Wyobrażacie sobie życie bez Wikipedii? Internauci biją na alarm i pytają o finanse największej encyklopedii świata

Wikipedia w Polsce ma nawet swój pomnik – tak wiele dla nas znaczy.
Wikipedia w Polsce ma nawet swój pomnik – tak wiele dla nas znaczy. Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Wikipedia teoretycznie na razie ma się dobrze – zarabia na siebie. Tak można najprościej ująć sytuację tej w gruncie rzeczy niesamowitej encyklopedycznej społeczności. Ale pod tym płaszczykiem sukcesu można dostrzec niepokojące symptomy: koszty Wikimedia Foundation rosną lawinowo. Wikipedyści już pytają: co się stanie, kiedy przestaną je pokrywać darczyńcy? Bo przecież łaska pańska na pstrym koniu jeździ. A na dodatek internauci narzekają na współpracę w ramach Wikipedystów.

Burzę rozpętał kilka miesięcy temu Guy Macon. Kanadyjczyk, wieloletni Wikipedysta, który w internetowej encyklopedii porusza się pod własnym imieniem i nazwiskiem, wywołał awanturę swoim esejem, w którym poruszył finansową sytuację Wikimedia Foundation. Jego słowa wywołały burzę na Reddicie, czyli anglojęzycznym odpowiedniku Wykopu. Teraz jego słowa spowodowały gwałtowną dyskusję także właśnie na naszym polskim Wykopie.

"Wikipedia ma raka" – pisze użytkownik Wykopu (to dosłowne tłumaczenie tytułu eseju Macona) i dodaje: "Koszty cały czas wzrastają z roku na rok. Edytorów ubywa (wykruszają się). Nowych nie przybywa, bo nowym edytorom wandale-admini kasują artykuły i oni się po tym zniechęcają".
I rzeczywiście, finanse to tylko jedna sprawa. Druga to właśnie realia współpracy w Wikipedii. Nie brakuje takich rozgoryczonych wpisów, jak ten wyżej. Ktoś inny dodaje: "I niech zdycha za idiotyczną politykę, gdzie jakiś przerzucacz frytek po kulturoznawstwie robi za wielkiego ura bura weryfikatora faktów encyklopedycznych. Jeszcze pół biedy, jeśli chodzi o angielską wersję Wikipedii, tam przynajmniej dbają o przypisy i to już samo w sobie jest niezłą wartością, nawet jak sam tekst nie jest wystarczająco dobry, to masz masę często bardzo dobrych i lepiej omawiających temat źródeł. A w polskiej? W polskiej jak w lesie". Kolejny Wykopowicz twierdzi z kolei, że "jakość polskich artykułów o typowo polskich rzeczach, jak np. Warszawa, jest i tak słabsza niż angielskich o tym samym temacie, to dopiero tragedia". Trudno znaleźć jakikolwiek pozytywny komentarz.

Nowotwór toczy Wikipedię?
W tym wylewie frustracji polscy internauci jednak tak jakby zapominają o tym, co jest najważniejsze, bo bez tego Wikipedia nie może działać bardziej niż bez edytorów – o pieniądzach. O co chodzi z tym rakiem? Macon wytłumaczył to w swoim eseju bardzo obrazowo. "W biologii typowe dla agresywnych nowotworów jest nieograniczone i wykładnicze mnożenie normalnie korzystnych komórek (naszego ciała – red.), nawet jeśli ciało sygnalizuje, że dalsze mnożenie nie jest już potrzebne" – pisze.


W jego ocenie na tym właśnie polega problem Wikipedii – a konkretnie na niekontrolowanym wzroście wydatków. Wikimedia Foundation to obecnie wielka firma, która zatrudnia około trzystu osób. A jeszcze niedawno było zupełnie inaczej.

– Aktualnie mamy około 1,4 miliarda odsłon miesięcznie. Wikipedia stała się naprawdę wielka. A wszystko jest zarządzane przez wolontariuszy, miesięczne koszty naszego łącza to około 5 tys. dolarów, to w zasadzie nasz główny koszt. Moglibyśmy sobie poradzić bez pracowników, ale przyjęliśmy Briona (Vibbera – red.), ponieważ od dwóch lat pracował gdzie indziej na niepełny etat, a u nas dodatkowo na cały etat (jako wolontariusz – red.), więc przyjęliśmy go, żeby miał normalne życie – te słowa padły w 2005 roku, a wypowiedział je współtwórca Wikipedii Jimmy Wales.
Od tamtej pory zmieniło się w zasadzie wszystko. Wikipedia notuje 16 miliardów odsłon miesięcznie, a koszty obsługi łącza wzrosły do 2 milionów dolarów rocznie. Oczywiście naturalne jest i zupełnie zrozumiałe, że wraz z takim rozrostem Wikipedii muszą rosnąć koszty utrzymania jej. Ale od 2005 roku Wikipedia jako encyklopedia rozrosła się mniej więcej dwunastokrotnie, a wydatki Wikimedia Foundation wzrosły 33-krotnie. "Brzmi jak rak, nieprawdaż?” – pyta retorycznie Macon.

Księgowi na razie są zadowoleni, pytanie jak długo
Wszystko widać na liczbach. W roku obrotowym 2004-2005 Wikipedia miała około 380 tys. dolarów dochodów i ok. 177 tys. dolarów wydatków. Aktywa netto na koniec roku wyniosły około 268 tys. dolarów. Dwukrotna przewaga dochodów nad wydatkami.

W roku obrotowym 2015-2016 było już zupełnie inaczej. Wikimedia Foundation zanotowała prawie 82 mln dolarów dochodów i prawie 66 mln dolarów wydatków. Aktywa netto wyniosły niemal 92 mln dolarów.

Z jednej strony "nadwyżka budżetowa" Wikipedii jest ewidentna i bezpieczna – to kilkanaście milionów dolarów. Z drugiej strony warto zauważyć, jak rosną koszty. Jeszcze rok wcześniej były niższe o 13 mln dolarów. Jeszcze rok wcześniej o dwadzieścia. A w roku obrotowym 2012/2013 wyniosły 35 mln dolarów w sumie. Cztery lata temu były niemal dwukrotnie niższe.

Oczywiście przychody także rosną – ale... nie muszą. "Nic nie może rosnąć bez końca. Wcześniej czy później stanie się coś, co spowoduje, że dotacje zaczną spadać" – pisze Macon. Może tak się stać z wielu przyczyn: może wybuchnąć jakiś skandal z udziałem Wikimedia Foundation, organizacja może zająć w jakiejś politycznej sprawie stanowisko, co sprawi, że wielu darczyńców zrazi się do Wikipedii. Może wybuchnąć po prostu recesja, przez co ludzie zostawią pieniądze w portfelu.
Wtedy według Macona zaczną się prawdziwe problemy Wikipedii. W jego ocenie organizacja na ten moment nie jest bowiem zdolna do cięcia kosztów. Raczej zadłuży się i zintensyfikuje działania mające na celu zbiórkę pieniędzy. Swoją drogą, też macie takie wrażenie, że z roku na rok zachęty Wikimedia Foundation pojawiające się na stronie Wikipedii, które mają na celu wspomaganie finansowe encyklopedii, tak jakby zajmują więcej... miejsca na witrynie?

Wielu Wikipedystów dostrzega ten sam problem
Esej Macona wywołał jednak poruszenie nie tylko w mediach społecznościowych, takich jak Reddit czy Wykop. Opublikowano go bowiem w "The Signpost" – internetowym dzienniku anglojęzycznej Wikipedii. Publikowane są tam m.in. informacje z życia Wikimedia Foundation, znalazło się także miejsce dla jego wątpliwości.

I okazało się, że nie tylko on je podziela. Pod artykułem rozgorzała dyskusja. "Nie monitoruję wydatków i wzrostu Wikimedia Foundation tak bardzo, jak robi to Guy, ale staram się robić to podobnie. I podobne są moje odczucia. Da się wydedukować podstawowy cel organizacji przez to, na co poświęca najwięcej ze swoich możliwości. Mam wrażenie, że dla Wikimedia Foundation najważniejsze jest zatrudnianie coraz większej liczby osób" – pisze Nathan. Inni domagają się wyjaśnienia niektórych wydatków, narzekając na nie do końca funkcjonującą transparentność fundacji. Zwraca się uwagę, że Wikipedia spadła z podium najczęściej odwiedzanych stron świata. Z drugiej strony pojawia się wiele głosów obrońców. "Pośród wielu nieprawdziwych rzeczy w tym tekście pojawia się insynuacja, że wzrost wydatków był nieplanowany i niekontrolowany" – dodaje inny Wikipedysta, według którego organizacja ma wszystko pod kontrolą.

Za oceanem zachowują spokój
W sprawie problemów Wikipedii, o których tyle piszą internauci, skontaktowaliśmy się ze stowarzyszeniem Wikimedia Polska. Natalia Szafran-Kozakowska, specjalistka ds. Wspierania Społeczności, nie chciała się wypowiadać na temat finansów Wikimedia Foundation. Dowiedziałem się jednak, że Wikimedia Polska, czyli polski partner Wikimedia Foundation, jest finansowany oddzielnie – z datków społeczności oraz choćby z jednego procenta od podatku. A do jej funkcjonowania niezbędne jest przede wszystkim utrzymanie serwerów. Cała reszta, jak choćby granty mobilizujące społeczność do pracy, to "dodatki".

Więcej o finansach Wikimedia Foundation wie Michał Buczyński. Polak jest jedną z dziewięciu osób działających w ciele nadzorującym finanse organizacji: Komitecie Dystrybuowania Środków.
– To miejsce, gdzie się przyznaje środki pewnym organizacjom lokalnym plus opiniuje się plan roczny samej fundacji – mówi Buczyński i podkreśla, że to ciało opiniujące, a nie decyzyjne.

Co więc się stanie, jeśli nagle spadną wpływy? – Plan awaryjny na pewno jest. Można przejść w tryb drastycznego cięcia środków. Prawo pracy w USA jest takie, że zwolnienie większości ludzi jest... dość łatwe, mówiąc brutalnie – zauważa Buczyński.

Ponadto w raportach rocznych Wikimedia Foundation są przedstawione krzywe fundraisingu. One pokazują przyrosty w zbiórce. – Praktycznie nie zbieramy więcej pieniędzy, niż trzeba. Akcję fundraisingową robi się tak, żeby trwała jak najkrócej, nie denerwowała ludzi, nie przeszkadzała w czytaniu Wikipedii. Zbieramy ile potrzebujemy i kończymy. Więcej nie chcemy
– mówi.

Jak to rozumieć? Wikimedia Foundation na każdy rok zakłada sobie jakiś budżet. Jeśli np. w 2018 roku planowane koszty wyniosą – przykładowo – 100 mln dolarów, zbiórka zakończy się, kiedy uzbierane zostanie np. około 110 mln dolarów. Nawet jeśli pieniądze na koncie będą szybko rosnąć, czyli będą ciągle chętni do wspierania.
Michał Buczyński
Wikimedia Foundation

Ten okres zbiórki skracał się w ostatnich latach, więc jakby było trzeba, można go przedłużyć. To jest pewien margines bezpieczeństwa.

Warto także dodać, że aby zabezpieczyć się przed nagłym brakiem środków na potrzeby Wikimedia Foundation, powstał projekt Wikimedia Endowment. Jaki jest jego cel? Oczywiście zebranie pieniędzy na utrzymanie Wikipedii w razie kłopotów, po prostu pieniądze zebrane na czarną godzinę. Twórcy Wikipedii chcą zgromadzić "w skarpecie" 100 mln dol. – Projekt dopiero wystartował – mówi Buczyński

Powstanie takiego zabezpieczającego funduszu to typowa praktyka dla dużych amerykańskich organizacji. Wspierają go inne źródła, ewentualnie przekazywana jest jakaś niewielka nadwyżka ze zbiórki funduszy na bieżące utrzymanie Wikipedii. Pieniędzmi w ogóle zarządza inny, wyspecjalizowany podmiot. Ale są problemy. Od 2014 roku zebrano raptem 17 mln dolarów (zgodnie z danymi ze strony projektu, stan na sierpień 2017 roku). Przy obecnych kosztach to niewiele.

Awantury się zdarzają
Szafran-Kozłowska więcej powiedziała za to pracy polskich Wikipedystów, bo internauci narzekają także na współpracę w polskim środowisku. I przyznała, że rzeczywiście liczba polskich edytorów Wikipedii spadła, ale od kilku lat jest już na stałym poziomie. – W tej chwili mamy około czterech tysięcy aktywnych edytorów, czyli takich, którzy w ciągu ostatniego miesiąca przynajmniej raz wykonali edycję w Wikipedii. Od około roku, dwóch lat liczba edytorów jest stabilna i nie notujemy spadków – mówi.

Ale tych naprawdę aktywnych jest mniej. Wikipedystów, którzy edytują ją co najmniej pięć razy w ciągu miesiąca, jest mniej więcej 1200. Dla porównania w poprzedniej dekadzie zdarzało się, że było ich ponad dwa tysiące. Szafran-Kozłowska uważa jednak, że to naturalne. – Kiedyś pisanie haseł w Wikipedii było łatwiejsze: można było znacznie łatwiej coś uzupełnić, bo braki dotyczyły bardziej podstawowych haseł. Teraz wiążą się z coraz bardziej specjalistyczną wiedzą, wymagającą dostępu do lepszych źródeł itp. – mówi.

I rzeczywiście na linii edytorzy – administratorzy zdarzają się tarcia. Tak jak i pomiędzy samymi edytorami. – Encyklopedia to ogromny projekt i w ramach takiego projektu jest absolutnie nieuchronne, że raz na jakiś czas dojdzie do konfliktu. Ludzie się spierają, najczęściej o fakty. O źródła. Albo jeden edytor uważa, że hasło stworzone przez innego nie spełnia wymogów Wikipedii, jest nieencyklopedyczne i powinno zostać usunięte – twierdzi Wikipedystka.
Natalia Szafran-Kozłowska
Wikimedia Polska

Wikipedia ma rozbudowane mechanizmy radzenia sobie z takimi sytuacjami. W Wikipedii obowiązują bardzo wysokie standardy komunikacji. Nie ma hejtu, zakazane są ataki osobiste. Zakładamy też dobrą wolę, czyli kiedy się spieramy, to zakładamy, że druga osoba działa w dobrej wierze, być może się myli, ale nie ze złej woli.

W razie poważnych kłopotów w społeczności w Wikipedii istnieje mechanizm lub nawet "sądu koleżeńskiego". – Jeśli jakiś Wikipedysta czuje, że ktoś inny go potraktował nieuczciwie, może wystąpić do innego użytkownika z prośbą o mediację. Jeśli one nie pomoże, następnym krokiem może być Komitet Arbitrażowy. To taki sąd koleżeński. Najbardziej zaufani użytkownicy co pół roku są powoływani do ciała, które załatwia sprawy, których nie udało się rozwiązać w inny sposób. Czyli np. nadużycia administratorskie, długotrwałe spory, których nie udało się uregulować wcześniej – tłumaczy.

– Arbitrzy mogą odebrać użytkownikowi uprawnienia administratorskie, jeśli uznają, że dany wikipedysta ich nadużywa. I to się kilkakrotnie zdarzyło. Użytkownik może zostać decyzją arbitrów zablokowany na jakiś czas. Można mu narzucić jakieś zadanie do wykonania, np. napisania kilku haseł dotyczących praw człowieka. Taki werdykt rzeczywiście miał miejsce – dodaje.

Jednocześnie podkreśla również, że wbrew temu, co można znaleźć w sieci, takie interwencje zdarzają się rzadko. Najwyżej kilka razy w roku. – Musimy mieć świadomość, że wiele osób, które przychodzą do Wikipedii, nie do końca zna jej zasady i dlatego napotykają na problemy. Rolą wikipedystów jest wytłumaczenie zasad w sposób życzliwy. Żeby użytkownik mógł rozumieć, co się stało, że hasło zostało usunięte, dana edycja została wycofana. Mam głębokie poczucie, że większość problemów wynika z błędnego zrozumienia zasad Wikipedii albo ich nieznajomości. To jest jasne, że jeśli ktoś poświęcił swój czas i napisał nawet wspaniałe hasło o swoim szwagrze, który jest ważny dla lokalnej społeczności, ale nie jest to jeszcze osobą encyklopedyczną, to może poczuć się sfrustrowany, kiedy to hasło zostanie zgodnie z zasadami Wikipedii usunięte – podsumowuje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...