Paweł Deresz odpowiada na rewelacje Antoniego Macierewicza. "Niech upubliczni nagranie. Ani razu nie pokazał dowodów!"

Paweł Deresz liczy, że wreszcie wiceprezes PiS i szef MON Antoni Macierewicz udowodni tezę o zamachu na samolot rządowy w Smoleńsku.
Paweł Deresz liczy, że wreszcie wiceprezes PiS i szef MON Antoni Macierewicz udowodni tezę o zamachu na samolot rządowy w Smoleńsku. Fot. Piotr Augustyniak / Agencja Gazeta
Antoni Macierewicz znów uraczył opowieścią o ustaleniach komisji smoleńskiej działającej pod skrzydłami jego Ministerstwa Obrony Narodowej. Tym razem zapewnia, że na jednym z rejestratorów "zidentyfikowano moment eksplozji" prezydenckiego Tu-154M. Te rewelacje wiceprezesa PiS w rozmowie z naTemat komentuje Paweł Deresz – mąż Jolanty Szymanek-Deresz, która zginęła w katastrofie.


W sobotę na spotkaniu szefów klubu Gazety Polskiej Antoni Macierewicz obwieścił, że jeden z rejestratorów w rządowym samolocie odnotował moment eksplozji. Jak pan zareagował na te wieści?

Parsknąłem śmiechem. Antoni Macierewicz nie pierwszy raz obwieszcza takie rewelacje. Poprzednio twierdził, że katastrofę przeżyły trzy osoby, a potem mówił o jednym, a nawet trzech wybuchach. No i nie zapominajmy o sztucznej mgle. Te wypowiedzi wynikają ze złego stanu psychicznego ministra.


A może to przemyślana polityczna strategia Macierewicza?

Ja widzę, że jedyna obsesja ministra. Powtarza te słowa nie dla celów politycznych, ale jak już, osobistych. Tak moim zdaniem odwraca uwagę od tego, co robi w MON-ie, a jest to wielce karygodne. Zaprzepaszcza tak ważnej sprawie, jak bezpieczeństwo Polski.


Czy paliwo smoleńskie PiS-u, którym napędzał swój elektorat wypala się? Nawet Jarosław Kaczyński zaczął się wycofywać, mówiąc, że prawdy nigdy nie poznamy.

Z pewnością. W tej chwili jest inna narracja. Temat reparacji zastępuje kwestię katastrofy smoleńskiej.

No, ale... minister zapewnia o nagraniu z jednego rejestratora rządowego TU-154 M.

A rejestratorów było kilka. Niech minister upubliczni nagranie. Ani razu nie pokazał żadnych dowodów, zamiast tego używa sformułowań "z całą pewnością", czy ulubionego "nie ulega najmniejszej wątpliwości". Tymczasem dowodów nie ma.

Niepokojąco trochę zabrzmiała dalsza część wypowiedzi ministra, że eksperci pracują nad "wykluczeniem wszystkich możliwości innej interpretacji tego elektronicznego zapisu".

Mnie nie. Niech udowodnią swoją tezę. Po prostu nie da się dowieść czegoś, co jest nierealne.

Na wiosnę mam być gotowy raport. Minister przedstawi nie tylko dowody, ale osoby odpowiedzialne za "smoleńsk". Nie zaskoczył pana?


Z chęcią poznam raport, a nim nadejdzie wiosna, radzę ministrowi, aby zgłosił się do poradni zdrowia psychicznego. Razem z raportem powinien pokazać zaświadczenie od lekarza.