest zrozumiały dla wąskiego grona odbiorców, czasem może prowadzić do poważnych nieporozumień. Tak było w 2007 r., gdy Jarosław Kaczyński skomentował trwające wówczas strajki pielęgniarek. "Inni szatani tam byli czynni" – powiedział ówczesny premier w odniesieniu do protestujących kobiet. Te zdążyły się obrazić, zanim ktoś z otoczenia PiS wyjaśnił, że Jarosław Kaczyński nie uznał pielęgniarek za diablice, lecz jedynie zacytował poezję. Był to bowiem fragment wiersza Kornela Ujejskiego "Chorał" nawiązującego do XIX-wiecznej rabacji galicyjskich chłopów. Kaczyńskiemu zaś chodziło o to, że pielęgniarki, niczym przed laty galicyjscy chłopi, były przez kogoś inspirowane, aby podjąć strajk.
